Zdaniem Piotra Kulikowskiego, Chiny są, z jednej strony zainteresowane, a z drugiej - skazane na import żywności. Kluczowe pytanie to kto będzie dostarczał tę żywność do Chin?\

- W Chinach obowiązuje zasada regulowanego dostępu do rynku, czyli import jest dopuszczony poprzez akceptację danej grupy produktowej lub poprzez akceptację określonych zakładów produkcyjnych. W branży mięsnej to akurat dopuszczanie zakładów. Chińczycy czasami traktują ten proces jako element gry politycznej i ekonomicznej - komentował prezes KRD.

Podkreślał, że Chiny to bardzo ciekawy rynek – z Polski dopuszczonych do eksportu na chiński rynek jest tylko 5 zakładów mięsnych. To jedyne zakłady drobiarskie z całej Unii Europejskiej. - Trzy miesiące temu dopuszczono do eksportu do Chin 23 zakłady z Rosji – jednym ruchem. Zamiast 5 zakładów od nas mogłoby być co najmniej 15. Trzeba walczyć o ten rynek - dodał.

Krajowa Rada Drobiarstwa - Izba Gospodarcza uczestniczy w targach – teraz np. w SIAL, które odbywają się obecnie. - W takich wydarzeniach biorą także udział te firmy, które jeszcze nie mają uprawnień do eksportu, ale wierzą, że kiedyś przyjdzie ich czas. Na SIAL firma Indykpol pokaz kulinarny z mięsem indyczym. Zatrudniliśmy chińskich kucharzy, którzy przygotują dania z indyka - mówił Piotr Kulikowski.

- Chiny na pewno dopuszczą nowe zakłady, ale trzeba zrobić wszystko, aby to były polskie zakłady - podsumował.

Więcej na stronie: portalspozywczy.pl