Państwo może wkrótce zostać kluczowym nabywcą chińskiej wieprzowiny – donosi niemiecki portal rolniczy agrarheute.de. Stale pogarszająca się sytuacja rynkowa postawiła w stan alarmowy Narodową Komisję Rozwoju i Reform, która od 8 lutego sprawdza możliwości skupu interwencyjnego i przechowywania mięsa w poszczególnych regionach kraju.

Narodowa Komisja Rozwoju i Reform na bieżąco monitoruje sytuacje na rynku trzody. Kontroluje również relacje ceny trzody chlewnej do cen zboża. Stosunek ten wynosił na koniec stycznia 5,57 do jednego, co sprawiło że ogłoszono drugi poziom alarmowy. Ceny paszy wciąż rosną, tymczasem cena trzody rzeźnej spada. W dodatku na rynku występuje spora nadpodaż, a umiarkowany popyt. Interwencja państwa wydaje się nieunikniona.

Jeśli relacja cen przekroczy poziom sześć do jednego, instytucje państwowe będą zmuszone skupować mięso, by ustabilizować rynek. Póki co państwowe służby badają sytuację w poszczególnych regionach i sprawdzają możliwości przechowalnicze. Skup interwencyjny na wstępie mogą prowadzić m.in. lokalne samorządy.

Ceny skupu, według oficjalnych danych, rok do roku spadły o ponad 57 proc. i obecnie symbolicznie jedynie przekraczają koszty produkcji. W efekcie zaś prowadzonej w Chinach polityki samowystarczalności żywnościowej, pogłowie loch odbudowano i zwiększono po epidemii ASF. Nic więc nie wskazuje, by podaż tuczników spadła.