Urzędowi lekarze weterynarii dobitnie skomentowali projekt rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 20 maja 2021, dotyczący warunków i wysokości wynagrodzenia za wykonywane czynności przez lekarzy weterynarii i inne osoby wyznaczone.

W opinii środowiska lekarzy weterynarii, wprowadzenie tych zmian w życie spowodowałoby masowe odejście lekarzy weterynarii od wykonywanych zadań, a przez to załamanie się systemu nadzoru nad bezpieczeństwem zdrowotnym żywności, funkcjonującym w Polsce.

Projekt zakładał m.in. zmianę stawki urzędowych lekarzy weterynarii pracujących w rzeźniach, z płatności od sztuki na stawkę 51 zł za godzinę brutto, w nocy i w weekendy 58 zł/godz. brutto.

W liście otwartym z 11 czerwca br. urzędowych lekarzy weterynarii Animex Foods Sp. Z o.o. oddział K4 w Kutnie wyliczano, że przy zaproponowanych stawkach, pracy po 8 h dziennie, miesięczna płaca wyniosłaby 6900, od tego należy odjąć koszty ZUS, koszty paliwa czy sprzętu potrzebnego do pracy (list w załączniku).

Na tym piśmie jednak się nie skończyło, a lekarze weterynarii dalej informowali o braku rozmów z ich środowiskiem zawodowym, odbierając projekt jako „bezpardonowy atak”.

W kolejnym, ogólnopolskim liście otwartym, punktowano że: proponowane zmiany grożą zapaścią systemu, który i tak funkcjonuje już wyłącznie na podstawie ogromnego wysiłku naszej codziennej pracy, często poświęcamy dobro swojej rodziny, aby zapewnić wydolność szerokiego zakresu działań Inspekcji Weterynaryjnej (list w załączniku). Pod listem podpisało się prawie tysiąc lekarzy weterynarii.

Pisma nie zostały bez odpowiedzi MRiRW. Już następnego dnia po publikacji listu, ministerstwo podkreśliło, że formalne prace nie są prowadzone a projekt był jedynie roboczy: Sam projekt rozporządzenia, jako materiał informacyjny, nie jest wiążącym dokumentem i nie stanowi ostatecznej wersji przygotowanej w celu przekazania do dalszych prac legislacyjnych. Projekt rozporządzenia będzie przedmiotem odrębnej procedury legislacyjnej – czytamy w komunikacie ministerstwa.

Czy to już koniec dyskusji nad płacami lekarzy weterynarii, co ze wzmocnieniem Inspekcji Weterynaryjnej i jak dziś wyglądają kulisy zatrudnienia urzędowych lekarzy weterynarii? O tych aspektach rozmawiamy z Maciejem Królewieckim lekarzem weterynarii i sygnatariuszem listu otwartego ulw.

- Ucieszyła nas tak szybka odpowiedź Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na list urzędowych lekarzy weterynarii. Ta inicjatywa została zorganizowana w tydzień. Niestety, przez pewne ograniczenia w dotarciu do wszystkich lekarzy weterynarii nie mogliśmy zebrać większej ilości podpisów, a powiem szczerze, że po zamknięciu listy dużo osób chciało się jeszcze wpisać. Mimo wszystko, nie chcieliśmy w nieskończoność zbierać wpisów, ponieważ czas na opiniowanie projektu wynosił 30 dni, a projekt został udostępniony 24 maja, więc zależało nam, by odpowiedź powstała jeszcze przed upływem tego terminu. Niemniej jednak udało nam się zebrać dużą grupę lekarzy weterynarii, blisko 1000 osób.

Odpowiedź ministerstwa zmotywowała nas do jeszcze bardziej intensywnych działań i w najbliższym czasie będziemy o nich informować. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie pomóc w przygotowaniu dogłębnej analizy kosztów i możliwości realnych stawek za wykonywaną pracę odpowiednich do zakresu obowiązków, uciążliwości i warunków pracy. Jednym z nadrzędnych celów naszych działań będzie kwestia warunków zatrudnienia, która budzi bardzo dużo kontrowersji.

Chcemy szerokiej i dokładnej analizy, aby przygotować rozwiązania korzystne dla wszystkich. Tak, aby po raz kolejny nie dzielono naszego środowiska. Przypomnę, że w Inspekcji Weterynaryjnej etatowych lekarzy weterynarii jest dokładnie 1138 osób, wg danych za 2020 r. Natomiast lekarzy wyznaczonych do czynności urzędowych jest 5414 wg tych samych danych GIW. Dlatego dzisiaj bardzo nam zależy, aby całe środowisko szło w jednym kierunku, ponieważ działania jednych i drugich są od siebie zależne.

Czego oczekują dziś urzędowi lekarze weterynarii?

- Na pierwszym miejscu stawiamy kwestię regulacji warunków zatrudnienia i godnych wynagrodzeń dla lekarzy wyznaczonych, do tego też dochodzą problemy kadrowe lekarzy w Inspekcji Weterynaryjnej. Często próbuje się dzielić nasze środowisko, tzn. lekarzy etatowych i lekarzy wykonujących czynności z wyznaczenia. A to nie służy rozwiązaniu problemu.

Większość obowiązujących stawek nie była waloryzowana od 10 lat, część od 17lat. Przy obecnych warunkach zatrudnienia zawód staje się coraz mniej atrakcyjny, zatrudniani jesteśmy na podstawie umów cywilno-prawnych z koniecznością posiadania odrębnego tytułu ubezpieczenia społecznego, bez możliwości zlecenia dla jednoosobowej działalności gospodarczej, a umowy dotyczą tylko działalności wykonywanej osobiście. Większość z wyznaczonych lekarzy, którzy pracują w dużych zakładach lub mają po kilka wyznaczeń, żyją tylko z tego, bo nie ma już czasu na inne czynności, ze względu na nienormowany i zmienny czas pracy. Godząc się na takie warunki chcemy godnie zarobić. Z tych wynagrodzeń, które otrzymujemy na podstawie umów cywilno-prawnych, jest potrącany podatek dochodowy i składka zdrowotna, we własnym zakresie, musimy opłacić składki do ZUS i w wyżej wspomnianej sytuacji składki te są opłacane z opodatkowanego wynagrodzenia z umowy zlecenie. Nie możemy sobie często pozwolić na urlopy, bo to się wiąże z brakiem dochodu. Taki sposób zatrudnienia wiąże się także z tym, że nie przysługują nam prawa pracownicze takie jak osobom zatrudnionym na podstawie umowy o pracę.

Jak wygląda Pańska praca, obowiązki i odpowiedzialność?

- Kolejna sprawa to zakres obowiązków. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć jak to wygląda w ubojni świń. Nadzorujemy transport zwierząt, które przyjeżdżają do ubojni, kontrolujemy dokumentacje, wykonujemy badanie przedubojowe kwalifikujące zwierzęta do uboju, kontrolujemy ubój czyli ogłuszanie i wykrwawianie, wykonujemy badanie poubojowe tusz i narządów wewnętrznych, pobieramy próbki do badania laboratoryjnego na obecność larw włośni. Oprócz czynności związanych z ubojem zwierząt, nadzorujemy cały zakład, pod kątem dobrej praktyki produkcyjnej, higieny produkcji oraz stanu technicznego, higienicznego pomieszczeń i urządzeń. Sama praca stricte na części produkcyjnej zakładu to jedno, po uboju dalsza praca przebiega w laboratorium, w którym wykonujemy badanie mięsa na obecność larw włośni, z którym wiąże się masa obowiązków, począwszy od bieżącej kontroli urządzeń pomiarowych, sprzętu, odczynników, po samo badanie, kończąc na prowadzeniu bardzo szczegółowej dokumentacji. Wszystko co jest związane z pracą laboratorium musi być zgodne z norma jednolitą dla laboratoriów na całym świecie. Za czynności związane z badaniem w laboratorium nie ma żadnych dodatków ani profitów

Jesteście Państwo gotowi do pomocy w przygotowaniu analizy różnych obszarów pracy lekarzy weterynarii?

Tu jest bardzo dużo różnych kwestii dlatego nam zależy na głębokiej i szerokiej analizie, którą mamy zamiar ją przeprowadzić. Dzisiaj proponowanie stawek takich czy innych, godzinowych czy od sztuki w naszej ocenie mija się z celem. Przede wszystkim, trzeba spojrzeć bardzo szeroko na wszystkie rodzaje czynności urzędowych i dostosować sposób wynagradzania do nakładu pracy i zakresu obowiązków, ale w sposób niedyskryminujący jednych względem drugich oraz tak, aby można było zapewnić odpowiednią ilość lekarzy do nadzoru we wszystkich obszarach.

Chcielibyśmy także aby rozwój szedł w parze z większym wynagrodzeniem, co w ocenie mojej jak i dużej rzeszy kolegów i koleżanek zwiększyłoby jakość nadzoru weterynaryjnego. Na dzień dzisiejszy sporo z nas decyduje się na studia specjalizacyjne z higieny zwierząt rzeźnych i żywności pochodzenia zwierzęcego, a posiadanie tytułu specjalisty jest na razie jedynym profitem z tego powodu. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku stażu pracy.

Nasze wynagrodzenia nie są stałe, różne sytuacje mogą na nie wpłynąć, jak np. grypa ptaków, która w konsekwencji ograniczenia dostaw żywca sprawia, że są przestoje w produkcji mięsa drobiowego, zakłady częściowo nie pracują, a wraz z nimi lekarze weterynarii, a koszty składek co miesiąc są takie same.

Dzisiaj zależy nam na oddolnym wypowiedzeniu się lekarzy weterynarii, żeby kwestie wynagrodzeń, były uregulowane i odpowiednie do sytuacji, wykonywanej czynności, zakresu pracy, obowiązków i odpowiedzialności – podkreśla na koniec w rozmowie Maciej Królewiecki, lekarz weterynarii.