PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Mikotoksyny, aktualny problem

W tym roku może być większe zagrożenie mikotoksynami w żywieniu zwierząt. Druga część żniw była bowiem mokra i zboża mogą być bardziej podatne na zagrzybienie w czasie przechowywania. Czy w Polsce podchodzi się właściwie do problemu mikotoksyn? Czy podejmujemy odpowiednie działania, aby ograniczyć szkodliwy wpływ mikotoksyn na zdrowie zwierząt i jakość żywności?



Suche, zdawałoby się, zboże i robione z niego mieszanki paszowe są jednak dobrym środowiskiem dla rozwoju grzybów pleśniowych i bakterii. Szczególnie niebezpieczne są te grzyby, które w odpowiedniej temperaturze i wilgotności wytwarzają metabolity zwane mikotoksynami. Mają one szkodliwy wpływ na zdrowie zwierząt, który może objawiać się w bardzo różnej formie. Powodują one także alergie (uczulenia), zmniejszają odporność organizmów, m.in. dlatego, że rozkładają witaminy, a szczególnie witaminę E, oraz enzymy. Grzyby są także niebezpieczne dla producentów pasz i obsługi zwierząt, gdyż wdychane są z pyłem pochodzącym ze zbóż i mieszanek oraz ściółki. Choroby te, zwane mikozami (aspergilozy, fuzariozy czy kandydozy), jeżeli obejmują organy wewnętrzne, są z reguły trudne do zdiagnozowania i leczenia. Na przykład grzybica płuc ma bardzo podobny obraz rentgenowski, co zmiany gruźlicze. Leczenie tych dwóch chorób jest oczywiście całkowicie różne.

Mikotoksyny mogą być spożywane przez ludzi w różnych produktach. Stwierdzono je w mięsie, mleku, piwie, kawie oraz w wyrobach piekarniczych. Trzeba bowiem zaznaczyć, że niektóre mikotoksyny są bardzo odporne na wysoką temperaturę i były jeszcze obecne w próbkach poddanych temperaturze 250 st.C.

Najgroźniejsze mikotoksyny

Zearalenony. Jest to grupa siedmiu pochodnych toksyn, spośród których zearalenon (ZEN lub ZEA) i zearalenol występują powszechnie. Mikotoksyny te działają estrogennie, co oznacza, że działają jak hormony rozrodcze. Wytwarzają je grzyby z rodzaju Fusarium, które atakują ziarna zbóż już w okresie wegetacji. Po mokrych żniwach mogą szybko rozmnażać się nawet w niskich temperaturach. Barwią ziarno na kolor   różowy, który najlepiej jest widoczny na kolbach kukurydzy. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie wynika, że ZEN może powodować objawy ciągłej rui nawet u niedojrzałych płciowo loszek w wieku 60 dni.

Normy unijne dopuszczały 200 μg tej toksyny w kg paszy. Obecnie (Dz. Urz. UE z 23 sierpnia 2006 r. oraz Dz. U. nr 162 z z 2004 r., poz. 1704) zalecają niższe dopuszczalne stężenie  w paszach dla prosiąt – do 100 μg/kg, a dla pozostałych grup wiekowych świń – do 250 μg/kg paszy. Nie wyszczególniono, czy loszki, knurki oraz lochy reprodukcyjne mogą otrzymywać wyższą czy niższą dopuszczalną normę. Lepiej więc zalecać niższe stężenia. W doświadczeniu z wyższymi stężeniami zearalenonu – od 500 do 1200 μg/kg paszy – wykazywano, że u niedojrzałych płciowo loszek powodują one już po dwóch tygodniach karmienia poważne anomalie w obrębie jajników i rogów macicy. Były to zbliznowacenia tkanki i wielojajowość, czyli że w jednym pęcherzyku zamiast jednego znajdowało się kilka, a nawet rekordowo 42 jaja. Latem więc nie tylko wydłużony fotoperiod i wysokie temperatury mogą być przyczyną zaburzeń w rozrodzie loch, ale i opisywana mikotoksyna. U loch ciężarnych obserwowano ronienia, obumieranie płodów i ich mumifikację, rodzenie małych liczebnie miotów oraz rodzenie się prosiąt martwych. Objawy te kojarzą się z parwowirozą, która może występować równolegle i potęgować niektóre z opisywanych objawów.

Ochratoksyna A (OTA). Występowała w Polsce szczególnie często w latach 90. W Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach OTA występowała w 4,6–9,6 proc. badanych próbek mieszanek paszowych. W latach 2002–2004 stwierdzano ją jednak w 747 na 824 próbek, ale w większości na niskich poziomach. OTA niszczy głównie komórki nerkowe (nefropatia), jednakże ma również wiele innych negatywnych działań typowych dla mikotoksyn.

Ochratoksynę A wytwarzają grzyby z rodzaju Aspergillus (szczególnie Aspergillus ochraceus) oraz z rodzaju Penicillium. Jest ona zaliczana do bardzo odpornych na temperaturę. Toksynę tę wykryto w 7,2–9 proc. badanych próbek krwi ludzkiej, co wykazały badania wykonane w Akademii Rolniczej w Poznaniu. Świnie tracą apetyt, często oddają mocz (wielomocz), zmniejszają przyrosty, co wynika z jej zdolności hamowania syntezy białek.

Trichoteceny. Jest to duża grupa toksyn obejmująca ponad 150 podobnych związków wytworzonych przez kilka rodzajów grzybów, a szczególnie Fusarium gramineaum. Na przykład deoksynivalenol (DON), najczęściej występujący w tej grupie toksyn, przy dużych stężeniach w paszy powoduje wymioty i zaprzestanie przyjmowania paszy. Dlatego jest druga nazwa tej toksyny – womitoksyna, czyli toksyna wymiotna. Druga mikotoksyna z tej grupy, T-2, przy wyższych stężeniach w paszy (10–12 μg/kg) powoduje zahamowanie przyrostów, a ponadto powoduje poronienia, niepłodność i niską masę prosiąt urodzonych.

Długi czas zastanawiano się, jakie stężenia uznać za niebezpieczne dla zwierząt. Obecne normy unijne oraz obowiązujące w kraju dopuszczają w żywieniu świń stężenie do 900 μg/kg paszy, a dla innych gatunków zwierząt nawet 8000–12000 μg, czyli 8–12 mg. Takie stężenia w Polsce występują w ziarnie zbóż bardzo rzadko. Wynikałoby więc, że zagrożenie nas nie dotyczy, gdyż w latach 2002–2004 tylko raz na ponad 800 próbek  stwierdzono w paszy DON o stężeniu 1552 μg/kg.

Aflatoksyny. Jest to grupa czterech niebezpiecznych toksyn, wytwarzanych przez grzyby z rodzaju Aspergillus, a szczególnie Aspergillus flavus. Aflatoksynę B1 uważa się za jedną z najbardziej rakotwórczych. Atakuje głównie wątrobę. W Polsce nie jest wykrywana w znaczących stężeniach, co być może łączy się z zaprzestaniem importu makuchu arachidowego. Synteza tej mikotoksyny wymaga bowiem wysokich temperatur otoczenia. W naszych warunkach może ona być jednak wytwarzana gniazdowo, na przykład w określonych warstwach silosów ogrzewanych przez słońce lub w zagrzanym sianie. Dlatego – być może – jeden z metabolitów aflatoksyny B1, a mianowicie  aflatoksynę M1, stwierdzono w 23,6 proc. próbek mleka, ocenianych w 1995 r. w woj. krakowskim. Bardziej niebezpieczne wydaje się jej stwierdzenie w badaniach wykonanych w SGGW w Warszawie, gdyż występowała w 17,3 proc. z 238 próbek mleka kobiecego. Oznacza to, że niemowlęta otrzymują czasami dawkę tej bardzo groźnej mikotoksyny.

Polska Norma wykluczała dawniej obecność tej mikotoksyny w mleku krowim, dopuszczając jednak jej obecność w paszy. Była to w istocie sprzeczność tych przepisów. Obecnie dla świń, koniowatych, królików i zwierząt domowych dopuszcza się w mieszankach stężenie do 5 μg/kg, dla drobiu i cieląt – 20, a dorosłych przeżuwających – 50 μg/kg. Zakłada się, że mikroflora żwacza jest w stanie unieszkodliwić aflatoksyny. Jaja i tusze broilerów są w codziennej diecie ludzi, można więc się obawiać, że część tej toksyny przedostanie się do organizmu człowieka. Wykazaliśmy taką możliwość na przykładzie mleka kobiecego.

Fumonizyny. Jest to grupa mikotoksyn wykrytych w ostatnich latach, wytwarzanych głównie przez Fusarium noniliforme. Przy wysokich stężeniach tej toksyny u świń dochodzi do nagłej śmierci na skutek obrzęku płuc lub nagromadzenia się w klatce piersiowej dużej ilości płynu. Przy niższych stężeniach atakowana jest wątroba, wywołując żółtaczkę oraz zaburzenia w trawieniu.

Straty mogą być duże
Z badań Zakładu Hodowli Trzody Chlewnej UWM w Olsztynie wynika, że najczęściej straty spowodowane żywieniem paszą skażoną grzybami i mikotoksynami występują wśród prosiąt. Reagują one biegunkami i upadkami przy stosunkowo niewielkim stężeniu OTA, wynoszącym 19 μg/kg. Upadki prosiąt wynosiły 25 proc. wobec 3,6 proc. w wypadku prosiąt, które nie miały w tym samym czasie w paszy tej mikotoksyny.

W tuczu zwierzęta wolniej rosną (o około 150 g dziennie) oraz zdecydowanie gorzej wykorzystują paszę (nawet o 2 kg na 1 kg przyrostu masy ciała). Jednak dopiero przy bardzo dużych skażeniach zdarzają się upadki. Dlatego często brak reakcji rolników, gdyż świnie sprawiają wrażenie zdrowych. Jeśli natomiast z tego powodu chorują, to stosowane leczenie jest często nieskuteczne.

Skutki produkcyjne skarmiania pasz zagrzybionych w jednym z gospodarstw zarodowych charakteryzowały się tym, że w krótkim okresie padło prawie 100 prosiąt. Stało się to po wprowadzeniu do mieszanek dla loch otrąb pszennych skażonych grzybami pleśniowymi. W badaniach wykonywanych w Zakładzie Higieny Weterynaryjnej w Olsztynie  wykazano ponad 600 tys. kolonii grzybów z rodzaju Aspergillus i Penicillium w 1 gramie paszy. Polska Norma z 1994 r. dopuszcza 200 tys. kolonii grzybów w 1 gramie paszy, a dawna PN z 1976 r. tylko 25 tys. kolonii/g.

Wielu naukowców uważa, że obecna Polska Norma, dopuszczająca 200 tys. grzybów/g, jest zbyt wysoka, gdyż już od 100 tys. jednostek tworzących kolonie grzybów/g (jtk/g) stwierdzano często od 20 do 40 μg ochratoksyny A w kg paszy.  Obecna norma unijna (Dz. Urz. UE z 2006 r. oraz Dz. U. nr 162 z 2004 r.) dopuszcza w mieszankach dla trzody chlewnej aż 50 μg OTA /kg, a w ziarnie zbóż nawet 250 μg/kg. Podobnie jak w przypadku DON i aflatoksyn zwiększone dopuszczalne stężenie OTA jest chyba przedwczesne. Legislatorzy unijni mogą tutaj stosować argument, że na przykład w Izraelu i Brazylii od dawna dopuszcza się 50 μg OTA /kg paszy. Nie bierze się jednak pod uwagę, że organizmy zwierząt i prawdopodobnie ludzi uodporniają się na określone trucizny. Ludność krajów tropikalnych może jest mniej narażona na działanie mikotoksyn, gdyż od bardzo wielu pokoleń uodparniała się na tego rodzaju toksyny. Kraje zachodnie traktują na przykład nasz olej rzepakowy jako szkodliwy z uwagi na występowanie w nim niektórych substancji wręcz określanych jako trujące (kwas erukowy). W kraju olej ten przez wiele pokoleń występował w naszej diecie.

Pytania bez odpowiedzi
Co na to nasi paszoznawcy, towaroznawcy i wszyscy odpowiedzialni za bezpieczeństwo żywności w kraju? Nie ma dyskusji nad wynikami badań na te tematy. Przepisy nie biorą pod uwagę, że prawie nic nie wiemy o efektach współdziałania mikotoksyn z innymi czynnikami,  takimi jak bakterie i wirusy patogenne, środki ochrony roślin, metale ciężkie, czy z alkoholem. Nie znamy także efektów sumowania działań dwóch i więcej mikotoksyn. Prac naukowych na ten temat nie ma. Z badań przeprowadzonych na ponad 800 próbkach pasz z całego kraju wynika, że 38,5 proc. próbek miało 2, 3, a nawet 4 mikotoksyny.   

Niezbędne jest więc uczulanie rolników na konieczność zabezpieczenia ziarna zbóż przed zagrzybieniem. Można postulować do władz, aby podobnie jak w wypadku płyt gnojowych czy zbiorników na gnojowicę wspomagać rolników w zakresie zakupu suszarń wraz z oczyszczalniami ziarna zbóż. Uszkodzone ziarno, plewy i pyły to groźny zaczyn do szybkiego rozmnażania się grzybów pleśniowych. Czyste ziarno – w odpowiednich warunkach dla rozwoju grzybów – może już po tygodniu zawierać w 1 kg nawet 50 μg ochratoksyny A. Postulować też należy, aby laboratoria zakładów higieny weterynaryjnej mogły wykonywać analizy po ulgowej cenie. Koszt badania próbki na zawartość  jednej mikotoksyny wynosi od 100 do 300 zł. Nie każdego rolnika stać na taki wydatek, szczególnie gdy podejrzewa się występowanie w paszy dwóch lub więcej mikotoksyn.
 
Stężenie mikotoksyn
Ilość mikotoksyn w paszach określa się jako milionowe części grama, czyli w miligramach (mg), lub jako miliardowe części grama, czyli w mikrogramach (μg). 1000 mikrogramów to inaczej 1 miligram. Najczęściej mikrogramy i miligramy toksyny odnosi się do 1 kg lub do 1 g paszy, a czasami także w mililitrze (ml) na przykład w surowicy krwi.

Najczęstsze mikotoksyny
Określone mikotoksyny występują w różnym natężeniu w kolejnych latach, zależnie od warunków atmosferycznych, głównie od stopnia zawilgocenia pasz. Na początku lat 90. najczęściej wykrywano ochratoksynę A (OTA). Przez ostatnie kilka lat najczęściej występował zearalenon (ZEN) – mikotoksyna o działaniu estrogennym, wywołującym ruję. W drugiej połowie 2005 r. zaskoczeniem było bardzo częste występowanie deoksynivalenolu (DON).

Prof. Antoni Jarczyk jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, mgr inż. Ewa Bancewicz pracuje w Weterynaryjnej Diagnostyce Laboratoryjnej w Olsztynie

Źródło: "Farmer" 24/2006



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.208.202.194
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
PARTNER SERWISU
  • partner serwisu

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.