Wielu rolników, a przede wszystkim producenci trzody z woj. łódzkiego, którzy w listopadzie i grudniu ub.r. protestowali przeciw nadmiernemu i niekontrolowanemu importowi do Polski mięsa wieprzowego zza granicy, domaga się ustalenia, do których konkretnie zakładów trafiło skażone lewamizolem mięso, które miało pochodzić z Barbadosu, a okazało się belgijskie.

Przypomnijmy bowiem, że łódzcy rolnicy w trakcie protestów na drogach i pod zakładami mięsnymi w regionie, podnosili kwestię niskiej jakości sprowadzanego do kraju mięsa i domagali się dokładnych kontroli tak samych transportów, jak i zakładów kupujących importowaną wieprzowinę.

- Zarówno resort rolnictwa, jak i służby weterynaryjne twierdziły wówczas, że skala tego importu jest znikoma, a nasze protesty i wysuwane postulaty nie znajdują żadnego uzasadnienia - mówi Janusz Terka, szef powiatowej Solidarności RI w powiecie piotrkowskim i współorganizator protestów. 

- Wszyscy, włącznie z właścicielami blokowanych przez nas zakładów, zapewniali też, że kupowane z zachodu mięso jest wysokiej jakości. Tymczasem okazuje się, że skażone środkiem do odrobaczania mięso i serca wieprzowe trafiły głównie do zakładów w naszym regionie. Poważne wątpliwości budzi też sposób, w jaki sprawę pochodzenia tej wieprzowiny rozstrzygnęły belgijskie służby weterynaryjne. Czy w świetle tych wydarzeń nasze ubiegłoroczne protesty i wysuwane postulaty nadal są nieuzasadnione? Czy nie mamy teraz prawa poznać nazw tych zakładów, do których trafiła „belgijska wieprzowina z Barbadosu” - mówił Terka.

Na prośbę rolników z woj. łódzkiego chcieliśmy uzyskać bardziej szczegółowe informacje na temat tzw. wieprzowiny z Barbadosu. Korespondencja z Głównym Lekarzem Weterynarii niewiele jednak wniosła w tej sprawie, oprócz wyjaśnień dotyczących samego pochodzenia skażonej lewamizolem wieprzowiny. Ponowiliśmy więc zapytanie, domagając się wskazania konkretnych nazw zakładów w województwach łódzkim i kujawsko-pomorskim, do których trafić miały skażone półtusze i mrożone serca wieprzowe.

Oto odpowiedź GLW w tym temacie:
„Informacje o które Państwo pytacie, pochodzą z systemu wczesnego ostrzegania RASFF. Art. 52 ust. 1 rozporządzenia 178/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiającego ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego, powołującego Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności oraz ustanawiającego procedury w zakresie bezpieczeństwa żywności (Dz. Urz. UE. L 31, z 28 01. 2002 r. str. 1, z późn. zm.) określa reguły poufności dla systemu wczesnego ostrzegania obowiązujące pracowników właściwych organów, w tym również dla pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. Zgodnie z ww. przepisem informacje dostępne dla członków sieci, odnoszące się do ryzyka grożącego zdrowiu ludzkiemu z powodu żywności lub pasz, generalnie są dostępne do wiadomości publicznej, zgodnie z zasadą informowania zawartą w art. 10. W ogólności społeczeństwo posiada dostęp do informacji na temat identyfikacji produktu, natury ryzyka i podjętym środku. Jednakże, członkowie sieci podejmują kroki, aby zagwarantować, że członkowie ich personelu nie ujawnią informacji uzyskanych do ujętych celów niniejszej sekcji, które ze swej natury są objęte tajemnicą zawodową we właściwie uzasadnionych przypadkach, z wyjątkiem informacji, które muszą być ogłoszone, jeżeli wymagają tego okoliczności, w celu ochrony zdrowia ludzkiego.
Mając na uwadze powyższe, ujawnieniu podlegają tylko informacje wymienione w ww. przepisie, a mianowicie dotyczące identyfikowalności produktu, natury ryzyka i podjętych środkach, chyba że ujawnienie dodatkowych informacji wymagają okoliczności mające na celu ochronę zdrowia. Natomiast listy dystrybucyjne, o które Państwo wnioskujecie nie mieszczą się w informacji, którą organ może udzielić, a za ich ujawnieniem nie przemawiają inne wymienione wyżej okoliczności.”

Jak już pisaliśmy w portalu farmer.pl, GIW wyjaśnił wcześniej, że belgijskie służby początkowo pomyliły się, wskazując Barbados jako kraj pochodzenia zakwestionowanego mięsa. Pomyłkę tę naprawiły, podając w kolejnym komunikacie, że mięso było jednak wyprodukowane w Belgii. Pomyłka wydaje się o tyle zaskakująca, że jak przyznaje GIW: „Barbados nie znajduje się na liście państw trzecich, z których dopuszczalny jest przywóz żywych świń oraz mięsa wieprzowego do krajów członkowskich Unii Europejskiej.”

Po ubiegłorocznych protestach minister rolnictwa obiecał rolnikom z woj. łódzkiego wprowadzenie kontroli transportów mięsa oraz zakładów je importujących. W lutym br. poprosiliśmy ministerstwo o dane, ile takich kontroli dotąd przeprowadzono, gdzie i z jakim skutkiem.

Mimo ponowienia zapytania, odpowiedzi na nie dotąd nie uzyskaliśmy.