Wraz z początkiem kwietnia do Głównego Inspektoratu Weterynarii wpłynęło pismo strony amerykańskiej, w której domagano się zatrudnienia ok. 50 dodatkowych lekarzy weterynarii. Nadprogramowi inspektorzy mieliby nadzorować zakłady wysyłające wieprzowinę na rynek USA i jednocześnie zwiększyć zakres badań pod kątem wyeliminowania ryzyka przeniesienia wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF).

Jak podaje RMF FM: Dodatkowi weterynarze muszą zostać zatrudnieni do 15 lipca, wcześniej do 8 maja polskie służby mają poinformować Amerykanów jakie działania już zostały podjęte.

Aktualne wymagania, to pokłosie zeszłorocznego wstrzymania importu wieprzowiny przez USA. Sytuacja miała miejsce w połowie października 2018 r., kiedy to strona amerykańska zakwestionowała przestrzeganie wymogów bezpieczeństwa przy zapobieganiu rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń. Wówczas, Paweł Niemczuk Główny Lekarz Weterynarii wyjaśniał: Amerykanie mają zastrzeżenia do dwóch zakładów, które mają uprawnienia do eksportu na tematem rynek, ale znajdują się w strefach zagrożonych (Sokołów, Morliny). Jednak te zakłady zgodnie z decyzją KE o regionalizacji są wyłączone z tych stref. 

Po tygodniu polsko-amerykańskich rozmów udało się wyjaśnić sytuację i przywrócić eksport.

Przypomnijmy, że w ogólnej wymianie handlowej produktami rolno-spożywczymi pomiędzy Polską a USA wieprzowina zajmuje pierwsze miejsce i stanowi 28 proc. całości wysyłanych produktów za ocean. Spośród krajów trzecich, do których Polska eksportuje wieprzowinę USA jest jej głównym odbiorcą, wysyłamy tam ok. 12 proc. wyjeżdżającej z Polski wieprzowiny. Aktualnie 17 polskich zakładów ma zatwierdzenie do eksportu na rynek USA mięsa wieprzowego i pochodzących z niego produktów.

Warto pamiętać o tym, że USA to dla Polski bardzo intratny rynek. Wysyłamy tam głównie mrożony boczek, żeberka czy karkówkę. Pod względem wielkości odbieranego wolumenu, kraj ten zajmuje trzecie miejsce. Jednak gdy spojrzymy na jego wartość, to nie ma sobie równych. 

Według danych MRiRW w 2018 r. Polska wyeksportowała do USA 60 849 t wieprzowiny o wartości ponad 148 mln euro (ok. 631 mln zł).

Dla porównania najwięcej wieprzowiny w 2018 r. wysłaliśmy do Niemiec, czyli ponad 71 tys. t, lecz sprzedanej znacznie taniej niż do USA. Jej wartość wyniosła 81,6 mln euro (ponad 347 mln zł).  

Amerykanie bardzo poważnie podchodzą do możliwości przeniesienia wirusa ASF na teren ich kraju. Potwierdza to chociażby ostatnia informacja o odwołaniu międzynarodowej konferencji poświęconej produkcji świń World Pork Expo, która corocznie, w trakcie trzech dni spotkań gromadziła ponad 20 tys. osób z różnych zakątków świata, w tym z Chin, które aktualnie nie mogą powstrzymać epidemii ASF.

David Herring przewodniczący National Pork Producers skomentował tę decyzję słowami: Zdrowie pogłowia świń w USA jest najważniejsze. Od tego zależą środki do życia naszych producentów, a zapobieganie jest aktualnie jedyną skuteczną ochroną przed ASF.

ASF zamknąłby możliwości eksportu wieprzowiny z USA, chociażby do Chin, które nie uznają zasad regionalizacji. Dlatego można powiedzieć, że przy dzisiejszym deficycie wieprzowiny w Chinach, rekordowo wysokich cenach, utrata możliwości sprzedaży wieprzowiny do Państwa Środka, byłaby dla Amerykanów stratą trudną do oszacowania.

Jak powiedział Herring, przekazując informację o odwołaniu konferencji – nasza produkcja jest w dużej mierze uzależniona od eksportu. Wybuch ASF natychmiast zamknie nasze rynki eksportowe, w czasie gdy i tak funkcjonujemy już w obliczu ograniczeń handlowych, a producenci trzody działają w trudnych warunkach finansowych.

W USA ciągle też pamięta się o skutkach zawleczenia z Chin wirusa epidemicznej biegunki prosiąt. Choroba została przeniesiona w 2013 r. w transporcie paszy pochodzącym właśnie z Chin.

W pierwszym roku wystąpienia epidemicznej biegunki prosiat, straty oszacowano na ponad 7 mln świń, czyli ok. 10 proc. rocznej produkcji świń w USA. Niewątpliwie, pojawienie się ASF w amerykańskich stadach świń, pociągnęłoby za sobą znacznie większe straty niż PED.