Wieprzowina w Chinach jest strategicznym mięsem, a hodowla świń i produkcja wieprzowiny mają znaczenie makroekonomiczne dla całej chińskiej gospodarki. Innymi słowy wszelkie zmiany na tym rynku oddziałują ekonomicznie np. na koszyk inflacji (oraz indeks CPI), w którym to wieprzowina jest jedynym mięsem ze wszystkich rodzajów mięs.

Średnio tygodniowo Chińczycy konsumują około miliona ton wieprzowiny. Import do Państwa Środka na poziomie 4-5 mln ton (ok. 10% potrzeb rynkowych) ma znaczenie dla krajowej konsumpcji, ale nie aż takie, jak niektórzy eksperci w Unii Europejskiej mu przypisują. Co ciekawe w najgorszym roku dla chińskiej wieprzowiny, czyli w 2019, gdy Chiny głęboko zatopiły się w afrykańskim pomorze świń (ASF) i spadło znacząco pogłowie świń oraz krajowa produkcja, import wyniósł tylko 5,5 mln ton choć globalny rynek oczekiwał nawet 7 mln ton.

Chiński rząd pilnował, by import nie przekroczył pewnego pułapu. Chciał, i ten cel udał się jemu osiągnąć, by import uzupełniał braki w produkcji krajowej wywołane ASF, ale by był on jednocześnie „miękkim” stymulatorem modernizacji chińskiej branży wieprzowej. 

Poza tym priorytetem chińskiego rządu jest dążenie do utrzymania i rozwoju krajowej produkcji oraz utrzymanie rentowności całej branży, a nie masowe wpuszczenie importowanego towaru, który by znacznie osłabił krajowy potencjał, co odbiłoby się na dochodach chińskich rolników i chińskich przedsiębiorstw.

Gdy spojrzy się na dane importu mięsa przez Chiny w 2021 roku, to widać jak na dłoni postępy w rozwoju własnej branży mięsnej i umiejętnego korzystania z napięć na rynkach globalnych. Faktem o znaczeniu historycznym i wymiarze wręcz sensacyjnym jest to, że we wrześniu tego roku do Chin sprowadzono mniej wieprzowiny niż wołowiny (odpowiednio 210 tys. ton oraz 220 tys. ton). W przypadku wartości (niezależnie do tego, że cena wieprzowiny i wołowiny zasadniczo się różnią z uwagi na rodzaj mięsa), to dysproporcja jest duża. Czyżby chińscy konsumenci przestawili się na wołowinę? Za wcześnie by to potwierdzić. Niemniej faktem jest, że z pewnością chińska wieprzowina jest coraz mocniejsza. To zaś znaczy, że chińscy importerzy będą ograniczać swoje zamówienia, a te które będą składać będą raczej dotyczyć produktów z kategorii premium. I takie waśnie sygnały płyną z chińskiego rynku. Najbliższe miesiące pokażą czy taki trend utrwali się na dłużej, czy też był on rodzajem chwilowej mody.

W Państwie Środka rośnie popyt na wołowinę

Można powiedzieć, że najlepsze jest dopiero przed tym mięsem. Dane importowe za ostatnie trzy miesiące pokazują odbicie popytowe. Analitycy chińskiego rynku mięsnego są zgodni, że będzie rosła krajowa konsumpcja. Tę zaś już wspiera chiński rząd, który dla wołowiny realizuje program modernizacji i rozwoju. Choć jest to dopiero początek zmian, to pozytywnych efektów należy spodziewać się – według chińskiego ministra rolnictwa – już pod koniec pierwszej połowy 2022 roku. 

Zupełnie inna sytuacja jest w przypadku drobiu, zwłaszcza kurczaków. Dla importowych zakupów w tym roku były wzrosty jak i spadki, ale trend ma bardziej charakter poziomy niż rosnący. I w tym przypadku popyt importowy odzwierciedla sytuację na rynku globalnym jak i rzecz jasna popyt wewnętrzny w Chinach. Nie należy się jednak spodziewać znacznego odbicia w górę, bowiem chiński rząd z determinacją wdraża program rozwoju własnej hodowli kurczaków jak i przetwórstwa mięsa. Celem jest – tak jak w przypadku wieprzowiny i wołowiny – uzyskanie samowystarczalności. Z pewnością należy się spodziewać podobnego trendu jak w przypadku wieprzowiny, czyli spadku popytu importowego, co powinno być widoczne już w drugiej połowie 2022 roku. Innymi słowy już w przyszłym roku Państwo Środka będzie dysponować własnym silnym rynkiem drobiarskim. Rynek globalny, w tym rzecz jasna polski, będzie więc czekała konieczność dostosowania się do nowych reguł konkurencji. 

Z powyższego płyną dobre wiadomości dla producentów zbóż. Liczne i rosnące populacyjnie w Chinach hodowle świń, bydła, drobiu będą potrzebowały więcej paszy. Chiński rząd stara się jak najszybciej zamienić na pola uprawne te tereny, które się da, ale zasoby ma ograniczone. Z pewnością uda się poprawić wydajność z hektara, ale dobrej jakościowo ziemi jest w Chinach niewiele i w zasadzie zbliża się kres możliwości.

W efekcie Chiny stają się rynkiem, który z jednej strony jest z rynkiem globalnym, na przykład z unijnym, a z drugiej staje się coraz bardziej samodzielny. Tego trendu nie da się odwrócić. Trzeba nauczyć się go wykorzystywać.