W obecnych czasach, gdy Polska jest znaczącym eksporterem żywności w tym mięsa, handel zagraniczny wydaje nam się oczywistym działaniem, przynoszącym dochody zarówno dla przedsiębiorców, jak i Skarbu Państwa. Jednak patrząc wstecz nie wszystko było takie proste. Pierwszą organizacją zrzeszającą branżę mięsna, dbającą o wyroby i walory produktów mięsnych było właśnie Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy, powstałe w 1922 r. Liczyło wówczas aż 7 tys. członków, wydawało nawet własne czasopismo, zaczęło też eksportować z Polski pierwsze wyroby takie jak boczki czy szynki.

(od lewej) Tomasz Parzybut SRW RP, Agnieszka Sudoł Zastępca GIJHARS, Marcin Wroński Zastępca Dyrektora Generalnego KOWR, Paweł Niemczuk GLW, Lech Kołakowski wiceminister MRiRW, Janusz Rodziewicz prezes SRW RP, Paweł Kuźma dyrektor UOKiK, Marek Posobkiewicz, ekspert SRW RP, Piotr Ziemann wiceprezes SRW RP
(od lewej) Tomasz Parzybut SRW RP, Agnieszka Sudoł Zastępca GIJHARS, Marcin Wroński Zastępca Dyrektora Generalnego KOWR, Paweł Niemczuk GLW, Lech Kołakowski wiceminister MRiRW, Janusz Rodziewicz prezes SRW RP, Paweł Kuźma dyrektor UOKiK, Marek Posobkiewicz, ekspert SRW RP, Piotr Ziemann wiceprezes SRW RP

Nie można funkcjonować bez obecności w świecie

Dziś stowarzyszenie liczy ponad 200 zakładów mięsnych, aktywnie działa w kraju pomagając też otwierać rynki eksportowe. Jak mówi Piotr Ziemann, wiceprezes SRW RP „żadna organizacja nie może funkcjonować bez obecności na świecie”.

– Byliśmy pierwszą polską organizacją, która pozyskała unijne środki na promocję polskiego mięsa. Daliśmy pokaz polskiej siły, czyli dobrej jakości i wartości wytwarzanych produktów na arenie europejskiej. Po wejściu do UE, jako pierwszym udało nam się pozyskać pieniądze i zawalczyć z Włochami, Niemcami i Francuzami, którzy zabierali gro unijnego dofinansowania na własne mięso, mleko czy sery. To my pokazaliśmy, że jest to możliwe. Nigdy nie mieliśmy innego mięsa jak polskie, a bycie w świece z własnym towarem, to jest podstawa istnienia jakiejkolwiek organizacji. Bez tego nie można mówić o godnych cenach i o dobrej sprzedaży – mówił Piotr Ziemann podczas debaty. 

Jednocześnie zaznaczył, że nadal głównym problemem dla polskiej branży od hodowców, po zakłady mięsne pozostaje afrykański pomór świń. Mimo tego, że mogłoby się wydawać, że praktycznie już każdy zaznajomił się z tą chorobą i nauczył się funkcjonować pomimo komplikacji jakie ze sobą niesie. To jednak pozostają tylko pozory. Wystarczy tylko przypomnieć, że w 2013 r. połowa eksportowanego świeżego mięsa trafiała poza Unię Europejską. W lutym 2014 r., w chwili wystąpienia ASF w Polsce ten handel dosłownie się urwał i do dziś nie pozostał odbudowany, przyczyniając się do zapaści w produkcji świń w kraju.

Aby zobrazować jakie przełożenie na funkcjonowanie branży i handel zagraniczny miał pierwszy dzień z ASF w Polsce, Piotr Ziemann przypomniał – Tego jednego dnia mieliśmy 1200 kontenerów z wieprzowiną w drodze do Chin, w danym miejscu, w danym momencie. Wszystko nadawało się, by wyrzucić to tylko i wyłącznie do morza. Jako organizacja błagaliśmy wtedy, by postawić płot na wschodniej granicy Polski. Niestety, wówczas nie można było tego zrobić, dziś tak jak widzimy, było to możliwe.

Działania konieczne ale spóźnione?

Dotychczasowe wsparcie jak chociażby tzw. dopłaty do loch, czy wyrównanie utraconego dochodu w strefach ASF to zaledwie kropla w morzu, niekoniecznie potrzeb, ale strat, które ponoszą hodowcy świń.  Według danych ARiMR, na koniec marca 2022 r. pogłowie trzody chlewnej nadal szybko się kurczyło i wyniosło ok. 9,8 mln sztuk, czyli aż 4,4 % mniej w porównaniu z końcem grudnia 2021 roku. Obecny na spotkaniu wiceminister rolnictwa Lech Kołakowski, zapowiedział szereg działań, które w najbliższym czasie będą miały przełożenie na legislację. - Będzie wiele działań prawnych wspierających odbudowę pogłowia trzody chlewnej. Musimy maksymalnie ograniczyć chów kontraktowy, import prosiąt z zagranicy stawiając na krajowe prosięta. Będziemy chcieli odzyskać te wielkości, które dekady temu były znaczące. W tuczu kontraktowym nie ma równowagi prawnej stron i są też tego skutki ekonomiczne. Bezpieczeństwo prawne polskiego rolnika i te relacje muszą być zmienione. Polska powinna być eksporterem prosiąt a nie importerem. Chcemy, by polski rolnik tuczył polskie prosięta. Mamy dedykowany ku temu program, który wzmocni tę branżę i da stabilizację w cyklu zamkniętym. Tak, by rolnik kupował od sąsiada prosięta, kierujemy się naszym patriotyzmem. Chcemy przede wszystkim ograniczyć chów kontraktowy z importowanych prosiąt – podkreślał wiceminister.

ASF i kolejny sukces?

Historia lubi się powtarzać. Można powiedzieć - niestety. Ponownie jesteśmy u progu tzw. sezonu ASF i choć nie wiemy, jaki przebieg będzie miała choroba w tym roku w krajowych stadach świń, to nauczeni doświadczeniem, zwykle odnotowywaliśmy intensyfikację ognisk ASF w polskich stadach. Tym bardziej, dziwi ponowne ogłaszanie „sukcesu” w walce z ASF, przez wiceministra Kołakowskiego, który podkreślał, że od 17 grudnia nie odnotowano żadnego ogniska ASF w stadzie świń w Polsce. W chwili, gdy wiele stad trzody chlewnej się zamyka, a z kolei inne nie mogą  zaplanować swojej przyszłości, chociażby pod kątem ryzyka wystąpienia strefy ASF, np. w gminie.

Z drugiej strony wiceminister podkreślił, że podstawą walki z chorobą będzie depopulacja dzika, który pozostaje głównym rezerwuarem i wektorem przenoszenia choroby w środowisku.

Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk, pytany o przygotowanie weterynarii na tegoroczny sezon ognisk ASF podkreślił, że korzystnym działaniem było wprowadzenie planów bioasekuracji w gospodarstwach, które chcą prowadzić obrót pomiędzy strefami ASF.

– Odbyto szereg szkoleń i spotkań z rolnikami w temacie zabezpieczeń gospodarstw przed ASF. Nie mamy jednak pełnego wpływu, bo zawsze występuje ryzyko zawleczenia choroby. Pierwsze zakażenia występują zwykle w momencie koszenia zielonki. Czasami była ona dawana świniom do spożycia lub gdy, nie ma już słomy na przednówku, podrzucona jako siano do świń. Pamiętajmy, że jeśli pochodzi ze środowiska skażonego wirusem i trafi do świń to choroba może się rozwinąć. Podjąłem też czynności, wspólnie z Wojewódzkimi Lekarzami Weterynarii, ze względu na braki kadry, by kontrolować, tłumaczyć rolnikom, wydawać zalecenia poprzez lekarzy kontraktowych, na zasadzie odpowiedniego wynagrodzenia, przy przeprowadzaniu tego typu kontroli. Tak, by odciążyć powiatowych lekarzy weterynarii – wyjaśniał na spotkaniu.

Branża mięsna na warunkach sieci handlowych

Presja cenowa, łamanie przepisów, nagłe zmiany w warunkach umowy, czy też brak realizacji usług zawartych w umowie to nieuczciwe działania, które pojawiają się przy współpracy krajowych dostawców mięsa z sieciami handlowymi. 

- W produkcji żywności kanałem dystrybucji są sieci handlowe ich działania, praktyki, w ten sposób mogą znacząco oddziaływać na wcześniejsze etapy produkcji, wykorzystując swoją przewagę kontraktową. W swoich działaniach jako urząd spotykamy się z przejmowaniem części zysków od dostawców, nierównym nakładaniem obowiązków, obarczaniem dostawców dodatkowymi kosztami. Bardzo mocno staramy się ingerować i interweniować, czego przykładem są ostatnie decyzje przeciwko największym organizatorom tego rynku, jeśli chodzi o sieci handlowe. Tak, by chronić branżę przetwórczą i mięsną - mówił podczas debaty Paweł Kuźma dyrektor Departametu Przewagi Kontraktowej UOKiK.

Jakie będzie następne sto lat w branży mięsnej? Chwila refleksji przy okazji zacnego jubileuszu SRW RP pozostawia wiele otwartych kart. Na pewno wszelkie siły i wdrażane rozwiązania powinny być skupione na ratowaniu polskiej branży produkcji świń, bo zakłady mięsne bez krajowego surowca nie mogą funkcjonować bazując na imporcie, myśleć o rozwoju czy zdobywaniu kolejnych rynków eksportowych. Problemem numer jeden pozostaje ASF i skuteczne dążenia do uwolnienia kraju od tej choroby, tak jak pokazały to inne kraje UE, przy odpowiedniej konsekwencji działań jest to możliwe. Natomiast jak zaznaczył na koniec Janusz Rodziewicz prezes SRW RP w tych wszystkich codziennych problemach, nie można zapominać o konsumencie i to tym młodym, który powinien być świadomy i rzetelnie doinformowany odnośnie tego jak ważna jest zbilansowana dieta z udziałem mięsa. To dziś powinniśmy zadbać o dzieci i młodzież, która już coraz rzadziej zagląda na wieś nie znając realiów wytwarzania wartościowej żywności, natomiast coraz częściej ulega „modzie” chociażby na niejedzenie mięsa.