Izdebski poinformował, że podczas wtorkowego spotkania z marszałkiem Grodzkim ustalono, że debata rozpocznie się w Senacie w piątek o godz. 10.00. Dodał, że nie zgodziła się na jej zorganizowanie w Sejmie marszałek Elżbieta Witek.

Szef SKR poinformował, że zaproszeni zostaną m.in. prezydent Andrzej Duda i przedstawiciel rządu. - Najlepiej, żeby był to premier Mateusz Morawiecki, żeby poznał rzeczywiście prawdę o polskim rolnictwie, a nie to co mówią mu jego doradcy, którzy zielonego pojęcia o rolnictwie nie mają, i nie to, co przedstawia minister rolnictwa Grzegorz Puda, który niczym się nie różni od tych doradców - oświadczył Izdebski na konferencji prasowej w Senacie.

Lider SKR odniósł się też "do głosów ze strony rządzących, że kuma się z PO, z marszałkiem itd." - Absolutnie nic bardziej błędnego. Prawo i Sprawiedliwość w Polsce rządzi, dostało propozycję zorganizowania debaty w Sejmie, mogli to zrobić. Jeżeli tego nie zrobili, więc musieliśmy się udać się do pana marszałka Senatu. Jesteśmy wdzięczni panu marszałkowi, że dopuścił do tego, żeby pierwszy raz w historii (polskiego parlamentu), taka debata się odbyła - powiedział.

O apolityczności piątkowej debaty w Senacie zapewniał też Szczepan Wójcik, który reprezentuje Instytut Gospodarki Rolnej oraz Polski Przemysł Futrzarski. - Bardzo dobrze, że udział w tej debacie zapowiedziały wszystkie największe i najważniejsze związki rolne w Polsce. To jest bardzo budujące, że dzisiaj rolnictwo się jednoczy w walce o wspólne dobro. Zaprosiliśmy wszystkich i PiS, i PO, i PSL, i wszystkie inne partie, które w Sejmie i Senacie zasiadają, bo wspólnie chcemy walczyć o rolnictwo. Kto przyjdzie, to zobaczymy - powiedział.

Wójcik dodał, że dla SKR "dobro polskiego rolnictwa nie ma barw politycznych". - Jeżeli będziemy utożsamiał się z jedną, czy drugą partią, to prawdopodobnie przegramy, bo zaraz staniemy się wrogami partii kolejnej, opozycyjnej. Nam zależy na rolnictwie, na obywatelach, na rozwoju polskiej wsi. Chcemy rozmawiać z każdym, kto wyznaje podobne wartości. Jesteśmy przeciwni każdemu, kto rolnictwo próbuje zniszczyć, czy jest to PiS, czy jakakolwiek inna partia - zapewnił.

Według Izdebskiego, zainteresowanie piątkową debatą w Senacie pokaże, jaki jest stosunek poszczególnych partii do rolnictwa. - Dzisiaj to partie polityczne powinny pokazać, której z nich jest najbliżej do polskiego rolnictwa. Jeżeli wszystkie partie stawią się na debacie, to znaczy, że wszystkim na tym zależy. Jeżeli stawią się dwie-trzy partie, a pozostałe się nie stawią, to będzie czytelny obraz tego, która partia i jak dba o polskie rolnictwo - ocenił.

Szef SKR zapowiedział też wystawienie rachunku partiom, które nie dotrzymywały obietnic z kampanii wyborczych. - Nie będzie czegoś takiego, jak do tej pory, że przychodzą wybory, to przyjeżdżają wszyscy na wieś, (zapewniają, że) oni najlepiej wiedzą, co trzeba zrobić, rolnicy na nich głosują, a później dostają policzek w twarz. Każda partia, która oszukała polskie rolnictwo, drogo za to zapłaci w sensie oddanych głosów - powiedział Izdebski.