Produkcja trzody chlewnej jest w Polsce jednym z ważniejszych sektorów produkcji rolnej. W ostatnich kilku latach jej znaczenie systematycznie spada (GUS).

W 2010 roku produkcja trzody stanowiła 24,6 proc. towarowej produkcji zwierzęcej. W lipcu 2011 roku pogłowie trzody wynosiło 13,5 mln sztuk i było o 9 proc. mniejsze niż w 2010 roku. Tendencja spadkowa utrzymywała się nadal i w 2012 roku pogłowie świń w Polsce wynosiło 11 mln sztuk, w 2013 tylko 10 mln sztuk.

Przyczyną tego zjawiska jest nieopłacalny chów świń w wielu gospodarstwach, szczególnie w mniejszych.
Stan pogłowia trzody chlewnej jest związany z cenami trzody i kosztami jej produkcji. Szczególny wpływ mają ceny komponentów do produkcji pasz.

Na przestrzeni ostatnich lat systematycznie spada pogłowie loch w Polsce oraz zmienia się struktura importu, gdzie rośnie znaczenie i wielkość importu prosiąt. Jest to niekorzystne zjawisko, gdyż osłabia pozycję krajowej hodowli, produkcji pasz specjalistycznych oraz pozycję służb weterynaryjnych i całego zaplecza produkcji prosiąt.
Podczas tegorocznej XIX „Pejsakówki", która odbyła się na początku czerwca w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym dr Tadeusz Blicharski stwierdził, że - najważniejszym problemem krajowej produkcji trzody chlewnej jest struktura stad. Mimo pewnego postępu w koncentracji produkcji, chów trzody chlewnej jest nadal silnie rozdrobniony.

Według dr Blicharskiego dopiero stada liczące powyżej 100 loch są w stanie uzyskać wysokie wyniki produkcyjne stosując tworzenie grup technologicznych, synchronizując ruje i łączenie miotów.

Obecnie na rynku istnieje tendencja do tworzenia dużych chlewni mogących oferować duże i wyrównane partie tuczników czy prosiąt do około 250 sztuk w jednym transporcie. W praktyce oznacza to, że atrakcyjną ofertę rynkową są w stanie zorganizować dobrze zarządzane stada o liczebności powyżej 250 loch.

Dr Blicharski wskazał konieczność identyfikacji przyczyn spadku pogłowia trzody w Polsce. Według niego należą do nich: archaiczne struktura stad czyli duża liczba małych gospodarstw, nierówne szanse polskich producentów świń w momencie wchodzenia Polski do UE.
Zwraca on uwagę także na brak działań wzmacniających dużych producentów świń, a wręcz stwierdził, że - różnego rodzaju regulacje administracyjne są wymierzone przeciwko nim.

Zasadniczym czynnikiem osłabiającym konkurencyjność naszych producentów jest także niska efektywność naszych stad. Dotyczy to przede wszystkim słabych wyników rozrodu w małych stadach, a przyczyną tego jest przede wszystkim zła ich organizacja związana z małą liczebnością loch w stadzie.

Dr Blicharski w swoim wykładzie dużą jego część poświęcił przyczynom ograniczonego wykorzystania zasobów genetycznych w produkcji.
Liczba produkcyjnych loch na koniec 2013 roku wynosiła około 955 tysięcy. Przy założeniu że remont wynosi w Polsce około 25 proc. stada rocznie oznacz, że do stad należy wprowadzić około 250 tysięcy loszek remontowych, które powinny pochodzić ze stad zarodowych.

Na podstawie danych szacunkowych wyliczono w POLSUS, że do produkcji wprowadzono około 130 tysięcy loszek remontowych rocznie co stanowi połowę koniecznego remontu stad. Druga połowa to mieszańce pochodzące z własnych stad świń, najczęściej odchowywane i żywione w warunkach typowych dla tucznika. Nie są one poddawane żadnej selekcji ani kontroli. Jak wiadomo w takich warunkach nie jest możliwe uzyskanie wysokich wyników produkcyjnych. Loszki remontowe produkcji PIC, Choice Genetics, Sokołów-Agro trafiają zwykle do większych stad co może oznaczać że nawet do 90 proc. stad nie dociera ze strony żeńskiej lepsza genetyka.

Ceny loszek hodowlanych są obecnie dość korzystne w stosunku do cen tuczników. Obecnie loszki kosztują zależnie od poziomu hodowli od 800-900zł. Średnia cena tucznika w klasie E w kwietniu 2014 wynosiła około 600zł. Kolejnym skutkiem podniesienia wartości genetycznej stada jest podniesienie jakości tuszy co oznacza poprawę mięsności. Jako przykład dr Blicharski podał wyliczenie: podniesienie mięsności tuszy o 1 punkt procentowy daje wzrost wartości tuszy o około 0,10-0,11 zł/kg tuszy. Przy średniej masie tucznika 91 kg poprawa mięsności o 1 punkt procentowy podnosi wartość tucznika o około 10zł.

Kolejny przykład, to poprawa płodności. - Wykazano, że możliwe jest uzyskanie 27 prosiąt od lochy rocznie a stosując krajową genetykę można zwiększyć liczbę prosiąt odsadzonych w ciągu roku o 10 sztuk. Przy średniej cenie prosięcia 20 kg wynoszącej około 180zł można zwiększyć przychód od lochy o 1800 zł rocznie. Jak wykazano zakup loszki o 200 zł droższej od tucznika jest opłacalna - tłumaczył dyrektor POLSUS.
Według dr Blicharskiego jest wiele przyczyn sytuacji dlaczego ponad połowa loch nie pochodzi ze stad zarodowych. Jak podaje, najważniejszą jest brak prowadzonej dokumentacji i brak oceny opłacalności produkcji. Małe stada liczące do 10 loch nie generują zysków pozwalających na inwestycję w zakup loszek. Poziom wiedzy fachowej w takich stadach jest najczęściej bardzo niski stąd nie są spełnione wymagania odnośnie bioasekuracji, szczepień i kwarantanny.

Wprowadzanie wysokowydajnych lecz wrażliwych i wymagających zwierząt o wysokim potencjale genetycznym do małych stad o słabej organizacji pracy nie jest uzasadnione. Z tych właśnie powodów czyli brak wiedzy, brak dokumentacji, brak analizy ekonomicznej, remont w takich stadach opiera sią na pozostawianiu tucznika na przyszłą matkę.