FARMER Związek uaktywnił się medialnie.

O co chodzi z "listą gatunków obcych"?

- Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt rozporządzenia "w sprawie listy roślin i zwierząt gatunków obcych, które w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego mogą zagrozić gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym". Lista gatunków obcych została rozszerzona o norkę amerykańską i jenota. Wpisanie ich na wspomnianą listę będzie oznaczało tak naprawdę likwidację ferm z tymi zwierzętami w Polsce. Polska straci na tym gospodarczo i to bardzo dużo.

FARMER Ile?

- Konsekwencje wprowadzenia rozporządzenia są znane. Utracimy mocny filar polskiej gospodarki. W tym momencie Polska jest drugim producentem skór w Europie, a trzecim na świecie, produkując 10 mln skór norek, 250 tys. skór lisów i 50 tys. skór jenotów rocznie. Stracimy 400 mln euro rocznie, które wpływają do naszego kraju i są tutaj inwestowane. Około 50 tys. osób, które są związane z branżą futrzarską w Polsce, straci pracę. Istotny jest jeszcze jeden fakt. Polska produkuje rocznie ok. 400 tys. ton produktów ubocznych, które są "utylizowane" w fermach hodowców zwierząt futerkowych.

FARMER Rozmawiacie z Ministerstwem Środowiska

i pewnie też z Ministerstwem Rolnictwa.

Coś "ugraliście"?

- Ciągle rozmawiamy i uświadamiamy urzędników o ekonomicznych skutkach ich działania. Rozumie nas Ministerstwo Rolnictwa, które ma sprzeciwić się dodaniu norki i jenota na listę MŚ podczas uzgodnień międzyresortowych. Wierzę, że to uczyni. Wyjaśniamy im, że hodowlana norka amerykańska to inne zwierzę od norki amerykańskiej. Osobniki hodowlane są większe, cięższe, mają inne futro i nie są przystosowane do życia na wolności. Przedstawiamy badania naukowców. Czekamy na akceptację naszych argumentów.

FARMER Analizowaliście prawnie rozporządzenie

i jednoznacznie stanęło na tym, że jego

wprowadzenie oznacza zamknięcia ferm?

- 80 proc. ferm zostanie zamkniętych. Chcemy być traktowani na równo z hodowcami zwierząt gospodarskich i podlegać ministrowi rolnictwa. Umieszczenie norki i jenota w rozporządzeniu ministra środowiska sprawi, że dyrektorzy Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska będą wydawali zgody na hodowlę. Nie ma jasno określonych zasad co do warunków, jakie musimy spełniać. Boimy się, że hodowcy nie otrzymają zgód, bo dyrektorzy, nawet gdyby chcieli je wydać, nie będą mieli wytycznych. Taka sytuacja może zrodzić dużo subiektywności w ich działaniu.

FARMER A może komuś zależy na likwidacji

tej branży w Polsce?

- Podkreślić należy, że żaden kraj w Europie nie dopuścił się takiego absurdu. Norka w żadnym z krajów Europy nie została wpisana na listę zwierząt inwazyjnych, mało tego, kraje takie jak Hiszpania i Grecja pomagają w uruchomieniu tej hodowli poprzez dofinansowania rządowe.

Eksporterzy pozostałych krajów Europy, jak i świata cieszą się, że może wypaść im z rynku groźny konkurent - Polska. Najbardziej na likwidacji hodowli zwierząt futerkowych w Polsce zależy Duńczykom. Oni są obecni na naszym rynku, zakładają tutaj fermy i robią wokół nich sporo negatywnego szumu medialnego, wszystko po to, żeby Polska ponownie stała się dostawcą pasz do ich hodowli, a była nim, zanim u nas doszło do zwiększenia hodowli.

FARMER Polska w wielu dziedzinach gospodarczych

jest dostawcą półproduktów, a nie tworzy

finalnego produktu...

- Jesteśmy zbyt biednym krajem, żeby pozwalać sobie na stratę mocnych branż, nie stać nas na zakup wielu produktów konsumpcyjnych. W Danii produkowanych jest rocznie ok. 20 mln skór. Na jednego mieszkańca tego kraju przypada 5 skór, u nas produkujemy 10 mln skór, a mamy 38 mln mieszkańców. Proporcje, a raczej dysproporcje są widoczne..., nasze możliwości także.

FARMER Na produkcji nie tracicie, chcecie się rozwijać, chcecie konkurować z najlepszymi.

- Skóry zwierząt futerkowych sprzedawane są na aukcjach w Kanadzie, w USA, w Danii i w Finlandii. Wraca moda na skóry. Rośnie popyt na nie. Coraz częściej wykorzystywane są do obszyć w branży odzieżowej. Z naszych szacunków wynika, że rynek będzie rósł. Związek Hodowców chętnie przywita w swoich szeregach nowych hodowców. Jesteśmy otwarci na biznes. Gdy są mroźne zimy, popyt jest większy ze strony Chin i Rosji. Ale nie narzekamy.

FARMER Co zrobicie, jeśli MŚ wprowadzi rozporządzenie, od którego zaczęliśmy naszą rozmowę?

- Nasza branża będzie prezentowała siebie podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa. Planujemy manifestacje przeciwko zakazowi hodowli, jaki chce wprowadzić Ministerstwo Środowiska. Jesteśmy silni, mamy ponad 750 ferm w Polsce.

FARMER Dziękuje za rozmowę.