Sytuacja w sektorze trzody chlewnej jest bardzo trudna, pogłowie cały czas ma tendencję malejącą, jeszcze bardziej dramatycznie spada pogłowie loch, w naszym kraju. W czerwcowym spisie GUS - u, wyniosło zaledwie nieco ponad 600 tys. szt. Ta tendencja nieopłacalności nie dotyczy wyłącznie Polski ale wielu krajów Unii Europejskiej, które notują ciągłe straty w tej produkcji. Tak ocenił obecną sytuację dr Marian Kamyczek dyrektor Instytutu Zootechniki – PIB ZD w Pawłowicach, podczas konferencji Narodowe wyzwania w Rolnictwie.  

Cena niemiecka jest zwykle wyznacznikiem tego, co dzieje się w Polsce. Wprawdzie ta cena wzrosła znacząco i osiągnęła na początku września 2,1 euro/kg wbc ale potem niektórzy myśleli, że to już się utrzyma. Natomiast giełda niemiecka zanotowała spadek do 2 euro/kg wbc, a w tej chwili ostatnie dwa notowania to jest 1,9 euro/kg wbc - mówił dr Kamyczek.

Pozostaje pytanie zasadnicze - kontynuował dr Kamyczek. - Dlaczego tak jest? Skoro wszędzie odnotowano spadki pogłowia trzody chlewnej, za wyjątkiem Hiszpanii. W Hiszpanii te 32 mln świń to jest teraz największy potencjał. Niemcy w spisie czerwcowym mają już tylko 22 mln świń, czyli o 10 mln mniej niż Hiszpania. Natomiast w pozostałych krajach, również te spadki są wyraźne. Niestety Polska na tym tle jeszcze bardziej się wybija ubytkiem i pogłowia świń, i loch.

Wysoki poziom zapasów wieprzowiny

Wydawałoby się, że ta sytuacja powinna się odmienić, a jednak tak nie jest. Dlaczego?

- Po pierwsze, niemiecki przemysł kupował półtusze wtedy, gdy były one tanie. W 2020 r. średnie zapasy miesięczne mrożonej wieprzowiny wynosiły 138 tys. t, rok później już 183 tys. t, a na początku 2022 r. przekroczyły poziom 200 tys. t. Racjonalne z ich punktu widzenia, tych, którzy skupili tanio, jest wypuścić teraz ten towar, np. w cenie 1,90 euro/kg i tym samym spowodować spadek ceny. Przypomnijmy on był kupowany po 1,25 - 1,30 euro/kg. To jest jedno. Natomiast druga rzecz, tak jak w innych krajach, podrożały znacznie nośniki energii, energia elektryczna a więc przechowywanie staje się coraz droższe.

Znaczący spadek eksportu wieprzowiny z UE

Dr Marian Kamyczek dodał też, że nie bez znaczenia jest poziom eksportu wieprzowiny z UE, który zbudować jest coraz trudniej ze względu na politykę prowadzoną przez Chiny.

- Wszystkie kraje UE zanotowały od stycznia do końca lica 2022 r. spadek eksportu do krajów trzecich. Nawet ta Hiszpania, która jest wolna od ASF-u, ma duże pogłowie, wyeksportował w sumie dużo, bo aż 928 tys. t wieprzowiny ale to i tak jest 23 proc. mniej, niż rok wcześniej. Kolejne kraje, np. Niemcy spadek eksportu o 35 proc. inne kraje również zanotowały spadki, jak Dania, Belgia, Holandia, po prostu nikogo ta sytuacja nie oszczędziła. Jeśli nie ma eksportu do krajów trzecich, to ta wieprzowina zostaje na rynku krajów unijnych. Nadprodukcja wiąże się zawsze z tym, że wymusza się niższą cenę, którą oferuje się producentom - mówił dr Kamyczek.

Dr Marian Kamyczek dyrektor Instytutu Zootechniki – PIB ZD w Pawłowicach, fot. PTWP.
Dr Marian Kamyczek dyrektor Instytutu Zootechniki – PIB ZD w Pawłowicach, fot. PTWP.

Holendrzy to policzyli i dla danych z drugiego kwartału 2022 r. cena oferowana w skupach za kg, nie dawała zwrotu wyprodukowania kg tucznika i to jest bardzo zła wiadomość – podkreślał nasz ekspert. Niestety, dalsze prognozy nie są wcale korzystne. Eksperci Wielkiej Brytanii, gdzie też jest problem deficytu i ciągłych strat ponoszonych w produkcji trzody chlewnej, opublikowali w swoim raporcie, że w pierwszym kwartale 2023 r. ta strata produkcji będzie nadal występować.

- Stopień zmniejszenia importu wieprzowiny przez Chiny na cały przyszły rok to jest aż -53 proc. Tu nie pomaga nic takiego, jak choćby to, że w tym roku zwiększył się eksport do Japonii, do Korei Południowej. Natomiast Chiny ze względu na rozmiar tego importu odgrywają tak decydującą rolę, że przyszły rok wcale nie jawi się jakimś dużym zapotrzebowaniem na wieprzowinę. Niestety przekazuję Państwu mało optymistyczne dane ale realne dane. Zmagamy się cały czas z presją wysokich kosztów produkcji - podsumował dr Marian Kamyczek.