Dotychczasowe przepisy ustawy o paszach zezwalają na karmienie zwierząt paszami z GMO tylko do końca roku.

Kowalczyk, odpowiadając w czwartek na pytanie PAP w sprawie dalszych losów ustawy o paszach wskazał, że projekt nowelizacji ustawy, który przesuwa termin wejścia w życie zakazu stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt do 1 stycznia 2024 r., jest już w Sejmie.

Minister przypomniał podczas briefingu, że uchwalona w 2006 r. ustawa o paszach wprowadziła zakaz stosowania pasz GMO, ale ze względu na to, że takich pasz nie można było wyeliminować z żywienia zwierząt, termin wejścia w życie zakazu ich używania był kilkukrotnie przesuwany.

Chodzi o genetycznie modyfikowaną śrutę sojową, której Polska importuje ok. 2,5 mln ton rocznie, wydając na ten cel ponad 4 mld zł.

Ministerstwo rolnictwa przygotowało projekt ustawy, który miał wydłużyć możliwość stosowania pasz do 1 stycznia 2027 r., czyli o cztery lata. Jednak podczas rozpatrywania projektu na początku listopada br. na posiedzeniu Rady Ministrów przepis zmieniono, skracając moratorium na wejście tego przepisu do 1 stycznia 2024 r.

- Ten zakaz podlegał odsuwaniu, zawsze o cztery lata. Tym razem chcemy to uporządkować i chcemy przystąpić do takiego +kroczącego+ wspierania białka pochodzenia krajowego (...), stąd propozycja, aby było całkowite przesunięcie zakazu o rok, ale w kolejnych latach małymi kroczkami wprowadzać (do pasz) krajowe rośliny białkowe - wskazał Kowalczyk.

Minister podkreślił, że przez ostatnie kilkanaście lat realizowano wiele programów wsparcia produkcji białka krajowego, kosztem ponad 100 mln zł.

- Szkoda, by te procesy naukowe zostały zmarnowane - zaznaczył.

Jak mówił, obecnie trwają rozmowy na ten temat. W środę odbyło się pierwsze spotkanie dotyczące stopniowego wdrażania od 2024 roku w żywieniu zwierząt krajowego białka. Zapowiedział też kolejne rozmowy między rolnikami, producentami, wytwórcami pasz i hodowcami korzystającymi z tych pasz. Podkreślił, że chodzi o wypracowanie kompromisu.

- Ważne jest, by polscy rolnicy, którzy produkują rośliny białkowe, mieli je gdzieś sprzedać - zaznaczył Kowalczyk.