Podczas ostatniej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zgromadzeni alarmowali o rosnącej popularności zawierania umów pomiędzy rolnikami, a przedsiębiorstwami na usługę tuczu nakładczego. Wielu zebranych podkreśliło, że tucz nakładczy prowadzi dosłownie do niewolniczej usługi rolnika, który w ramach współpracy dostaje niewielką zapłatę. Ten rodzaj produkcji jest prowadzony w gospodarstwach usługowo zajmującymi się produkcją prosiąt, jak i gospodarstwach odchowujących na zlecenie warchlaki. Wielu, zbierających głos na Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi (2.12.15r.) podkreślało, że ta praktyka skutecznie wypiera z rynku krajową ofertę prosiąt. 

Wiktor Szmulewicz tłumaczył, że chcąc wspierać krajowy sektor trzody chlewnej trzeba myśleć perspektywicznie o rozwoju krajowych hodowli. Z niepokojem, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych zauważył wzrost popularności rozwoju gospodarstw opartych o usługę tuczu warchlaków – Niestety, ale następuje wzrost produkcji systemem nakładczym – mówił.

Poseł Zbigniew Ajchler, jednocześnie rolnik i producent świń tłumaczył, że ten rodzaj tuczu – to zorganizowana, bardzo dobra praca handlowców. Przywłaszczając usługi na okres tuczu: robotę budynki, wodę – rolnicy dostają później 40 zł za sztukę. Omijając prawo podatkowe. Rolnik fakturuje to jako własny produkt, pod swoim numerem gospodarstwa, a to nie jest jego produkt. Zakłady mięsne i handlowcy omijają to podatkowo – wyjaśniał.

Z kolei Ryszard Mołdrzyk prezes "POLSUS" w trakcie Komisji RiRW stwierdził, że - tucz kontraktowy jest dużo droższy od zwierząt kupowanych na rynku krajowym, a zakłady rozliczają to tak, aby uniknąć płacenia podatku od dochodu.

Ajchler poruszył również ten temat w trakcie późniejszego posiedzenia Sejmu zadając pytanie o tucz nakładczy w ramach pytań w sprawach bieżących. Jeszcze raz podkreślił częste omijanie przez firmy przepisów fiskalno-podatkowych, mówiąc: - I element, że rolnik wystawia faktury  na nie własny towar i obdarza je numerem własnego gospodarstwa. To jest niezgodne z prawem i ten temat trzeba zlikwidować jak najszybciej - mówił

Jacek Bogucki, sekretarz stanu w MRiRW w odpowiedzi na pytania stawiane na komisji rolnictwa, wyjaśnił co rząd zamierza zrobić z tuczem nakładczym - nie można nikomu zabronić takiej działalności, jednak ważne jest aby była ona prowadzona zgodnie z prawem – rozliczana przez właściciela, a nie tego co wykonuje usługę, bo zakazać jej nie można – powtarzał kilkukrotnie podczas trwania komisji.

Później, w trakcie posiedzenia Sejmu (z dn.2.12.15r.), odniósł się do pytania Zbigniewa Ajchlera, odpowiadając:  Ten problem znany jest ministerstwu rolnictwa. Pracujemy nad rozwiązaniami dotyczącymi tuczu w systemie nakładczym. Analizujemy sprawę identyfikacji zwierząt i systemu, który w tym zakresie obowiązuje. Chcemy też pracować nad lepszym powiązaniem producentów trzody chlewnej z zakładami przetwórczymi, zarówno powiązaniem w zakresie obowiązku zawierania umów, który istnieje i w prawie polskim, i w prawie unijnym, ale w Polsce nie jest uregulowany w sposób wystarczający, jak i powiązaniem kapitałowym, o którym mówiłem, poprzez wspieranie udziału rolników w zakładach uboju i przetwarzania mięsa, także w zakresie odzyskiwania rynku krajowego przez polskich producentów, mając na uwadze także to, że odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, nie możemy stosować praktyk, które kogokolwiek by dyskryminowały, ale będziemy bezwzględnie bronić polskich rolników, będziemy bezwzględnie zabiegać o to, aby nie byli traktowani gorzej na wspólnym rynku. Będziemy starać się, aby odzyskać dla polskich rolników polskie rynki, ale także rynki eksportowe, i to w Unii Europejskiej i poza Unią Europejską. Mam nadzieję, że te działania, o których tu mówiłem, tak jak pan poseł deklarował, będą wspierane przez posłów opozycji, ponieważ służyć będą polskiemu rolnictwu.