W Australii jest ponad 70 mln owiec i 2800 strzygaczy. Ale jest coraz mniej tych, którzy wykonują tę pracę. Bom towarowy zwabił strzygaczy z owczarni do kopalni. Wielu Nowozelandczyków, którzy tradycyjnie stanowili połowę australijskich specjalistów os strzyżenia, pozostaje w domu dzięki podwyżkom płac. W tym samym czasie globalne zapotrzebowanie na wełnę wzrosło wraz z jej cenami, które osiągnęły rekordowy poziom w ubiegłym roku. Zachęca to farmerów w Australii do ponownego inwestowania w wełnę.

Według ABC Australia, dla odrodzonego 3 miliardowego sektora owiec w Australii stosowanie robotów to realistyczny sen o przyszłości. Przemysł zainwestował 10 mln dolarów australijskich w badania, aby zracjonalizować pozyskanie wełny, biorąc pod uwagę ostry brak strzygaczy.

Projekty obejmują całkowite zautomatyzowanie proces produkcji wełny od owiec do beli wełny. University of Technology w Sydney pracuje nad modelem Sheau, który jest wzorowany na prawdziwej, strzyżonej owcy. Dlatego chce przetestować to, co jest już obecnie możliwe dzięki dostępnej technologii.