Producenci żywności pochodzenia zwierzęcego cały czas szukają wyróżnika dla swoich produktów, który zapewni im nowych odbiorców wyprodukowanego towaru. W te działania wpisuje się również model produkcji zwierzęcej wykluczający stosowanie antybiotyków. Nie da się ukryć, że sprzedaż mięsa czy wyrobów mięsnych z informacją na etykiecie „Chów bez antybiotyków” potrafi zrobić naprawdę dobre wrażenie na potencjalnym konsumencie.

By taki chów zwierząt się udał, cały cykl produkcyjny musi być prowadzony w podwyższonych standardach oraz wymaga dodatkowych nakładów pracy i finansów. Kryją się pod tym m.in. większa dbałość o profilaktykę chorób zwierząt, poprawa warunków utrzymania (mniejsze zagęszczenie zwierząt, precyzyjne sterowanie mikroklimatem) czy bardziej racjonalne żywienie. Nic więc dziwnego, że poniesione koszty chowu muszą mieć później pokrycie w wyższej cenie detalicznej produktu, a sam towar jest oceniany jako premium. 

Jednym z pierwszych gatunków mięs, które pojawiły się na polskim rynku w systemie chowu bez antybiotyków, był drób od Farmio – w tym przypadku producenci deklarowali brak użycia antybiotyków w trakcie całego życia zwierzęcia. Dodatkowo wprowadzono również wewnętrzny program monitoringu dla badania pozostałości antybiotyków w mięsie oraz analizy paszy i wody. 

Kolejno do tej grupy dołączyła również produkty wieprzowe. Jednym z przykładów jest szeroki asortyment wyrobów od Goodvalley. Firma przedstawia tę gałąź swojej produkcji jako kompleksowe podejście w całym cyklu chowu świń. Już od pierwszych dni życia ograniczono zabiegi na prosiętach, wśród nich całkowicie udało się wyeliminować piłowanie kiełków i kastrację knurków, zamieniając ten zabieg na immunokastrację. Ważnym elementem budowania odporności macior, ale i osesków jest również immunoprofilaktyka macior jeszcze przed porodem. Do tego lekarze opiekujący się stadem podkreślają, że podstawowym aspektem jest konieczność ustalenia jak najdokładniejszego statusu zdrowotnego stada i optymalne dopasowanie programu szczepień.

Co jeśli zwierzęta chorują?

Mimo jak najlepszych chęci i starań zwierzęta w trakcie takiego chowu również mogą zachorować, a wówczas podanie leków, w tym antybiotyków, może okazać się niezbędne. Producenci tego typu mięsa podkreślają, że wówczas zwierzęta są kwalifikowane jako te pochodzące z chowu konwencjonalnego, a ubój zwierzęcia standardowo może nastąpić dopiero po upływie karencji dla danego leku, tak by wyeliminować ryzyko pozostałości leków w mięsie. W tym wszystkim należy jednak pamiętać, że nieuzasadnione bądź profilaktyczne stosowanie antybiotyków w UE w produkcji zwierzęcej jest zabronione. Mimo tego antybiotyki w chowie zwierząt nadal pokutują jako stereotyp powtarzany przez konsumentów, którym może kojarzyć się z przemysłowym, niskojakościowym chowem, a mięso z niego pochodzące nie jest towarem najwyższych walorów zdrowotnych.

Czy to jeszcze chów bez antybiotyków?

Dotychczas producenci deklarujący produkty pochodzące z chowu zwierząt bez użycia antybiotyków wyjaśniali, że zwierzęta w trakcie swojego życia nie były poddawane tego typu kuracji. Dzisiaj tych produktów na rynku przybywa, najpopularniejsze wśród nich są mięso drobiowe i jaja oraz mięso wieprzowe i wyroby z nich pochodzące. 

Nowe produkty od „Sokołowa” pochodzące od zwierząt z chowu bez antybiotyków, po uzyskaniu masy ciała 25 kg
Nowe produkty od „Sokołowa” pochodzące od zwierząt z chowu bez antybiotyków, po uzyskaniu masy ciała 25 kg
Do tej grupy w ostatnim czasie dołączyły również produkty z koncernu Sokołów SA. Z informacji prasowej dowiadujemy się, że: surowiec do produkcji wyrobów z chowu bez antybiotyków pochodzi wyłącznie z gospodarstw położonych w Polsce. Są to najlepsi, wiarygodni hodowcy, z którymi firma współpracuje od lat w ramach programu „Razem w przyszłość”. Ściśle przestrzegają reguł dotyczących dobrostanu zwierząt. W tych gospodarstwach zwierzęta (po osiągnięciu wagi 25 kg) nie otrzymują antybiotyków pod żadną postacią.

W tym asortymencie znajdują się szynka, kiełbasa, salceson i inne wyroby. Natomiast pewne wątpliwości może nasuwać chów bez antybiotyków z zaznaczeniem, że tego typu produkcja odbywa się dopiero po osiągnięciu 25 kg masy ciała zwierzęcia. W końcu chów to również cały odchów zwierzęcia przy maciorze, a nastepnie newralgiczny dla zdrowia zwierzęcia czas odsadzenia od matki. Dlatego też w momencie osiągnięcia 25 kg można już zacząć mówić o tuczu zwierzęcia, który jest mniej wymagający niż pierwsze dni czy tygodnie życia. Powstaje zatem pytanie, czy taki chów nadal można uznać za „chów bez antybiotyków”. 

Izabela Zdrojewska z Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wyjaśnia, że pod względem tego typu nazewnictwa nie istnieje stosowne prawodawstwo regulujące opisaną kwestię: – Nie istnieje konkretny przepis umożliwiający lub nie stosowanie takich komunikatów w oznakowaniu. Należy tutaj mieć na uwadze konieczność przekazywania konsumentom informacji o żywności w sposób niebudzący wątpliwości, niewprowadzający w błąd, rzetelny, zgodny z prawdą i możliwy do udowodnienia/zweryfikowania przez służby kontrolne. 

Pytamy również, jakie warunki i wymagania należy spełnić, aby móc w ten sposób oznakowywać produkty spożywcze pochodzenia zwierzęcego?

 – Określenie „bez antybiotyków” użyte samodzielnie wprowadza w błąd, ponieważ wskazuje, że każdy inny rodzaj mięsa nieposiadający takiej informacji w oznakowaniu został wprowadzony do obrotu bez zachowania okresu karencji i przekroczone są limity pozostałości substancji leczniczych określone w stosownych przepisach. Natomiast informacja o „chowie bez antybiotyków” musi dotyczyć całego życia zwierzęcia i być potwierdzona przez lekarza weterynarii nadzorującego dane stado. Oświadczenie właściciela stada/producenta nie jest wystarczające. IJHARS nie sprawuje nadzoru nad podmiotami, tak jak ma to miejsce np. w przypadku IW. Informacje zamieszczane na etykietach są przez nas weryfikowane podczas bieżących kontroli – wyjaśnia Izabela Zdrojewska z GIJHARS.

Brak sprecyzowanych przepisów powoduje, że omawiany „chów bez antybiotyków” może być różnie interpretowany, a przy etykiecie mogą pojawiać się kolejne tzw. gwiazdki opisujące wyłączenia. 

Konieczne odpowiedzialne używanie leków 

Podczas sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ówczesny Główny Lekarz Weterynarii Bogdan Konopka podkreślał konieczność powstania wiarygodnego monitoringu zużywania leków w krajowych gospodarstwach. Te działania już trwają, a całość informacji ma gromadzić system Wetinfo, który będzie m.in. zawierał elektroniczną książkę leczenia zwierząt. – Rozpoczęliśmy ogromny program o nazwie Wetinfo w polskiej weterynarii. Będzie to elektroniczna książka leczenia zwierząt, będzie to elektroniczna recepta, dzienniki badania przed- i poubojowego w formie elektronicznej. (…) Będziemy wiedzieć, gdzie i dlaczego w danej fermie stosuje się na przykład 100 kg antybiotyków, a w drugiej w ogóle lub minimalne ilości, i dlaczego – wyjaśniał dr Konopka, dodając przy tym, że nie można korygować złego dobrostanu, złych warunków, w jakich przebywają zwierzęta, antybiotykami.

Przypomnijmy, że odpowiedzialne i uzasadnione użycie antybiotyków jest ważne ze względu na ograniczenie zjawiska antybiotykoodporności obserwowanej u niektórych mikroorganizmów. Zjawisko to zostało uznane w 2016 r. przez Organizację Narodów Zjednoczonych za główny problem współczesnej cywilizacji w utrzymaniu zdrowia ludzi. Wraz z powszechnym stosowaniem antybiotyków, zarówno w leczeniu ludzi, jak i zwierząt, pojawia się ryzyko utraty prowadzenia skutecznych antybiotykoterapii w przypadku zwalczania chorób oraz ratowania życia ludzi i zwierząt. Dlatego w ostatnich latach antybiotykooporność to jeden z głównych tematów w medycynie ludzkiej i weterynaryjnej.