Eksperci zgodnie podkreślali m.in. wkład dużych firm w rozwój terenów wiejskich i polepszanie warunków życia lokalnej społeczności. Ich zdaniem gospodarstwa wielkoobszarowe decydują i będą decydować nie tylko o przyszłości polskiej produkcji spożywczej, ale całej gospodarki. Aleksander Gappa, Starostwa Powiatu Człuchowskiego zwrócił uwagę na fakt, w jak dużym stopniu współpraca między samorządem lokalnym a biznesem zmieniła oblicze jego regionu.
Dr Benedykt Pepliński z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zauważył, że efektem związanym z tym, że w Polsce mamy bardzo niską przeciętną wielkość pogłowia, jest kryzys na rynku wieprzowiny.
- Rolnicy są w zasadzie „zmuszani” do uprawy ziemi, którą kupują. Najtrudniejszą rzeczą jest jednak to, że banki przestały traktować ziemię jako gwarancję kredytu. W związku z tym, kogo stać dziś na budowę np. nowej chlewni za kilka milionów złotych? Procesy koncentracyjne przebiegają w Polsce zbyt wolno i są zdecydowanie zbyt mało zaawansowane. Grozi to odnowieniem tzw. „kryzysu świńskiego”. Niestety nie zwiększa nam się liczba stad rozwojowych, czyli tych największych. W kontekście ustawy nawozowej i handlu ziemią pojawia się poważny problem. W zasadzie mamy kilkadziesiąt prywatnych gospodarstw, z dziada pradziada, które rozwijały się, ale których nie stać na to, aby mieć powyżej 2000 świń (tak aby spełnić warunki powyższych ustaw). To pokazuje, że w zasadzie nie mamy jak rozwijać produkcji. […] Wszystko to sprawia, że mamy bardzo złą strukturę pogłowia i tutaj trzeba zdecydowanie dążyć do tego, aby poprawić warunki rozbudowy gospodarstw.
Z kolei, Aleksander Gappa Starosta Powiatu Człuchowskiego wspominał, że kiedy objął ten urząd, bezrobocie wynosiło prawie 43%. - Gdyby nie wsparcie Poldanor (tak ówcześnie nazywała się firma Goodvalley – przyp. red.), to ten wskaźnik byłby znacznie wyższy. Wszystko funkcjonuje do dziś, jednak z obawą, że dzierżaw nie będzie, będą umniejszane, lub nastąpi zmiana umowy, z czym się absolutnie nie zgadzamy. Nie mamy zamiaru w jakikolwiek sposób popierać takich pomysłów. Będziemy opowiadać się za tym, żeby wszystko, co mamy oddać Wam: za pracę, pomysły, nowoczesną technologię, ochronę środowiska i za wszystko inne, z czego mogą korzystać nasi rolnicy - powiedział.
Na spotkaniu Grzegorz Brodziak, Dyrektor Zarządzający Goodvalley podkreślił, że firma przez lata staraliśmy się wypracować relacje z lokalną społecznością. W tej chwili, jako polska część grupy Goodvalley, zatrudnia prawie 1400 osób - Pokazujemy, że produkcja zwierzęca nie musi wiązać się z uciążliwościami. Nasze biogazownie, oprócz produkcji energii elektrycznej dla kilkunastu tysięcy odbiorców, pozwalają na znaczne zredukowanie uciążliwości związanych z zapachem i optymalne wykorzystanie organicznego nawozu odzwierzęcego. Warto zwrócić uwagę na fakt, że obecność dużych przedsiębiorstw rolnych w naszym kraju przynosi także miliardowe wpływy do budżetu państwa, które trafiają tam m.in. z podatków i ze składek ZUS (a nie KRUS). Najważniejsi są dla nas konsumenci i ich potrzeby. Dzięki osiąganym przychodom, jesteśmy w stanie podejmować inwestycje mające na celu zwiększenie efektywności i jakości produkcji, co pozwala na zaspokajanie ich rosnących potrzeb, a także wymogów w obszarze ochrony środowiska naturalnego czy standardów dobrostanu zwierząt. Obecny etap rozwoju firmy pozwala na również na znaczny eksport produkowanej żywności. To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie areał gruntów rolnych, który stanowi fundament naszej działalności, dlatego jako przedstawiciel sektora składającego się z kilkuset firm rolnych, zatrudniającego dziesiątki tysięcy osób, wprowadzającego innowacje i tworzącego wiele wartości dla gospodarki i dla społeczeństwa, jesteśmy zaniepokojeni trendem zmniejszania dużych, dobrze zorganizowanych gospodarstw rolnych. Już teraz i w najbliższych latach kończą się terminy wieloletnich dzierżaw gruntów, a resort rolnictwa wyklucza ich przedłużenie. Mamy nadzieję, że uda nam się podjąć dialog z władzami państwowymi i wspólnymi siłami wypracujemy rozwiązanie umożliwiające współistnienie gospodarstw o różniej wielkości i specjalizacji, ponieważ dalsze rozdrabnianie struktury gospodarstw rolnych przyniesie dotkliwe konsekwencje gospodarcze i społeczne - wyjaśniał.
Komentarze