Skrajne emocje towarzyszyły dwóm spotkaniom rolniczym w Skarlinie i Lubawie w woj. warmińsko-mazurskim, dotyczącym sytuacji wynikłej wskutek wybuchu epidemii ASF. I trudno się dziwić - hodowcy trzody chlewnej z powiatów nowomiejskiego, iławskiego, ostródzkiego i działdowskiego znaleźli się w dramatycznej sytuacji – dowiadujemy się z relacji w Gazecie Olsztyńskiej i Gazecie Nowomiejskiej. W ciągu kilku tygodni wykryto na tym terenie kilkanaście ognisk ASF u świń. Decyzją KE w strefie czerwonej znalazły się gospodarstwa w odległości aż 40 km od stwierdzonych ognisk. Na obszarze tym utrzymywanych było 450 tysięcy świń w około 1800 gospodarstwach.

Na wspomnianych spotkaniach w Skarlinie i Lubawie zorganizowanych z inicjatywy izb rolniczych, rolnicy ostro sprzeciwiali się wybijaniu zdrowych stad. Jednocześnie domagali się możliwości sprzedaży tuczników po uczciwej cenie oraz depopulacji dzików w całym regionie. Wiele głosów krytycznych padło pod adresem polityków, myśliwych oraz służb weterynaryjnych. W opinii gospodarzy wprowadzone strefy są zbyt rozległe, bo nasze służby okazały się w tym względzie zbyt spolegliwe i nadgorliwe wobec Brukseli. W efekcie zutylizowano też zdrowe świnie na zbyt dużym obszarze. Decyzje te wpędziły w tarapaty setki gospodarstw.

-Przepisy z Brukseli dobijają nasze gospodarstwa, a politycy nic nie robią, bo uważają że jak przepisy unijne, to ich to zwalnia z działania – stwierdził w Skarlinie jeden z producentów trzody.-Dlaczego rząd nie użyje wojska czy innych służb do wybicia dzików, tak jak zrobiono to w Czechach? Przecież dla wszystkich jest jasne, że bez odstrzału dzików zginiemy tu wszyscy powolną śmiercią.

-Myśliwi śmieją się z nas, gdy zgłaszamy szkody. Twierdzą, że dzików u nas nie ma i strzelać nie będą – skarżył się inny rolnik.-A przecież wszyscy widzimy, jak dzików przybywa.
-Może przyszła pora, by zrewidować wyniki tej 7-letniej walki z ASF – postulował inny gospodarz.-Naukowcy wróżyli przecież, że wirus zdziesiątkuje populacje dzików, że same znikną z naszych lasów. Dziki tymczasem mają się świetnie. Dlaczego nie wyginęły? Może ta cała walka z ASF służy wyłącznie eksterminacji rodzinnych gospodarstw, co leży w interesie wielkich koncernów i korporacji?
— Widzimy wszyscy jak w krótkim czasie rząd postawił płot na granicy, żeby chronić kraj przed imigrantami. Dlaczego przez 7 lat nie dało się postawić tego płotu, aby powstrzymać ASF? — pytał z kolei hodowca trzody z Zajączkowa.

Z wypowiedzi uczestników dowiadujemy się również, że choć ruszył program wyrównania cen dla hodowców z terenów objętych ograniczeniami w związku z ASF, to rolnicy nie mogą z niego skorzystać. Trzeba bowiem żywiec najpierw sprzedać, a sprzedawać nie ma komu, bo oferowane stawki są opłakanie niskie.

Obecny na spotkaniu w Skarlinie 6 września poseł Zbigniew Ziejewski zabiegać miał o uruchomienie skupu interwencyjnego w strefach na Warmii i Mazurach. Na spotkaniu w Lubawie 7 września przyznał on już, że z rozmów z ministrem rolnictwa wynika, iż nie jest to możliwe, ale zorganizowany ma zostać skup na rezerwy strategiczne państwa. Reprezentujący Animex Piotr Kowalski poinformował zaś, że firma zwiększyła zakupy tuczników z III strefy. Zbigniew Ziejewski zapewnił, że namawia zakłady do zdjęcia nadwyżki trzody w regionie.

— Dla mnie szokujący jest fakt, że dzik bez ASF zabity przez myśliwego, zostaje po prostu zjedzony przez ludzi. Natomiast zdrowa świnia bez ASF nie nadaje się do niczego i idzie do utylizacji. — przyznaje na łamach Gazety Olsztyńskiej poseł Ziejewski – Apeluję do lekarzy weterynarii, aby świnie zdrowe po badaniach były przeznaczone do sprzedaży.