Jeszcze chyba nigdy na rynku żywca wieprzowego nie działo się tak wiele, jak w drugiej połowie tego roku. Wirus ASF w Belgii, pomór szalejący w Chinach, zamieszanie związane z eksportem polskiej wieprzowiny do USA, horrendalnie wysokie ceny zbóż, a przede wszystkim gigantyczna nadpodaż mięsa wieprzowego na rynku sprawiły, że sytuacja producentów żywca, która wcześniej i tak nie była różowa stała się wręcz dramatyczna. Bo jak inaczej nazwać fakt sprzedaży tuczników w cenie nawet poniżej 4 zł za kilogram żywca? Jeszcze w sierpniu sytuacja nie była aż tak trudna, niemniej w chwili obecnej prawdziwą sztuką jest zarabiać na chowie świń.

W chwili obecnej jedynym pocieszeniem jest fakt, że tuczniki przestały tanieć. Jak wynika z naszej redakcyjnej sondy, praktycznie od końca października ceny żywca kształtują się na poziomie 3,70 – 4,50 zł netto za kilogram, z kolei ceny tuczników sprzedawanych w wadze bitej ciepłej wahają się w granicach 5,03 – 5,65 zł netto za kilogram półtuszy w klasie E.

Czy przy całym ogromie problemów z jakimi borykają się obecnie producenci żywca wieprzowego, należy w najbliższych tygodniach oczekiwać jakiejkolwiek poprawy sytuacji? Z jednej strony czeka nas wkrótce sezonowy wzrost popytu na surowiec, związany z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia. Niestety, jak uczą nas doświadczenia minionych lat, nie zrównoważy on prawdopodobnie bardzo wysokich nadwyżek mięsa, jakie znajdują się obecnie na rynku.

Nadziei upatrywać należy raczej w danych dotyczących pogłowia loch w Unii Europejskiej:

>>>>> Czytaj więcej: Spadek pogłowia loch w Europie zwiastuje ograniczenie podaży żywca

Wskazują one wyraźnie, że u wielu wiodących producentów żywca wieprzowego w Europie w ostatnim czasie odnotowujemy wyraźny spadek pogłowia stada podstawowego. Jeżeli trend ten będzie się pogłębiał (a dość prawdopodobne jest, że tak się stanie), możliwe jest, że ceny zaczną odbijać się od dna. Kiedy to nastąpi? Analitycy wskazują, na pierwszą połowę przyszłego roku. Wydaje się, że dostrzegalne podwyżki nastąpić mogą w drugim kwartale, kiedy to popyt na surowiec zostanie dodatkowo zwiększony przez rozpoczynający się sezon grillowy, a podaż surowca ograniczą coraz wyższe temperatury.

To jednak tylko nieśmiałe prognozy. Rynek nieraz pokazał już swoją nieprzewidywalność. Bardzo wiele zależy od tego jak będzie wyglądała sytuacja związana z szerzeniem się ASF. Na naszą korzyść przemawiają kolejne ogniska choroby w Chinach. W dłuższej perspektywie ograniczą one samowystarczalność tego kraju na wieprzowinę, co zwiększy globalny popyt na surowiec. Może być to jednak marne pocieszenie w przypadku rozprzestrzenienia się choroby na kontynencie europejskim. Jeżeli pomór dotrze do kolejnych wiodących producentów, na wspomnianej wyżej sytuacji niewiele zarobimy. Przeciwnie, Unia Europejska zadławi się potokiem produkowanej przez siebie wieprzowiny.

Nie kraczmy jednak. Pamiętajmy, że po każdym załamaniu rynku przychodziły zawsze lepsze dni. Mamy nadzieję, że tak jak w przypadku poprzednich "świńskich górek", nadejdzie po nich okres poprawy sytuacji, w czasie których nie tylko odrobią Państwo poniesione straty, ale również możliwe będzie wygenerowanie godziwego zarobku.