W czwartek (24.09) po godz. 12 senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozpoczęła rozpatrywanie ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw.

W czasie posiedzenia Komisji Biuro Legislacyjne Senatu przedstawiło szereg a wręcz całą litanię uwag i zastrzeżeń do rozpatrywanej noweli. Wiele z nich miało charakter redakcyjny lub legislacyjny, jednak nie brakowało również wątpliwości odnośnie zgodności z konstytucją.

Przedstawiciel Biura Legislacyjnego Senatu zwrócił uwagę na niedociągnięcia w kwestii rekompensat za możliwe starty poniesione przez rolników i przedsiębiorców w związku z zakazem hodowli zwierząt futerkowych i ograniczeniem uboju religijnego. Jak podkreślił legislator, przepisy są zbyt ogólne, a ustawa nie określa na jakich zasadach rekompensaty mają być ustalane i wypłacane.

Kolejna uwaga dotyczyła niedociągnięć w kwestii sposobu sprawowania przez ministra właściwego ds. administracji publicznej kontroli nad spełnianiem wymaganych warunków przez organizacje pozarządowe z listy (m.in. gwarancja należytego wykonywania uprawnień mających na celu ochronę zwierząt). Przedstawiciel Biura Legislacyjnego Senatu podkreślił, że trzeba określić jak właściwy minister będzie to kontrolował już po wpisaniu danej organizacji na listę.

Podkreślił on również, że ograniczenia uboju religijnego mają obowiązywać po 30 dniach od wprowadzenia ustawy, a przepisy odnośnie rekompensat za poniesione w skutek tego starty wejść w życie mają dopiero po 12 miesiącach od ogłoszenia ustawy.

– Nieracjonalne wydaje się, aby w tak istotnej materii przepisy dotyczące uboju wchodziły 30 dni od dnia ogłoszenia ustawy – zaznaczył legislator.

Paweł Szrot, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przedstawił stanowisko rządu, informując, że około 80 proc. poprawek mających charakter redakcyjny jest „do zaakceptowania”, część wymaga analizy, a część nie zostanie zaakceptowana. Szczegóły nie zostały jednak przedstawione.

W czasie późniejszej dyskusji senator Józef Łyczak stwierdził, że głębszego zastanowienia wymagają punkty najważniejsze dla polskiego rolnictwa. Zgłosił on dwie poprawki, jedną dotyczącą usunięcia poprawki przywracającej ograniczenia uboju, drugą o usunięcie zapisów nadających tak wysokie uprawnienia organizacjom pozarządowym. Zaznaczył , że zapis o zakazie hodowli zwierząt futerkowych mógłby pozostać w ustawie pod warunkiem przedłużenia okresu przejściowego do przynajmniej 6 lat i zagwarantowania odpowiednich rekompensat.

Skomentował również materiał opublikowany przez Otwarte Klatki.

– Nie zgadzam się z tym co było pokazane w materiale Otwartych Klatek, bo taki materiał można wszędzie nagrać i zmanipulować. Uważam, że hodowcy doskonale wiedzą, że bez zabezpieczenia bardzo dobrego dobrostanu, mam tu na myśli zwierzęta futerkowe, nie byłoby skór o znakomitej jakości, które by się sprzedawały – podkreślił senator Łyczak.

Zaś Ryszard Bober, zastępca przewodniczącego komisji wytknął niechlujny sposób przygotowania ustawy.

– Pragnę serdecznie pogratulować przedstawicielowi wnioskodawców dobrego samopoczucia. Projekt tej ustawy, który wpłynął do marszałka senatu jest chyba po raz pierwszy przygotowany w sposób tak niechlujny, który jest sam w sobie tak niespójny. Nie mówiąc już o konsekwencjach merytorycznych, które są w tym projekcie ustawy podnoszone. Będę składał poprawki, mam ich tutaj przygotowanych kilkanaście, i będę odnosił się do wielu innych kwestii również dotyczących utrzymania zwierząt i zapewnienia im dobrostanu, bo o to nam chodzi – zaznaczył senator Bober.

Stwierdził również, że nie można mówić o uboju religijnym jedynie w kategoriach „eksport” i „zło”. Szechita jest praktykowanym od tysięcy lat sposobem ubijania zwierząt, dokonywanym przez wyspecjalizowane w tym osoby, które przeprowadzają ubój w sposób generujący jak najmniej cierpienia, jak podkreślił senator Bober. Twierdził również, że zgodnie z wynikami badań w czasie takie uboju do utraty świadomości przez zwierzę dochodzi w czasie kilku do kilkunastu sekund.

Senator Bober odniósł się też do sprawy rozbieżności okresów wchodzenia w życie przepisów o ograniczeniu uboju (30 dni) i rekompensatach (12 miesięcy). Należy pamiętać, że po 12 miesiącach od wejścia ustawy w życie będzie można złożyć wniosek o rekompensaty, a kiedy zostanie on rozpatrzony to już inna sprawa, jak podkreślił.

– Postaramy się tak dostosować to prawo, aby wyszło ono z senatu służąc przede wszystkim zwierzętom, ale również nam wszystkim - jako przedsiębiorcom, jako prowadzącym działalność gospodarczą – zaznaczył. – Nie można traktować wybiórczo pewnych kwestii i mówić o tym, że polscy rolnicy źle traktują swoje zwierzęta. Przecież my z nich żyjemy. To jak my je utrzymujemy świadczy o naszych przyszłych przychodach – dodał.

Z kolei senator Jan Maria Jackowski stwierdził, że w swoim okręgu wyborczym nie spotkał ani jednej osoby zadowolonej z rozpatrywanej ustawy. Jak podkreślił senator, nawet osoby popierające zwiększenie ochrony zwierząt domowych twierdzą, że nie można tak zamykać ludziom interesów. Przypominał również propozycje przebranżowienia składane przez przedstawicieli rządu producentom trzody chlewnej zmuszonym wybić stada w związku z wirusem ASF.

Przebranżowili się na hodowlę bydła i w tej chwili drugi raz w głowę mają dostać, nie wiadomo na jakich zasadach – zaznaczył Jackowski. – Fatalnie się stało, ze w sejmie nie było poważnej debaty na ten temat, ponieważ  w świetle tego o powiedziało Biuro Legislacyjne, w świetle tego czego w tej chwili się dowiadujemy (…) jeżeli ta ustawa wejdzie w tej formie będzie miała skutki przede wszystkim dla rolnictwa i dla całej naszej narodowej gospodarki, a pośrednio dla każdego obywatele w Polsce, każdego konsumenta żywności i dlatego mam nadzieję, że senat w toku tych prac wypracuje taka poprawę tej ustawy, która będzie do przyjęcia, ale w tej chwili z każdym dniem dowiadujemy się coraz więcej  jak wiele tutaj jest niedoróbek, nieprecyzyjnych sformułowań, sprzeczności a nawet niedorzeczności, dlatego cieszę się, że w senacie będziemy mieli okazję dyskutować na ten temat i mam nadzieję, że z senatu przyjdzie sygnał taki - zostały obrażone tysiące polskich rolników, jako mordercy zwierząt, jako ci, którzy w sposób straszliwy traktują swoje zwierzęta. To jest krzywda. Podzielono Polaków na tych światłych mieszkańców miast, którzy są tacy bardzo proekologiczni, prozwierzęcy, i na rolników, producentów, hodowców czy właścicieli ubojni, którzy właściwie powinni być wyjęci spod prawa, bo są tak okrutni i się tak znęcają nad zwierzętami – stwierdził senator Jackowski.

Senator Jackowski zaznaczył, że polskiej wsi została zrobiona ogromna przykrość. Ponadto już docierają do niego informacje o zawirowaniach w cenach zbóż, więc chociaż ustawy jeszcze nie ma już powoduje skutki gospodarcze dla polskich rolników. W kwestii uboju rytualnego zaznaczył, że jest ona związana nie tylko z wymiarem gospodarczym, ale również światopoglądowym i międzynarodowym, a związku z czym potrzebna jest głębsza refleksja na ten temat.

Senator Zdzisław Pupa przyznał, że wszyscy zostali zaskoczeni tą ustawą oraz podkreślił, że jesteśmy nauczeni dbałości o dobrostan i żaden rozsądny człowiek nie powiedziałby, że nie zależy mu na dobrostanie zwierząt.

– Jest duży niepokój na wsi związany właśnie z wprowadzeniem tej ustawy, szczególnie dotyczy zapisów odnośnie uboju rytualnego i hodowli na futerka. Co będzie z zagospodarowaniem odpadów z produkcji zwierzęcej? Tego nikt nie mówi, ta ustawa tego nie przewiduje – powiedział senator Pupa.

Z kolei senator Jacek Włosowicz pytał, dlaczego, skoro branża futerkowa jest „schyłkowa”, choć mamy wysoką pozycję na świecie w tej branży i odnosimy sukcesy, nie jest wspomagana przez państwo albo pozostawiona sama sobie, by dokonała ekonomicznego żywota. Dlaczego usiłujemy to niszczyć, pytał.  

Odniósł się również do kwestii eksportu mięsa, dzięki któremu nasza gospodarka wspina się na coraz wyższe miejsca w Europie.

– Polski eksport budujemy krok po kroku, ponieważ nie jest to łatwe, nie mamy dużego doświadczenia w handlu zagranicznym. Eksporterzy, którzy coś osiągnęli wiedzą jak trudno tego dokonać. W tym momencie stawiamy kolejną tamę. Przestaniemy być eksporterem mięsa wołowego jak i kurczaków. Idziemy przeciwko swoim założeniom, że chcemy budować kraj, którego wzrost będzie oparty również na eksporcie, dlatego rozwiązania, które są w tej części ustawy należy przemyśleć, przepracować, tak żebyśmy wyszli z ustawą lepszą, która będzie wspomagała produkcję krajową i powodowała zwiększenie pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej, a nie jej obniżanie – podkreślił senator Włosowicz.

Senator Jacek Bogucki zaznaczył, że sytuacja jest trudna, ponieważ ponad 80 proc. polskiej wołowiny i 50 proc. drobiu jest eksportowane.

– Nie mamy tradycji spożywania wołowiny, jest ona dla nas za droga, składa się na to wiele przyczyn. W ostatnich latach rozwinęła się bardzo także produkcja drobiu, jesteśmy największym producentem w Europie i też prawie 50 proc. w tej chwili to eksport do różnych krajów, a poszukiwanie rynków jest bardzo trudne. Zastanawia mnie czy w tej propozycji rekompensaty dla przedsiębiorców, którzy zajmują się działalnością choćby z zakresie uboju zwierząt, wystarczą. Tak naprawdę za spadek możliwości zbytu produktów rolnych zapłacą jednak rolnicy. Przemysł rolno-spożywczy tak działa, że jeżeli spada popyta na jakikolwiek produkt rolny to w ostatecznym efekcie przekłada się to na niższe ceny skupu, czyli niższe ceny dla rolników. Przemysł musi sobie poradzić, oczywiście chwilowo może dofinansować jakąś działalność, ale w dłuższej perspektywie firma, która będzie prowadziła działalność deficytową zbankrutuje, a tu rekompensat dla rolników nie przewidujemy, więc należałoby się zastanowić jak zrekompensować rolnikom ewentualne straty – stwierdził senator Bogucki.