Do obecności afrykańskiego pomoru świń polscy hodowcy trzody zdążyli się już przyzwyczaić. Podobnie jest zresztą z producentami z kilku innych europejskich krajów, którzy od lat muszą funkcjonować w otoczeniu choroby. W tym czasie wiele o pomorze zdążyliśmy się dowiedzieć, zwłaszcza o ekonomicznych i społecznych konsekwencjach choroby. Wciąż nie mamy jednak opracowanej uniwersalnej recepty na eradykację wirusa, lub choćby zahamowanie rozwoju epizootii.

W rozmowie z naszą redakcją profesor Grzegorz Woźniakowski z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, jednocześnie ekspert Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności mówi między innymi o przyczynach niepowodzenia części dotychczasowych działań prowadzonych na rzecz zwalczania ASF. Jak podkreśla, rozprzestrzenianie się choroby w krajach Europy środkowo – wschodniej było odmienne od wcześniejszych doświadczeń krajów z południa Europy i różny zarówno w gospodarstwach, jak i na obszarach leśnych, co w początkowym etapie rozwoju epizootii nie pozwoliło na skuteczne zatrzymanie ASF.

Profesor Woźniakowski zwraca również uwagę na sukces Belgii i Czech – dwóch krajów Europejskich, którym udało się uwolnić od ASF. Niestety – jak podkreśla ekspert EFSA, sytuacja epizootyczna była tam znacznie lepsza niż obecnie obserwujemy choćby w Polsce, przez co wyeliminowanie choroby z tych krajów było znacznie prostsze.

W rozmowie z Farmer.pl specjalista nawiązuje także do prowadzonej przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności kampanii #StopASF, podkreślając działania, które każdy hodowca trzody powinien prowadzić dla zachowania jej dobrego stanu zdrowia, głównie za sprawą odpowiednich środków bezpieczeństwa biologicznego.