PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

TEP: Kryzys na rynkach wołowiny i drobiu odczują przede wszystkim rodzinne gospodarstwa

TEP: Kryzys na rynkach wołowiny i drobiu odczują przede wszystkim rodzinne gospodarstwa fot. Shutterstock

Towarzystwo Ekonomistów Polskich postanowiło zabrać głos w sprawie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Rada TEP uważa, że wejście ustawy w życie spowoduje „nieodwracalne szkody w polskim rolnictwie i polskim przemyśle mięsnym”, a kryzys na rynkach drobiu i wołowiny dotkliwie odczują przede wszystkim dobrze zorganizowane rodzinne gospodarstwa, specjalizujące się w chowie bydła lub drobiu na mięso, zmuszone do sprzedaży po znacznie niższych cenach.



Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt zakłada m.in. zakaz chowu i hodowli zwierząt futerkowych w celu pozyskania z nich futer oraz zakaz uboju rytualnego na eksport. Jak podkreśla TEP, autorzy projektu szeroko uzasadniają te zmiany, stwierdzając,  że chów i hodowla zwierząt futerkowych powoduje „zbędne cierpienie”, a „ubój dokonywany przez podrzynanie gardła i wykrwawianie bez pozbawienia świadomości jest w najwyższym stopniu niehumanitarny”, pomijając jednak istotny fakt, że w przypadku wprowadzenia w życie tych zakazów produkcja przesunie się do innych krajów, czyli w skali międzynarodowej problem nie zostanie zlikwidowany, a jednoczenie szkody poniosą setki tysięcy ludzi pracujących w rolnictwie i przemyśle mięsnym. 

Decyzje likwidujące jedną z gałęzi rolnictwa, hodowlę i chów zwierząt futerkowych, uderzają w dwie kluczowe gałęzie produkcji zwierzęcej – mięsny chów bydła i mięsny chów drobiu – stanowiąc zagrożenie dla wielu zakładów przemysłu mięsnego i powiązanych z nimi podmiotów w łańcuchu żywnościowym i pracujących tam ludzi, jak zaznacza TEP.

– Chów i hodowla zwierząt futerkowych, zwłaszcza mięsożernych, jest ważną dziedziną rolnictwa, o wieloletnich tradycjach, wymagającą zaangażowania relatywnie dużego wkładu kapitału (m.in. koszty stada podstawowego, pomieszczeń gospodarczych, klatek, urządzenia terenu i środków transportu). Według danych Inspekcji Weterynaryjnej w Polsce we wrześniu 2020 roku chów zwierząt futerkowych prowadzono w 810 gospodarstwach, w tym około 600 chowało zwierzęta mięsożerne (przede wszystkim norki), a pozostałe roślinożerne (przeważnie szynszyle i króliki). Pasza dla zwierząt roślinożernych pochodzi w zasadzie z własnego gospodarstwa, natomiast mięsożerne są karmione przeważnie odpadami powstającymi podczas uboju zwierząt gospodarskich i często przetwarzanymi przez zakłady przemysłu paszowego. Rocznie jako karmę dla zwierząt futerkowych zużywa się 600 – 700 tys. ton takich odpadów. Nie ma ścisłych danych o liczbie pracujących. Szacuje się, że na fermach jest zatrudnionych kilka tysięcy osób, a pośrednio z chowem zwierząt futerkowych w różnych dziedzinach gospodarki (osoby „okołozatrudnione”) jest związanych co najmniej kilkanaście tysięcy osób – czytamy w stanowisku TEP.

Chów zwierząt futerkowych jest działalnością eksportową (ponad 95% skór jest eksportowanych). W 2019 roku (dane Ministerstwa Finansów) wartość eksportu skór futerkowych ogółem wyniosła 209 mln USD, w tym skór norek 192 mln USD, jak informuje TEP.

– Zakaz chowu i hodowli zwierząt futerkowych jest w tej sytuacji ekonomicznym nonsensem, gdyż likwidacja tej gałęzi produkcji specjalnej powoduje likwidację lub co najmniej poważne trudności ekonomiczne kilkuset dobrze zorganizowanych gospodarstw rolnych i setek współpracujących z nimi podmiotów gospodarczych. Charakter tej gałęzi powoduje bowiem, że „przebranżowienie” gospodarstwa jest przeważnie wykluczone lub co najmniej bardzo trudne, a bezużyteczne wyposażenie fermy jest niszczone – podkreśla TEP.

W stanowisku wymieniono również starty społeczne związane z proponowanymi zmianami:

W stanowisku zaznaczono również, że proponowane zmiany związane są ze znacznymi stratami społecznymi, gdyż:

·       właściciele ferm tracą możliwość wykonywania dotychczasowej działalności i tracą zdolność obsługi zobowiązań kredytowych,

·       osoby zatrudnione na fermach tracą pracę,

·       osoby „okołozatrudnione” tracą klientów i zleceniodawców,

·       przemysł mięsny traci odbiorców odpadów poubojowych i musi płacić za ich utylizację (obecnie właściciele ferm lub przedsiębiorstwa przetwarzające odpady poubojowe na pasze dla zwierząt futerkowych płacą za dostarczane odpady),

·       pogarsza się bilans handlu zagranicznego,

·       niektóre banki, przede wszystkim spółdzielcze mogą wpaść w poważne problemy; kredyty zaciągnięte przez gospodarstwa prowadzące chów zwierząt futerkowych w bankach spółdzielczych są szacowane na ok. 3 mld. zł.

O lekceważeniu interesów grup społecznych, wymienionych w pkt. pkt. 1 – 3 świadczy niezwykle krótki termin likwidacji ferm – w ciągu roku od wejścia ustawy w życie, jak stwierdza TEP.

Towarzystwo Ekonomistów Polskich odniosło się również do kwestii ograniczenia uboju rytualnego.

– Zakaz eksportu mięsa zwierząt ubijanych metodami halal i szechita stanowi niezwykle poważne zagrożenie dla dwóch kluczowych gałęzi produkcji zwierzęcej – mięsnego chowu bydła i mięsnego chowu drobiu. W 2019 roku w Polsce wyprodukowano około 540 tys. ton wołowiny, a wyeksportowano (dane Ministerstwa Finansów) około 380 tys. ton (70% produkcji) wartości blisko 1,6 mld USD, w tym według Głównego Inspektoratu Weterynarii 115 tys. ton (30%) to mięso pochodzące z uboju metodami halal i szechity (dane GIW). W przypadku mięsa drobiu produkcja wyniosła 2 710 tys. ton, eksport 1 460 tys. ton (54% produkcji) wartości ponad 2,9 mld USD, w tym 855 tys. ton (58%) z uboju metodami rytualnymi (również dane GIW). Przy ostrożnym przyjęciu, że ceny eksportowe mięsa zwierząt ubijanych metodami halal i szechity są równe przeciętnym (z reguły są wyższe niż mięsa zwierząt ubijanych po ogłuszeniu), okazuje się, że wartość eksportu mięsa z uboju rytualnego wyniosła w 2019 roku min. około 2,8 mld USD, w tym wartość wołowiny 1,1 mld USD, a mięsa drobiu 1,7 mld USD – czytamy w stanowisku TEP.

– Sprzedaż na rynkach zagranicznych ma więc dla obu tych gałęzi zasadnicze znaczenie, a nawet chwilowe zmniejszenie popytu zagranicznego zakłóca funkcjonowanie rynku krajowego i zmniejsza dochody rolników i przedsiębiorstw przemysłu mięsnego. Natomiast zakaz eksportu oznacza co najmniej kilkuletnią dezorganizację krajowych rynków wołowiny i mięsa drobiowego, której ostatecznym wieloletnim efektem będzie poważny spadek produkcji w obu tych gałęziach produkcji zwierzęcej. Skalę dezorganizacji w krótkim okresie wyznaczy niezwykle wysoka nierównowaga rynkowa (podaż krajowa wołowiny i mięsa drobiowego będzie około dwukrotnie wyższa niż popyt krajowy). Naiwnością jest przy tym przypuszczenie, że nawet w ciągu kilku lat uda się znaleźć nowe, zagraniczne rynki zbytu. Należy raczej sądzić, że powrót do obecnego poziomu eksportu, a zatem i obecnego poziomu produkcji będzie w przypadku mięsa drobiu niemożliwy nawet w bardzo długim okresie, a w przypadku wołowiny bardzo trudny. Międzynarodowe rynki mięsa są bowiem rynkami trudnymi, znajdującymi w stanie niezbyt stabilnej równowagi. Polscy producenci i eksporterzy mięsa przez wiele lat systematycznej pracy budowali swą pozycję, wykazując przy tym niezwykłą wręcz inwencję (mięso z polskiego drobiu jest obecnie eksportowane do kilkudziesięciu państw) – zaznacza TEP.

Zdaniem ekonomistów kryzys na tych dwóch rynkach dotkliwie odczują przede wszystkim dobrze zorganizowane rodzinne gospodarstwa, specjalizujące się w chowie bydła lub drobiu na mięso, zmuszone do sprzedaży po znacznie niższych cenach, a w skrajnych przypadkach niemogące ulokować tych produktów na rynku. Rozmiary kryzysu będą zapewne tak duże, że odczuje je także całe polskie rolnictwo, jak podkreślają eksperci.

– Równie silnie, a może nawet jeszcze silniej, ze względu na zaangażowanie poważnych kapitałów, zakaz eksportu uderzy w te zakłady przemysłu mięsnego, które ubijają zwierzęta według systemów halal i szechity (jest ich w Polsce kilkadziesiąt). Konieczność ograniczenia mocy produkcyjnych w przemyśle mięsnym spowoduje bezwzględną walkę konkurencyjną, w której będą musiały uczestniczyć również zakłady ubijające zwierzęta po ogłuszeniu. Jej efektem byłyby zapewne liczne bankructwa. Kłopoty zatem nie ominęłyby również tych banków, które zaangażowały się w finansowanie inwestycji przemysłu mięsnego i rolnictwa. Ponadto, w wyniku zmniejszenia produkcji wołowiny i mięsa drobiowego poważne straty poniesie kilka innych gałęzi przemysłu, przede wszystkim przemysł paszowy, zakłady produkcji jaj wylęgowych i wylęgu drobiu, a także liczne osoby „okołozatrudnione” – stwierdza TEP. – Na zakończenie, należy zwrócić uwagę, że przedstawione skutki proponowanych zakazów świadczą o kompletnym lekceważeniu przez autorów Ustawy ludzi pracujących w rolnictwie i przemyśle mięsnym – dodaje.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)

  • Kokospoko 2020-10-14 21:01:31
    Niech się zajmą reformą zdrowia a nie futrzakami. Ludzie chorują, nie ma personelu medycznego aby opiekować się chorymi, a rząd zamiast szukać rozwiązania to stawia na pierwszym miejscu zwierzęta futerkowe i chce wprowadzić zakaz uboju religijnego. Rozumiem, że według rządzących to jest priorytet. W jakim państwie my żyjemy? Każdy rolnik prowadzący chów lub hodowle zwierząt troszczy się najlepiej jak potrafi o swoje zwierzęta, bo z tego czerpie dochód. Nie zostawi na pastwę losu, nie będzie męczyć zwierzę dla przyjemności, tak jak niektórzy zostawiają starych rodziców w szpitalu, bo jadą na wakacje.
  • Rumpel 2020-10-14 10:26:46
    Farmer prawdy się boi ze virus polityczny jest. I kasuję killa słów prawdy
  • Rolnik 2020-10-13 20:18:44
    PiS pajace i snoby... Polska wieś dała wam zwycięstwo i cztery lata przy korycie a wy teraz zabieracie nam chleb, egzystencję naszych rodzin i nadzieję na przyszłość. Finał będzie taki ze wasza przyszłość też będzie inna... Musimy o swoje walczyć na ulicach i stolicach.
  • Adam 2020-10-13 10:35:07
    Chcą dopuścić ubój rytuały drobiu , a bydła już nie, jaja sobie robią chyba, jeszcze bardziej wk.tym rolników.
  • Zzz 2020-10-12 13:57:17
    Manifestacja w obronie polskiego rolnictwa rusza 13.10.2020 r. o godzinie 10.00 z Placu Zawiszy w Warszawie.
    • wiemy 2020-10-12 14:10:13
      Z tym krasnalem co na waszych plecach chce wjechać do koryta?hahaha pożyteczni (...)
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 35.153.39.7
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.