• Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa poseł Jan Krzysztof Ardanowski wskazywał na to, że dla części środowisk ASF to sposób na zarobienie dużych pieniędzy.
  • Uczestnicy spotkania wskazywali także na to, że od lat w walce z ASF nie zmienia się nic i często jest to walka pozorowana.
  • Przy dużym występowaniu ASF wśród dzików bioasekuracja w stadach trzody jest niewystarczająca i należy zwiększyć odstrzał dzików.
  • Zwrócono uwagę na brak wiedzy o wielkości populacji dzików, oraz trwający od lat problem z ich odstrzałem.

Podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która odbyła się 7 kwietnia, rozmawiano o aktualnej sytuacji w zwalczaniu ASF w Polsce. W pierwszej części spotkania minister klimatu i środowiska Edward Siarka podsumował odstrzał dzików, oraz występowanie ognisk ASF w populacji tych zwierząt. 

Kto zarabia na ASF?

Z kolei Jan Krzysztof Ardanowski, poprzedni minister rolnictwa, wskazał na to, że ASF, choć przynosi dla rolników dramatyczne skutki gospodarcze, to dla wielu środowisk stał się źródłem zysku:

 W Polsce powstały prawdziwe fortuny, stworzone dzięki wykupywaniu świń ze stref ASF. Mimo, że zwierzęta te były w pełni przebadane i zdrowe, rolnicy sprzedawali je za bezcen. Doprowadziło to do sytuacji, w których dziesiątki tysięcy gospodarstw upadają lub już upadły. ASF to także poważne obciążenie dla budżetu państwa, niestety brak konsekwencji w działaniu i uleganie różnym grupom lobbystycznym sprawia, że jeżeli nic się nie zmieni to zwalczania ASF w Polsce będzie trwało jeszcze bardzo długo, a być może nigdy nie zakończy się pełnym sukcesem – mówił poseł Ardanowski.

Jak dodał, w sytuacji kiedy w kraju pojawiają się groźne choroby zwierząt, fundamentem walki z chorobą jest sprawnie funkcjonujące państwo. Niestety wciąż brakuje konsekwencji w działaniu. Z jednej strony ustalono, że fundamentem walki z ASF jest uszczelnienie bioasekuracji w gospodarstwach. Jednak jeżeli choroba wciąż będzie obecna w populacji dzików, w dużym natężeniu to bioasekuracja nie wystarczy. Tymczasem wciąż słychać głosy różnych środowisk, które wskazują na to, że odstrzał dzików jest zbędny. Tymczasem bez odstrzału, afrykańskiego pomoru świń w Polsce się nie wyeliminuje.

Ardanowski skomentował też działalność organizacji łowieckich w naszym kraju:

Jest wielu myśliwych, którzy doskonale rozumieją obowiązek wobec państwa, ale jest również wielu takich, którzy robią wszystko by nie prowadzić odstrzału dzików w sposób wystarczający – tłumaczył były szef resortu rolnictwa.

Pozorowana walka z ASF

– Wydaje się, że trwająca od 8 lat walka z afrykańskim pomorem świń jest jedynie pozorowana. Słyszymy, że sukcesem jest to, że od grudnia na terenie kraju nie wystąpiły ogniska ASF świń. Aby faktycznie ogłosić sukces należy poczekać jeszcze przynajmniej kilka miesięcy. Tymczasem od początku roku potwierdzono kilkadziesiąt ognisk ASF dzików w powiatach, które do tej pory były wolne od choroby. Mam wrażenie, że walka z pomorem, to taka „niekończąca się opowieść”. Jeżeli nie wyciągniemy stosownych wniosków, to na podobne tematy będziemy rozmawiać jeszcze przez wiele lat. A tymczasem mamy najniższą liczbę gospodarstw utrzymujących świnie od okresu po II wojnie światowej – mówił podczas posiedzenia komisji poseł Stefan Krajewski z PSL.

W podobnym tonie wypowiadała się Ewa Szydłowska, rolniczka z powiatu łosickiego:

– Już w 2016 roku podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi padały w zasadzie takie same głosy jak podczas dzisiejszego spotkania. Od tej pory zmieniło się niewiele – walka z ASF cały czas przerzucana jest na nas – hodowców i na koła łowieckie, które nie zawsze są zainteresowane działaniem w interesie rolników.  Od ośmiu lat nie dokonano żadnego istotnego postępu w walce z chorobą i dzików. Mają się one dobrze – czynią szkody na naszych polach, pojawiają się na ulicach miast, gdzie najgorszym co może je czekać to odłowienie i przeniesienie na inne tereny. Czasem wraz z ASF. Konsekwencją nieskutecznej walki z pomorem jest drastyczny spadek liczby gospodarstw. A jeżeli możemy mówić o tym, że ognisk ASF świń jest mniej, to głównie ze względu na to, że mniej jest stad trzody chlewnej. Aby ułatwić życie nam rolnikom, a przy tym opanować ASF potrzebne jest kilka rzeczy: przede wszystkim weryfikacja obecnie obowiązujących przepisów bioasekuracji, ale także wznowienie możliwości polowań w obszarze przylegającym do granicy z Białorusią. Jeżeli populacja zwierząt nie zostanie tam zredukowana, to zacznie się w niekontrolowany sposób rozmnażać, co jeszcze bardziej skomplikuje walkę z ASF. Kolejna rzecz to dzierżawa obwodów łowieckich, tak, aby rolnik sam mógł dokonać odstrzału na swoim polu.

Szukasz artykułów potrzebnych w chowie świń? Sprawdź oferty w portalu Giełda Rolna! 

Brak zasad biasekuracji w walce z ASF – stado do wygaszenia

Poseł Zbigniew Ajchler (niezrzeszony) wskazywał z kolei na konieczność wprowadzenie krótkiej ścieżki administracyjnej, która pozwoli na bezzwłoczne zamykanie stad, które nie przestrzegają zasad bioasekuracji.

– Co z tego, że dziś dany rolnik jest w strefie białej, czy niebieskiej, skoro w każdej chwili w okolicy może pojawić się ASF. Dlatego trzeba bardzo pilnować powiatowych lekarzy weterynarii, aby wszystkie gospodarstwa utrzymujące świnie były dokładnie kontrolowane. Nie uda się to bez wsparcia kadrowego i finansowego Inspekcji – mówił podczas posiedzenia Komisji poseł Ajchler.

Wciąż nie wiemy, ile jest dzików

Z kolei Andrzej Waszczuk z Agrounii wskazywał na to, że od lat nie wiemy dokładnie, jak kształtuje się wielkość populacji dzików w kraju.

– Jesienią minister Kowalczyk zapewniał, że w tym roku dokładnie policzymy populację dzików w naszym kraju. Gdzie jest zatem wynik szacowania populacji dzików? Mówimy o wykonaniu odstrzału, jednak aby dokładnie wiedzieć ile zwierząt należy zlikwidować, musimy znać wielkość ich populacji. Faktem jest także, że część myśliwych nie chce polować. Co z tego, że mamy przepis, który nakazuje odstrzał, skoro brakuje realnych konsekwencji dla kół które odstrzału nie wykonują? Wystarczy, że dane koło odstrzeli jednego dzika, by konsekwencje nie zostały wyciągnięte. Potrzebna jest pilna zmiana prawa w tym zakresie – które koło nie wykona odstrzału sanitarnego będzie podlegało karze – tłumaczył rolnik.

Co z tego, że mamy przepis, który nakazuje odstrzał, skoro brakuje realnych konsekwencji dla kół które odstrzału nie wykonują?

Jak wskazywał, zasady bioaskuracji trzeba „ucywilizować”. Jako przykład podał sytuację, w której w dwa tygodnie po kontroli bioasekuracji w gospodarstwie wybuchło ognisko ASF, a dotknięty nim rolnik nie dostał odszkodowania za straty poniesione w wyniku likwidacji stada. Sprawa toczy się już od 4 lat, i wiele wskazuje na to, że odszkodowanie nie zostanie wypłacone. – Trzeba natychmiast zmienić obowiązujące przepisy – suma odszkodowania powinna być potrącana w razie stwierdzenia uchybień w bioasekuracji, nie może być natomiast mowy o automatycznej odmowie jego wypłaty – mówił Waszczuk.