Miniony rok będzie wspominany przez producentów trzody jako czas rekordowo wysokich cen warchlaków. W szczytowym okresie, za warchlaki importowane trzeba było zapłacić nawet 400 zł/szt. Dla właścicieli tuczarni był to naturalnie jeden z czynników znacząco obniżających dochodowość produkcji. Dla producentów warchlaków – szansa na większy zysk. Jak ocenia Jacek Mey, producent warchlaków z powiatu brodnickiego (woj. kujawsko – pomorskie), miniony roku był bardzo dobrym czasem.

- Według mnie ubiegły rok był dla producentów warchlaków bardzo dobry, zwłaszcza w kontekście ceny i łatwość zbytu zwierząt. Gdybym był w stanie wyprodukować znacznie więcej zwierząt, to myślę, że każdą ilość udało by się ulokować na rynku. Opłacalność w wyniku wysokich cen, również była wysoka. Dzięki temu w szybkim czasie po zakończeniu inwestycji udało się nam dość szybko nadrobić środki finansowe które pochłonęła budowa chlewni. Obecnie ceny są znacznie niższe, niż było to jeszcze pół roku temu i zmuszają mnie do szukania kolejnych rezerw aby jeszcze bardziej podkręcić osiągane wyniki i trzymać koszty w ryzach. Myślę, że jeżeli cały rozpoczynający się rok zamknie się w średnich cenach na poziomie 230-240 zł za sztukę o wadze 30 kg nie będzie można narzekać na opłacalność produkcji. – mówi rolnik.

Jego zdaniem, zagrożeniem dla opłacalności prosiąt jest nie tylko obecnie obserwowany kryzys, ale przede wszystkim afrykański pomór świń.

- Od początku nowego roku mocno towarzyszy mi obawa że afrykański pomór świń może pojawić się w pobliżu naszego gospodarstwa. W chwili obecnej wiązało by się to z blokadą na wywóz zwierząt z gospodarstwa, a prowadząc cykl otwarty najzwyczajniej nie mielibyśmy gdzie pomieścić nadliczbowych zwierząt. – tłumaczy nasz rozmówca.