Dzisiaj odbył się kolejny protest przeciwko tzw. Piątce Kaczyńskiego. Protestujący zgromadzili się na placu Trzech Krzyży w Warszawie, skąd przeszli pod Sejm, a następnie udali się w stronę Pałacu Prezydenckiego, gdzie z delegacją rolników spotkał się Andrzej Duda.

Delegaci po rozmowie z prezydentem zgodnie stwierdzili, że jest on po stronie rolników. Niestety obyło się bez konkretnych deklaracji ze strony prezydenta.  

Jak podkreślił Sławomir Izdebski, prezes OPZZ RiOR, prezydent jako pierwszy przyjął delegację rolników w tej sprawie.

– Jako pierwszy osobiście się z nami spotkał i za to chwała prezydentowi – mówił Izdebski. – Prezydent jest po stronie polskich rolników, prezydent powiedział piękne słowa. Koledzy, dzisiaj Ci, którzy wprowadzili tę ustawę muszą czuć odpowiedzialność przed państwem polskim i przed Bogiem i chwała za to prezydentowi, że jest po naszej stronie – dodał.

Izdebski zaznaczył, że na następny protest musi przybyć 3-4 razy więcej protestujących, „bo już nawet politycy w kuluarach mówią, że tylko ulica może załatwić nasze interesy”. Prezes OPZZ RiOR nawoływał do zapomnienia o wcześniejszych zwadach i zjednoczenia się.

– Powinniśmy sobie wybaczyć. Wybaczam nawet Markowi Sawickiemu, panie prezesie. Powinniśmy być razem! Brawo dla PSL, brawo dla posłów, wszystkich senatorów, którzy są z nami, bo tylko w ten sposób możemy wygrać – zaznaczył Izdebski. – Bardzo się cieszymy, jeszcze raz, jestem pod wrażeniem, że mogliśmy w 12 oczu usiąść naprzeciwko siebie i porozmawiać jak chłop z chłopem. Prezydent dostał zaproszenie na gospodarstwo Michała i liczymy na to, głęboko w to wierzymy, że przyjmie to zaproszenie i będzie. – dodał.

Jednak, gdy z tłumu rozlegały się pytania „Zawetuje?”, „Prezydent Zawetuje?” Izdebski oddał mikrofon.

– Sytuacja jest trudna. Po rozmowie z prezydentem myślę, że widzimy w nim podobną twarz jak u każdego z nas, czyli zakłopotaną. Z jednej strony chciałby dobrze, a z drugiej widać, że nie ma za bardzo wyjścia, bo rachunek polityczny jest prosty i jasny – mówił z kolei Michał Kołodziejczak, lider Agrounii. – To co ja dzisiaj zrozumiałem na tym spotkaniu, to nie wiem czy tutaj chodzi o bardziej gospodarkę, tym którzy to wprowadzają, czy o coś innego, czy my nie stajemy się ofiarami wprowadzenia pewnej ideologii, której musimy postawić opór. Nie usłyszałem tego bezpośrednio, ale ja to rozumiem i widzę. Bardzo trudno jest walczyć ze zmianami ideologicznymi na argumenty merytoryczne, na rozmowę, bo ci ludzie są tak zaślepieni, że nawet nie chcą rozmawiać. Mało tego, oni nawet nie chcą słyszeć, i dzisiaj wiem, że jedyna siła, która może nas poprowadzić to siła ulicy i siła strajku, bo nie ma dzisiaj innej możliwości, żeby przeciwstawić się tej zaślepionej polityce, (…), tylko nasz zdrowy rozsądek będzie mógł temu wszystkiemu się przeciwstawić, ale nie wygramy tego na argumenty, które jasno stoją po naszej stronie, i, z tego co zrozumiałem, stoją po stronie prezydenta. On uważa tak jak my, ale co z tego, kiedy dzisiaj decyzje zapadają w innym budynku – podkreślał Kołodziejczak.

Choć dzisiejsze zgromadzenie należało zdecydowanie do pokojowych nie zabrakło na nim drobnych incydentów. Profesor Hartman, w czasie jednej z kolejnych wypowiedzi Kołodziejczaka usiłował wdać się z nim w dyskusję, zarzucając mu jednocześnie, że „nawołuje do zabijania” został jednak wyprowadzony przez ochronę i policję.

Trzecim z delegatów był Szczepan Wójcik, jeden z liderów branży futerkowej w Polsce, który po spotkaniu z prezydentem stwierdził, że jest on „ewidentnie po stronie rolników”, ale nie „niestety nie mamy wyjścia, musimy walczyć, musimy wychodzić na ulice”, ponieważ „nie ulega wątpliwości, że dzisiaj jesteśmy na wojnie ideologicznej”.

– Dzisiaj przeciwko nam jest ideologia, ideologia, która na pierwszym miejscu stawia zwierzęta, a na drugim miejscu stawia ludzi. Dziwimy się temu, że właśnie podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości to właśnie ta ideologia ma najwięcej do powiedzenia, więcej niż miała kiedykolwiek dotąd. Niestety po spotkaniu z prezydentem, który ewidentnie jest po stronie rolników, to mu trzeba przyznać, za co jesteśmy mu wdzięczni, że się z nami spotkał, ale niestety nie mamy wyjścia, musimy walczyć, musimy wychodzić na ulice i musimy zgodnie z prawem, póki co, spokojnie, ale walczyć o siebie. Inaczej przegramy. Tylko zjednoczeni możemy wygrać – mówił Wójcik.