O ile na dużych fermach trzody chlewnej przepisy ochrony biologicznej już od dziesięcioleci są ważnym ogniwem produkcji, to w przypadku mniejszych podmiotów jeszcze nie tak dawno hasło „bioasekuracja” było słowem niemal obcym. Dziś każdy rolnik zajmujący się chowem trzody musi zaprzyjaźnić się z tym terminem. Rzeczywistość również wśród drobnych rolników wymusiła bowiem wdrożenie zasad ochrony biologicznej. Wszystko za sprawą wirusa afrykańskiego pomoru świń, który dotarł do granic naszego kraju ponad 4 lata temu. O ile przez dłuższy czas epizootię udawało się utrzymywać na obszarze kilku gmin województwa podlaskiego, w których produkcja trzody chlewnej była marginalna, to wraz z upływem czasu zasięg wirusa poszerzył się o kolejne powiaty. W chwili, gdy piszemy niniejszy tekst, dziki zarażone ASF znajduje się w odległości zaledwie kilkudziesięciu kilometrów od dużych skupisk produkcji trzody chlewnej w województwach łódzkim i kujawsko-pomorskim. Epizootia opanowała już znany z produkcji żywca wieprzowego obszar powiatu parczewskiego na Lubelszczyźnie. I choć w ostatnich miesiącach odnotowano zaledwie kilka ognisk choroby w stadach świń, to wysoka presja wirusa w populacji dzików nie pozwala rolnikom spać spokojnie. W każdej chwili wirus może bowiem zostać przeniesiony w dowolne miejsce naszego kraju. W tej sytuacji jedyną szansą na powstrzymanie wystąpienia pomoru w naszych stadach jest wdrożenie zasad bioasekuracji. Obecnie decyzja ta nie jest już tylko dobrą wolą właściciela gospodarstwa. Od pierwszego marca obszar całego kraju objęto przepisami o bioasekuracji, co oznacza, że rolnik chcący produkować trzodę chlewną musi spełnić najważniejsze wymogi ochrony biologicznej. Kontrole w gospodarstwach rozpoczęły się w kwietniu, jednak jeszcze przed ich startem przepisy bioasekuracji budziły wśród rolników wiele wątpliwości. W niniejszym artykule postaramy się rozwiać n ajważniejsze z nich.

OGRODZENIA TYLKO W CHOWIE WOLNOWYBIEGOWYM

Podejście rolników do przepisów bioasekuracji jest zróżnicowane. Jedni sami wychodzą z inicjatywą, aby zabezpieczyć swoje gospodarstwo przed wniknięciem wirusa. Inni dostosowanie gospodarstwa do przepisów weterynaryjnych traktują wyłącznie jako źródło dodatkowych wydatków i nakładów pracy. Do naszej redakcji dotarło także wiele zapytań dotyczących szczegółów ochrony biologicznej. Wiele wątpliwości dotyczy kwestii grodzenia budynków inwentarskich. Jak wyjaśnia Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii, zdecydowanej większości gospodarstw przepis ten nie dotyczy:

- Obowiązek ogrodzenia obiektów, w których utrzymywane są świnie, dotyczy terenu tzw. stref niebieskich wraz z ościennymi gminami. W pozostałej części kraju budowa płotów wymagana jest tylko w przypadku gospodarstw utrzymujących świnie lub świniodziki w chowie wolnowybiegowym. Tu faktycznie wymagane jest wykonanie podwójnego ogrodzenia o wysokości nie mniejszej niż 1,5 m. Gospodarstwa utrzymujące świnie na wybiegu są jednak w naszym kraju rzadkością, w zdecydowanej większości przypadków budowa ogrodzenia nie jest konieczna, a w razie ewentualnego wystąpienia w takim gospodarstwie ogniska ASF brak płotu nie będzie traktowany jako argument do odmowy wypłaty rolnikowi odszkodowania - tłumaczy doktor Jażdżewski.

GDZIE STOSOWAĆ MATY DEZYNFEKCYJNE?

Symbolem problemów z afrykańskim pomorem świń są również maty dezynfekcyjne. W prasie czy w Internecie do dziś krążą zdjęcia przedstawiające wykonane prowizorycznym sposobem maty w miejscach wystąpienia pierwszych ognisk afrykańskiego pomoru świń. Jednak jak podkreśla Krzysztof Jażdżewski, również w tej materii występuje sporo niedomówień.

- W przypadku gospodarstw zlokalizowanych poza strefami ASF wymagane jest tylko wyłożenie mat dezynfekcyjnych przed każdym wejściem do budynku. Wymogi bioasekuracji nie nakładają natomiast obowiązku wykładania mat przejazdowych czy budowy niecek dezynfekcyjnych - tłumaczy specjalista.

Wątpliwości budzi również skuteczność stosowania mat dezynfekcyjnych oraz prawidłowa ich eksploatacja w zróżnicowanych warunkach pogodowych:

- W okresie letnim zastosowanie mat dezynfekcyjnych nie powinno nastręczać większych kłopotów. Jedynym problemem jest szybsze parowanie roztworu z powierzchni mat, co stwarza konieczność częstszego jego uzupełniania. Gorzej sprawa przedstawia się w zimie. Przyjmuje się, że nawet po zastosowaniu dodatku glikolu preparat dezynfekcyjny nie będzie działał w temperaturze niższej niż -5°C. Z drugiej strony zastanówmy się, przez ile dni w roku panuje taka temperatura? Podobne wątpliwości dotyczą czasu kontaktu odkażanej powierzchni z preparatem dezynfekującym: teoretycznie powierzchnia koła pojazdu czy buta powinna przynajmniej przez 15-20 minut mieć kontakt z roztworem preparatu. W praktyce jest to niemożliwe, jednak jeżeli uprzednio dokładnie oczyścimy dezynfekowaną powierzchnię, skorzystanie z maty czy niecki przejazdowej, to znacząco poprawi bezpieczeństwo biologiczne naszego gospodarstwa. Pamiętać musimy o jednym: przestrzeganie zasad standardowej bioasekuracji nigdy nie da nam stuprocentowej pewności bezpieczeństwa naszej fermy. Jednak dbałość o poszczególne ogniwa ochrony biologicznej pozwoli nam znacząco ograniczyć możliwość wystąpienia ogniska choroby w naszym gospodarstwie - tłumaczy doktor Jażdżewski.

 

TRZODA I BYDŁO OSOBNO

Zdaniem naszego rozmówcy najtrudniejszym do spełnienia wymogiem związanym z wdrażaniem regulacji dotyczących bioasekuracji nie jest kwestia ogrodzeń czy mat dezynfekcyjnych, ale utrzymywanie pod jednym dachem trzody chlewnej i innych zwierząt kopytnych:

- Sytuacje takie są dość częste w mniejszych gospodarstwach. Spora część rolników zajmujących się chowem bydła mlecznego dodatkowo utrzymuje na własne potrzeby kilka sztuk świń. Jest możliwe, aby różne gatunki zwierząt inwentarskich utrzymywane były w jednym budynku, jednak pomieszczenia, w których przebywają zwierzęta, muszą być trwale od siebie oddzielone. Wymagane jest również, aby do każdego z pomieszczeń prowadziło odrębne wejście. Ma to na celu wyeliminowanie ryzyka przeniesienia wirusa wraz z zielonką lub wczasie obsługi zwierząt - tłumaczy nasz rozmówca.

REJESTR POJAZDÓW

Wątpliwości rolników budzi również kwestia rejestracji pojazdów wjeżdżających na fermę. Jak podkreśla doktor Jażdżewski, przepis ten jest istotnie nieprecyzyjny:

- Zasady bioasekuracji mówią jedynie o tym, że należy rejestrować wjazd każdego pojazdu transportującego świnie. Tymczasem dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy odnotować wjazd każdego środka transportu na naszą fermę niezależnie od tego, czy jest to samochód zakładów mięsnych, firmy dostarczającej paszę, odbiorcy odpadów, lekarza weterynarii czy osoby serwisującej wyposażenie fermy. Każdy wjazd pojazdu na teren fermy czy wejście jakiejkolwiek osoby na teren

pomieszczeń produkcyjnych powinniśmy rejestrować. Wówczas w przypadku wystąpienia ogniska ASF łatwiej jest prześledzić ewentualną drogę wniknięcia wirusa do obiektu, co tym samym może uchronić innych producentów przed zakażeniem - tł umaczy nasz rozmówca.

BEZPIECZNE STOSOWANIE SŁOMY

Rolnikom utrzymującym świnie w chowie ściołowym sen z powiek spędza również kwestia zabezpieczenia słomy przed skażeniem wirusem. Jak podkreśla doktor Jażdżewski jedynym sposobem zabezpieczenia ściółki jest przetrzymanie jej przez pewien czas w miejscu niedostępnym dla dzików:

- Bardzo mało jest doniesień naukowych mówiących o tym, jak długo wirus ASF potrafi przeżyć w słomie czy w paszach. Obecnie badania na ten temat trwają w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach, nie znamy jednak jeszcze ich wyników. Jedyne przeprowadzone do tej pory badania sugerują, że potrzeba kilkunastu dni, aby słomę zanieczyszczoną wydzielinami dzików można było stosować w chowie świń. Dotyczy to jednak okresu letniego, w zimie żywotność wirusa jest znacznie dłuższa. Za bezpieczną procedurę należy uznać składowanie pozyskanej w obszarach występowania wirusa słomy w miejscu zabezpieczonym przed dostępem dzików (budynki lub szczelne ogrodzenie) przez 90 dni. W przypadku ziarna zbóż okres kwarantanny powinien wynieść natomiast minimum 30 dni - mówi Krzysztof Jażdżewski.

REKOMPENSATY NIE DLA KAŻDEGO

Prawdopodobnie największe kontrowersje budzi jednak kwestia wypłaty rekompensat za nieutrzymywanie świń. Obecnie obowiązujące zasady bioasekuracji zakładają, że na rekompensaty mogą liczyć rolnicy utrzymujący do 50 świń. W przypadku większych stad płatności przyznawane będą tylko do pierwszych 50 zwierząt. Jak mówi doktor Jażdżewski, takie działanie ma swoje uzasadnienie:

- Około 70 proc. dotychczasowych ognisk afrykańskiego pomoru świń wystąpiło w gospodarstwach utrzymujących od kilkunastu do kilkadziesięciu świń. Jednocześnie takim gospodarstwom najtrudniej spełnić wymogi bioasekuracji. Gospodarstwa o większej skali produkcji powinny natomiast dążyć do tego, by zajmując się chowem trzody, spełniać podstawowe wymagania ochrony biologicznej. Pamiętajmy również, że w przypadku stwierdzenia niedociągnięć podczas pierwszej kontroli, co do zasady, na rolnika nie są nakładane żadne sankcje. Otrzymuje on jedynie nakaz spełnienia wymagań, które w ciągu maksymalnie 4-5 miesięcy musi wdrożyć w swoim gospodarstwie. Przygotowaliśmy w tej sprawie przewodnik dla hodowców utrzymujących świnie opisujący praktyczne wdrożenie obowiązujących wymogów - mówi nasz rozmówca.

Jak widać, spełnienie przez rolników podstawowych przepisów bioasekuracji nie jest ani nadmiernie trudne, ani kosztochłonne. Niepokój rolników wynika najczęściej z braku rzetelnej wiedzy i nieznajomości wspomnianych wymogów. Pamiętajmy jednak, że powstrzymanie afrykańskiego pomoru świń leży w interesie każdego producenta trzody w naszym kraju, a nie zrobimy tego bez zadbania o ochronę biologiczną naszej fermy.

 

Artykuł ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Farmer"