Jak co roku o tej porze producenci żywca oczekują przedświątecznych podwyżek cen żywca wieprzowego. W tym roku oczekiwania są szczególnie duże - dramatyczna sytuacja cenowa sprawia, że jakikolwiek wzrost byłby na wagę złota. Niestety, wydaje się że w tym roku wspomniane podwyżki mogą nie nastąpić. W krajowych skupach obserwujemy za to powolny, acz konsekwentny spadek cen.

Według danych z naszej cotygodniowej sondy, za żywiec wieprzowy klasy pierwszej krajowe skupy płacą przeciętnie 3,91 zł netto, czyli o 8 groszy mniej niż przed tygodniem. Ceny żywca wahają się w granicach 3,50 - 4,50 zł netto za kilogram.

Potaniały również świnie sprzedawane w wadze bitej ciepłej. Za półtusze w klasie E krajowe skupy płacą obecnie średnio 5,17 zł netto za kilogram, czyli o 7 groszy mniej niż tydzień temu. Ceny wahają się w granicach 4,70 - 5,65 zł netto za kilogram.

Sytuacja ta dziwi o tyle, że na niemieckiej giełdzie (na którą wszak powołują się krajowe zakłady) ceny nie zmieniają się praktycznie od początku października. Tymczasem w ciągu dwóch ostatnich miesięcy ceny tuczników spadły w naszym kraju o 20 - 25 groszy. Nikt nie mówi tego na głos, niemniej wydaje się, że obniżki cen w naszej kraju wynikają z wysokiego importu wieprzowiny, głównie z Belgii. Przypomnijmy, że według danych banku BGŻ BNP Paribas, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku import wieprzowiny w naszym kraju wzrósł w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego o 8,5 proc. W tym samym czasie ilość mięsa sprowadzanego z Belgii wzrosła aż o 17,5 proc. Pamiętajmy jednak, że dane te dotyczą jeszcze okresu sprzed potwierdzenia w tym kraju przypadków ASF. Wraz z pojawieniem się wirusa na tamtejszym rynku zaobserwowano duży spadek cen, co jeszcze spotęgowało prawdopodobnie import.