W pierwszej połowie 2019 r. branża rolnicza i wszyscy zainteresowani tematem mogli ujrzeć projekt tzw. ustawy antyodorowej, czyli dokładnie „ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej”. Rolnicy i związki rolnicze nie pozostawiły na założeniach dokumentu suchej nitki, ponieważ głównym wyznacznikiem, czy można wybudować nowy obiekt, stała się właśnie odległość od zabudowy mieszkalnej. Art. 4 ust. 1 projektu mówił o tym, że fermy dla ponad 500 dużych jednostek przeliczeniowych inwentarza (DJP) będą musiały być umiejscowione w odległości co najmniej 500 m od zabudowy mieszkalnej. W przypadku hodowli zwierząt w liczbie nie mniejszej niż 210 DJP i nie większej niż 500 DJP odległość jest równa liczbie zwierząt. Projekt przewiduje możliwość wybudowania fermy w bliższej odległości pod warunkiem, że właściciele wszystkich mieszkań, domów i gospodarstw agroturystycznych znajdujących się na chronionym terenie wyrażą na to zgodę.

Co dalej?

Rolnicy – ze względu na ścisłą zabudowę budynków, którą często obserwujemy na polskich wsiach – nie godzili się na uzależnienie budowy wyłącznie od sztywnych wytycznych dotyczących odległości. Pojawiała się też obawa co do interpretacji przepisów, gdy z racji małej powierzchni wystąpi obowiązek sumowania DJP, co w praktyce nie pozwoli żadnemu z sąsiadów wybudować nowego budynku inwentarskiego. Mimo iż ówczesny minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski rozwiewał te wątpliwości i zapewniał, że jest to rozsądny kompromis pomiędzy hodowcami zwierząt a pozostałymi mieszkańcami wsi, to dyskusje i sprzeciw ze strony rolników był tak duży, że projekt w końcu trafił do sejmowej zamrażarki. Dalsze prace nad ustawą objęło Ministerstwo Klimatu, a ostatnio miały też zostać wznowione w czwartym kwartale 2020 r. Tak się jednak nie stało. Projekt do harmonogramu prac powrócił w momencie, gdy zaczęto forsować „Piątkę dla zwierząt”. Dlatego można przypuszczać, że zarówno fala protestów rolniczych, jak i sytuacja związana z pandemią koronawirusa odsunęły na dalszy plan powrót tematu do dyskusji publicznej. Mimo tego można oczekiwać, że prędzej niż później prace nad projektem zostaną wznowione.

Jak to robią inni?

Temat odorów i oddziaływania na środowisko nasilił się wraz z rozwojem produkcji zwierzęcej i jej koncentracji w poszczególnych regionach. O ile temat emisji szkodliwych gazów można zapisać w normach, o tyle sama ocena zapachu pozostawia duże pole manewru jako zagadnienie oceniane dość subiektywnie. Patrząc na to, jak do tego tematu podchodzą inne kraje UE, warto zwrócić uwagę na Holandię, obecnie Niderlandy. Tamtejsze rolnictwo ze względu na małą powierzchnię kraju charakteryzuje się dużą koncentracją produkcji zwierzęcej, co z roku na rok kumulowało konflikty w lokalnych społecznościach. W 2007 r. Holendrzy postanowili uporządkować swoje wymogi w temacie powstawania nowych obiektów pod względem oddziaływania na środowisko ze względu na odór. Tamtejsze prawo pozwala na budowę obiektów inwentarskich, jeśli wymogi środowiskowe, w tym tzw. uciążliwość zapachowa, mieszczą się w założonych normach. Odpowiedni urząd ocenia oddziaływanie za pomocą modelu wypracowanego przez ośrodki naukowe. Za główne wytyczne do obliczeń modelu oceny rozproszenia odoru w otoczeniu fermy uznano m.in. trzy główne wskaźniki: europejską jednostkę zapachową (OU), ilość produkcji amoniaku w gospodarstwie oraz wytwarzanie drobnych i bardzo drobnych pyłów – wszystkie te składowe są przeliczane na jedno zwierzę planowane do utrzymania w ciągu roku. Końcowe wytyczne z modelu analitycznego są nanoszone na mapę, nie za pomocą okręgów, w promieniu których można wznieść obiekt, ale realnego zasięgu odoru uwzględniającego krajobraz czy kierunek wiatru. Na zachodzie kraju, w części bardziej zurbanizowanej, wytyczne są bardziej restrykcyjne, jednak dopuszcza się też bardziej elastyczne podejście do przepisów na poziomie gminy, gdy mieszkańcy nie wyrażają sprzeciwu. W zachodniej Holandii (bardziej miejska) bardziej rygorystyczny standard równy jest 3 OU. We wschodniej i południowej Holandii norma jest już mniej restrykcyjna i wynosi 14 OU. Natomiast w poszczególnych gminach rozpiętość oceny OU jest duża i w ramach lokalnych przepisów może wynosić nawet od 0,1 do 35 OU.

Przykładowe zakresy dla uciążliwości zapachowej danej fermy, przykład holenderski. Linia ciągła – wytyczne dla tzw. obszaru w pobliżu miasta (niebieski 14 OU, czerwony 3 OU) linia przerywana – wytyczne dla obszaru wiejskiego (niebieski 14 OU, czerwony 3 OU)
Przykładowe zakresy dla uciążliwości zapachowej danej fermy, przykład holenderski. Linia ciągła – wytyczne dla tzw. obszaru w pobliżu miasta (niebieski 14 OU, czerwony 3 OU) linia przerywana – wytyczne dla obszaru wiejskiego (niebieski 14 OU, czerwony 3 OU)

Nie zapominać o temacie odoru

Bazowym tematem w zmniejszaniu emisji amoniaku jest właściwe zbilansowanie paszy pod względem białka ogólnego, w tym właściwe pokrycie zapotrzebowania na aminokwasy egzogenne na każdym etapie rozwoju, zadbanie o jakość białka, ale też stosowania żywienia fazowego. Zmniejszenie ilości białka ogólnego w dawce pokarmowej oraz wzrost wykorzystania azotu przez organizm zwierzęcia zapewnia również stosowanie w mieszankach dla tuczników enzymów trawiennych. Szereg dostępnych dodatków paszowych, oprócz korzystnego wpływu na zdrowotność zwierząt i ich wzrost, przyczynia się do zmniejszenia emisji odoru; są to: enzymy paszowe – saponiny, probiotyki, kwasy organiczne – kwas benzoesowy, wyciągi z roślin, włókna rozpuszczalne – wysłodki buraczane, otręby sojowe, preparaty huminowe. W ostatnim czasie ze względu na bogate właściwości znaczenia nabierają też fitogeniczne dodatki paszowe (w tym olejki eteryczne) – działanie naturalnych substancji roślinnych polega m.in. na regulowaniu procesów trawiennych, wspomaganiu wydzielania enzymów, zwiększaniu przyswajalności składników pokarmowych oraz wspomaganiu detoksykacji organizmu. Na popularności zyskują też efektywne mikroorganizmy. Coraz częściej słyszymy o ich szerokim wykorzystaniu w żywieniu zwierząt, ale nie tylko, bo również w higieniezacji pomieszczeń. Z powodzeniem są dolewane do gnojowicy w celu zmiany formy amoniaku w bardziej przyswajalną przez rośliny, ale i ograniczenia odoru z przechowywanej gnojowicy. Jak dowiadujemy się w rozmowie z Adamem Filarskim z firmy Greenland Technologia EM: – W oryginalnym składzie mamy w produkcie mieszaninę ok. 80 pożytecznych mikroorganizmów – tlenowych i beztlenowych, które zostały tak dobrane, by współgrać w różnych środowiskach, nawet beztlenowych, jakim jest gnojowica. Produkt może być stosowany do paszy, ale i jako oprysk w budynku czy na ściółkę albo też wlany do gnojowicy. Oprócz tego, że mikroorganizmy rozkładają amoniak, to zaczynają też wypierać mikroorganizmy chorobotwórcze, zasiedlając pomieszczenie i tworząc bardziej przyjazny biofilm. Efektywne mikroorganizmy były przebadane również przez polskie ośrodki naukowe, w badaniach UTP w Bydgoszczy. Po spryskaniu pomieszczeń uzyskano niższe wartości zanieczyszczeń w powietrzu, co jednocześnie skutkowało obniżeniem liczby wszystkich identyfikowanych mikroorganizmów jako potencjalnie szkodliwych dla zdrowia i produkcyjności zwierząt. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w budynkach, gdzie rozpylano zawiesinę EM, stężenie szkodliwych domieszek gazowych (amoniaku i siarkowodoru) właściwie nie występowało, a w przypadku sporadycznego wystąpienia było wyraźnie niższe niż w budynkach kontrolnych. Zabiegi higienizacyjne z EM poprawiły też o jedną klasę hedoniczną jakość powietrza. 

Podsumowując, można powiedzieć, że temat odoru zapewne wkrótce wróci do procedowania, ponieważ tego oczekują mieszkańcy wsi, niekoniecznie rolnicy, ale i różnego typu organizacje prozwierzęce. Dlatego warto nie zaniedbywać tego tematu, stosować dobre praktyki w niwelowaniu emisji odorów, by niepotrzebnie nie dawać argumentów drugiej, często atakującej, stronie.

Sprzedać, bądź kupić zwierzęta możesz na portalu gieldarolna.pl