Niedawno wykryto obecność wirusa ptasiej grypy w komitacie Komarom-Esztergom na północy Węgier. Stwierdzenie wirusa w kolejnym komitacie - jak podkreśla dziennik - nie oznacza jeszcze, że ponownie dojdzie do epidemii, a rozwój sytuacji zależy od postępowania hodowców i władz.

Dziennik przypomina, że podczas epidemii wiosną zeszłego roku trzeba było wybić prawie 5 mln sztuk drobiu i skutki rynkowe tego faktu stanowią poważne wyzwanie dla branży.

Jak czytamy, branża "ledwo się wykaraskała" z ubiegłorocznej epidemii, a sytuację utrudnia pandemia koronawirusa, która spowodowała załamanie się turystyki i branży gastronomicznej, czyli skurczenie się rynku, a przez to spadek cen. "Teraz sytuację utrudniają także wysokie ceny ziarna, a więc paszy dla drobiu" - czytamy.

"Magyar Nemzet" podkreśla, że największym zagrożeniem dla drobiu hodowlanego są dzikie ptaki i dlatego naczelny weterynarz kraju Lajos Bognar już w listopadzie zlecił gospodarstwom trzymanie ptaków w zamknięciu.

W ostatnich tygodniach odkryto ogniska ptasiej grypy także w gospodarstwach w Niemczech, Francji, na Litwie i w innych częściach Europy.