Nowozelandzkie Stowarzyszenie Przemysłu Mięsnego (MIA) chce wesprzeć wycofywanie się z paliw kopalnych, o które apelowano w niedawnym raporcie Komisji Klimatycznej, ale nie zgadza się z 15 proc. redukcją liczby zwierząt hodowlanych: bydła i owiec zaproponowaną przez komisję.

Dyrektor zarządzająca MIA, podkreśliła, że przetwórcy i eksporterzy czerwonego mięsa są zdeterminowani, aby ograniczyć i ostatecznie zaprzestać wykorzystywania węgla w produkcji, chociaż osiągnięcie tego celu do 2037 roku będzie trudne. Potrzebne jest sprawiedliwe i łatwe przejście od węgla, aby zapewnić, że miejsca pracy i źródła utrzymania nie będą zagrożone. Spadek liczebności zwierząt może zagrozić  niektórym zakładom przetwórczym i miejscom pracy w społecznościach wiejskich.

Aby być wydajnym i opłacalnym, przetwórstwo mięsa zależy od określonego przerobu żywca. Według AMI, zawarte w raporcie założenie, że wielkość produkcji można by utrzymać na stabilnym poziomie pomimo takiego zmniejszenia pogłowia jest zbyt optymistyczne. W tym przypadku należałoby zbadać założenia komisji, aby móc lepiej ocenić skutki dla branży.

Z drugiej strony satysfakcjonujące jest to, że Komisja, podobnie jak stowarzyszenie mięsne i producenci, doszła do wniosku, że masowe sadzenie drzew na pastwiskach dla owiec i bydła nie stanowi długoterminowego realnego rozwiązania w walce ze zmianami klimatu.`

AMI zwróciła uwagę, że przemysł mięsa czerwonego generuje roczne przychody z eksportu przekraczające 10 miliardów dolarów nowozelandzkich (1 dolar nowozelandzki = 2,6850 zł, NBP 2021-02-19) i jest ważnym pracodawcą oraz czynnikiem ekonomicznym, zwłaszcza na obszarach wiejskich.