Oczywiście to o wiele za wcześnie, by czynić jakiekolwiek podsumowania tegorocznego „sezonu ognisk ASF”, w oczy rzuca się jednak to, że w tym roku obserwujemy zadziwiająco mało zachorowań w stadzie trzody chlewnej. Do dziś potwierdzono ich „zaledwie” 10. Niepokoi wprawdzie fakt, że połowa z nich wystąpiła w największym trzodowym zagłębiu w kraju – w Wielkopolsce, jednak patrząc z perspektywy kraju, sytuacja wygląda najlepiej od 2016 roku, czyli od momentu kiedy epizootia ASF wybuchła w naszym kraju na dobre.
Żeby nie być gołosłownym, przytoczmy trochę danych. Jak wspomniałem do dziś potwierdzono 10 ognisk ASF w stadach świń. W analogicznych okresach lat minionych było ich odpowiednio:

  • w 2021 roku: 35 ognisk
  • w 2020 roku: 15 ognisk
  • w 2019 roku: 30 ognisk
  • w 2018 roku: 73 ogniska
  • w 2017 roku: 41 ognisk
  • w 2016 roku: 1 ognisko
  • w 2015 roku: 1 ognisko
  • w 2014 roku: 1 ognisko

Powyższe dane cieszą, nie zwalniają nas jednak z odpowiedzialności ochrony stad przed chorobą. Jako przykład podajmy ubiegły rok, gdzie w lipcu sytuacja nie wyglądała fatalnie, a prawdziwy wysyp ognisk nastąpił w sierpniu i wrześniu. Nie jest naturalnie tajemnicą, że niezależnie od naszych działań choroba tak czy inaczej może wybuchnąć w stadzie. Jednak to w jaki sposób podchodzimy do higieny produkcji i ochrony biologicznej ferm w dużej mierze determinuje ryzyko wybuchu ogniska pomoru, jak i pojawienia się jakiejkolwiek innej choroby zakaźnej. Bo przecież ASF to najgroźniejsza, ale nie jedyna choroba trapiąca stada.
Niech zatem nie zwodzi nas stosunkowo dobra sytuacja związana z ogniskami ASF. Poza nielicznymi wyjątkami, wszędzie tam gdzie choroba wystąpiła u dzików, wirus wciąż krąży w środowisku. To, że w tym roku nie potwierdzono choroby na Podlasiu, Lubelszczyźnie, Mazowszu, czy Podkarpaciu o niczym jeszcze nie świadczy. Zwłaszcza, że w całym kraju trwają żniwa, a to właśnie zboże i słomę wymienia się często jako wektor wirusa. Raz jeszcze apelujemy zatem o czujność.
Na koniec trudno nie podzielić się smutną refleksją: spadek zachorowań idzie niestety w parze z redukcją gospodarstw utrzymujących świnie. W ciągu minionego roku liczba stad skurczyła się do liczby 60 tys, gdy jeszcze półtora roku temu było ich niemal dwukrotnie więcej. Może zatem niska liczba ognisk to nie kwestia skutecznej walki z ASF, tylko zatrważającej kondycji krajowego sektora produkcji trzody?