Na konferencji zorganizowanej przez Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS, Główny Lekarz Weterynarii, Marek Pirsztuk potwierdził kolejny 44. przypadek ze strefy zagrożonej, który nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony.

Jak widać afrykański pomór świń przybiera na sile. Kolejne przypadki chorych dzików, w tym przedostatni 43., który przekroczył o 2 km strefę zagrożona (czerwoną) i został wykryty w pow. hajnowskim jest najbardziej niepokojący. Prawdopodobnie będzie niósł ze sobą zmianę wcześniej wyznaczonych obszarów stref: zagrożonej i ochronnej w woj podlaskim, wyznaczonych decyzją Komisji Europejskiej.

W trakcie spotkania uczestnicy kolejny raz podkreślili jak ważny jest monitoring choroby. Obowiązkowe badanie każdego znalezionego, bądź ustrzelonego dzika dostarcza informacji o specyfice szerzenia się choroby w populacji. Pozwala przewidzieć kierunki rozprzestrzeniania się choroby, a także jest cenną dokumentacją, której w przyszłości może od nas wymagac KE, gdy będziemy postulować o zmianę stref ochronnych w kraju.

Nawiązał do tego Marek Pirsztuk mówiąc, że na forum europejskim należy rozważyć większą elastyczność w wyznaczaniu stref ochronnych. Rezygnując z ostrych ograniczeń w miejscach, gdzie przypadków pomoru u dzików po prostu nie ma. W naszym przypadku chodzi tu o powiaty położone najdalej w Płn.- Wsch. Polsce.

Z tym postulatem polemizował dr Klaus Depner z niemieckiego laboratorium referencyjnego ds. ASF a także ekspert EFSA, przypominając jeszcze niedawną walkę z klasycznym pomorem świń (CSF) w Europie. - W Niemczech, w niektórych regionach przy zwalczaniu CSF, zbyt wcześnie podjęliśmy decyzję o zniesieniu stref. Po pewnym czasie trzeba było je znowu przywracać. O zmianie stref możemy zacząć rozmawiać dopiero, gdy minie rok, od ostatnieo przypadku ASF u dzików i równolegle nie będzie żadnych ognisk choroby u świń. Wtedy prosimy o przedstawienie dokumentacji, badań, które potwierdzą słuszność takiego działania. Jednak taka decyzja nie będzie szybka. Na pewno potrzebny będzie kolejny, odpowiednio dugi okres czasu, który potwierdzi, że ASF faktycznie nie występuje na tym terenie.

Krążąc wokół epidemiologii wirusa wszyscy eksperci zgodnie potwierdzili, że mylne były zeszłoroczne hipotezy na temat szerzenia się choroby w populacji dzików.

Z dwóch hipotez żadna się nie sprawdziła. Mówiły one o tym, że ASF albo szybko wygaśnie w populacji zainfekowanych dzików albo szybko rozprzestrzeni się w kierunku zachodnim, zarażając sąsiadujące populacje, wywołując falę epidemii. Żaden scenariusz się nie sprawdził a błędne myślenie wynikało z kopiowania schematów, jakie są znane przy innych chorobach jak CSF, czy wścieklizna.

Wymusiło to zmianę poglądów i dotychczas przekazywanej wiedzy w podręcznikach naukowych na temat tej choroby. Dzisiaj wiemy, że ASF nie jest chorobą wysoce zaraźliwą. Zachorowalność w populacji jest powolna, śmiertelność, czyli liczba upadków w stosunku do zarażonych zwierząt jest wysoka, pow. 90 proc. ale umieralność, czyli liczba upadków śmiertelnych w stosunku do liczby osobników w zarażonej populacji jest niska, poniżej 10 proc.

O sytuacji epizootycznej na terenie Podlasia, odstrzale dzików, prognozie szerzenia się ASF oaz kolejnych wnioskach dyskutowanych na konferencji, będziemy informować w następnych wiadomościach prasowych.