Wiktor Szmulewicz, prezes KRiR w trakcie protestu w Warszawie (13.10.2020r.) podkreślał, że nikt nie konsultował z izbami możliwości zmian w pierwotnym projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. 

- Myślę, że poprawki nie były konsultowane z żadną organizacją. Do konsultacji są powołane związki zawodowe, izby i one są jakby partnerem dla rządu, który powinien ewentualne poprawki, zmiany konsultować. Żadna z organizacji nie brała w tym udziału - mówił.

Podkreślił też utrwalanie podziałów na wsi proponowanymi zmianami. - To są poprawki, które jeszcze dzielą polską wieś. Czym się różni ubój religijny drobiu od uboju religijnego bydła, jeśli ubój religijny to jest zło? Uważam, że te propozycje, które są, działają na szkodę Polsce. My nie chcemy żadnych odszkodowań, my chcemy normalnie pracować i normalnie z tego żyć, tak jak żyje cały świat. Dzisiaj, w dobie kryzysu, epidemii, brakuje środków na maseczki, na środki lecznicze. Naród jest zagrożony epidemią. Te środki, które mieliby przeznaczyć dla nas niech pójdą na szpitale, na pomoc ludziom. Nawet nie jest to uzgodnione z Unia Europejską, czy możemy dawać, przecież de minimis nie ma już - mówił.