Dariusz Goszczyński zwraca uwagę, że Singapur uznał regionalizację w przypadku grypy ptaków, co w sytuacji wykrycia pojedynczego ogniska tej choroby w naszym kraju nie skutkuje zawieszeniem importu od wszystkich rodzimych producentów.

- W ten sposób jesteśmy w stanie dostarczać do tego kraju wysokiej klasy mięso drobiowe, wyprodukowane zgodnie z przepisami polskimi i unijnymi, które spełnia restrykcyjne wymagania AVA – singapurskich władz weterynaryjnych. Szczególnie, że tamtejsi konsumenci są coraz bardziej świadomi podstaw wysokiej jakości spożywanej żywności, przez co drób produkowany w Europie może tylko zyskać - dodaje.

Dyrektor generalny KRD-IG zauważa, że Singapur jest krajem, który importuje prawie 90 proc. żywności.

- Dlatego bardzo ważna dla strony singapurskiej jest dywersyfikacja źródeł żywności. W ten sposób singapurczycy chcą zapobiegać ewentualnym zakłóceniom łańcuchów dostaw, które przecież w czasie pandemii COVID-19 wystąpiły praktycznie na całym świecie. Polska jako największy producent mięsa drobiowego w Unii Europejskiej może dużo zyskać na takiej polityce - mówi.

W ocenie Goszczynskiego zwiększenie liczby dopuszczonych na rynek singapurski zakładów drobiarskich z Polski jest kwestią czasu, ale w tym zakresie same firmy muszą się wykazać inicjatywą.

- Zdobycie pozwolenia na eksport odbywa się drogą formalną, gdzie zainteresowany producent musi złożyć odpowiedni wniosek do polskiej Inspekcji Weterynaryjnej, która potem przekaże go do Ambasady RP w Singapurze. Następnie dedykowany podmiot na miejscu dopuszcza lub nie danego producenta do eksportowania swoich produktów na teren Singapuru. Jestem zdania, że coraz więcej polskich producentów mięsa drobiowego dostrzeże potencjał tego rynku i będzie eksportować tam swoje produkty - podsumowuje.