Jak to wynika z ostatnich badań przeprowadzonych przez naukowców, czasami nawet w dobrze zabezpieczonych chlewniach pojawiają się ogniska choroby, które nie mogą być przypisane do kontaktu z dzikami lub zakażonym materiałem. Zdaniem naukowców przyczyną mogą być owady. 

W eksperymentach naukowcy karmili krwiopijne muchy krwią zakażoną ASF, której skład odpowiadał krwi chorych świń. Muchy należały do gatunków, które częściej można spotkać na pastwiskach, ale czasami także w pobliżu chlewni.

Projekt wykazał, że gryzące muchy faktycznie przenosiły ASF na świnie. Jednak nie zrobiły tego przy pomocy ukąszeń. Świnie raczej infekowane były doustnie, ponieważ uważa się, że się, że mogły zjadać lub nieumyślnie przyjmować takie muchy razem z karmą.

Naukowcy nie mogą wykluczyć, że wystarczy jedna zainfekowana mucha, aby zarazić świnię afrykańskim pomorem świń. Ponieważ stosowane we wszystkich typach eksperymentów muchy krwiopijne występowały tylko sporadycznie w chlewniach, taki tryb transmisji mógł być raczej rzadko przyczyną epidemii.