Obecność much jest zmorą wszystkich obiektów, w których utrzymywana jest trzoda chlewna. Dotyczy to zarówno wielkich ferm, jak i relatywnie niewielkich chlewni. W otoczeniu produkcji zwierzęcej owady znajdują bowiem doskonałe siedlisko rozwoju: w pomieszczeniach produkcyjnych lub ich otoczeniu zawsze znajdują się ogromne ilości materii organicznej stanowiącej świetną pożywkę dla much. W połączeniu z olbrzymią plennością much (mogą one wydać nawet do 30 pokoleń w ciągu roku!) sprawia to, że w krótkim czasie mogą stać się one w naszym gospodarstwie prawdziwą plagą. Rozwojowi owadów sprzyja ponadto wysoka temperatura, która w pomieszczeniach produkcyjnych panuje praktycznie cały rok. O ile zatem jeszcze jakiś czas temu muchy były głównie problemem sezonowym, to dziś walka z owadami ma charakter nieustanny. Nie jest to walka prosta: ze względu na nabywanie oporności na niektóre substancje czynne insektycydów oraz słabsze działanie niektórych preparatów w warunkach wysokich temperatur wykorzystanie środków owadobójczych nie zawsze daje oczekiwany efekt. Zanim jednak przejdziemy do zasad skutecznej walki z owadami, zastanówmy się, na czym polega ich szkodliwość.

Dlaczego muchy szkodzą?

Szkodliwość much na fermach trzody chlewnej rozpatrywać należy na kilku płaszczyznach. Pierwszą, najbardziej oczywistą jest niepokojenie zwierząt: w wyniku drażnienia przez owady świnie są pobudzone, co przejawia się z jednej strony większą tendencją do występowania zachowań agresywnych, z drugiej zaś gorszym wykorzystaniem paszy. To jednak nie koniec negatywnego oddziaływania dużych populacji owadów na naszą produkcję. Nie można zapominać o tym, że muchy są wektorem szeregu chorób. Nie tak dawno duńscy naukowcy wykazali, że owady te mogą przenosić wirus afrykańskiego pomoru świń! Co prawda jak na razie nie wykazano jednoznacznie, że którekolwiek z dotychczasowych ognisk pomoru wywołane zostało przez muchy, niewykluczone jest jednak to, że owady te odpowiadają za sezonowe występowanie choroby w stadach świń w sezonie letnim, czyli w okresie szczytowej aktywności much. Abstrahując już jednak od tego, czy omawiane owady mogą przenosić ASF, to są one wektorem szeregu innych, groźnych chorób. Warto tu wymienić choćby PRRS, salmonellozę, kolibakteriozę czy kokcydiozę. Co istotne, muchy pokonać mogą odległość nawet powyżej 30 km, przez co bez trudu mogą przenosić patogeny z dwóch oddalonych od siebie ferm.

Również praca w obiektach silnie skolonizowanych przez owady nie należy do łatwych. Muchy skutecznie utrudniają pracę personelu ferm, w konsekwencji czego łatwo w niej o pomyłki i niedopatrzenia. Nie zapominajmy też o negatywnym wpływie dużych populacji much na nastawienie okolicznych mieszkańców: inwazje owadów niejednokrotnie stały się zarzewiem lokalnych konfliktów.

Dbajmy o czystość

Znając szkodliwość owadów, wiemy, że w żadnym wypadku nie należy dopuszczać do niekontrolowanego rozwoju populacji owadów w gospodarstwach. Zanim jednak przejdziemy do omówienia możliwości zwalczania much na fermach, zastanówmy się, jak ograniczyć możliwości ich rozwoju: jeżeli bowiem szkodniki będą znajdowały w otoczeniu dogodne siedlisko rozwoju, to ich zwalczanie będzie jedynie doraźne, a problem stale będzie nawracał. Niestety, nie da się wyeliminować wszystkich siedlisk, w których muchy będą mogły się rozmnażać: nieuniknione jest wszak przechowywanie gnojowicy czy obornika (czy to w zbiornikach pod podłogą, czy to w zewnętrznych zbiornikach lub pryzmach obornikowych). Niemniej zadbajmy, by otoczenie fermy charakteryzowało się czystością i porządkiem: muchy świetnie rozwijają się między innymi w niedojedzonych resztkach paszy, odpadkach komunalnych czy padlinie. Stąd też miejsce składowania wspomnianych odpadów musi być starannie zabezpieczone. Zlikwidować należy również wszelkie zastoiny wodne, kałuże etc. – miejsca te także są świetnym siedliskiem do rozwoju owadów. Niezależnie od tego, jak zadbamy o otoczenie fermy, wszelkie otwory w ścianach obiektu (okna, kanały wentylacyjne etc.) warto wyposażyć w siatki, które uniemożliwią wniknięcie owadów z zewnątrz.

Nie tylko insektycydy

Niestety, pomimo największej nawet dbałości o czystość i porządek w otoczeniu fermy, jak i w samym obiekcie, nie da się zapanować nad populacją owadów bez użycia specjalistycznych metod. Najpopularniejszą metodą dezynsekcji wciąż pozostaje wykorzystanie insektycydów. Ich działanie jest szybkie i pozwoli zapanować nawet nad bardzo dużymi populacjami owadów. Niestety, ma też kilka ograniczeń. Przede wszystkim nie wszystkie produkty można stosować w obecności zwierząt, co ogranicza możliwości zastosowania tylko do przerw pomiędzy poszczególnymi cyklami produkcyjnymi. Część produktów traci również swoją skuteczność w wysokich temperaturach. Co prawda z wyjątkiem pomieszczeń dla zwierząt młodych optymalne temperatury na fermie nie powinny przekraczać 18-20 stopni Celsjusza, niemniej zwłaszcza w starszych obiektach w okresie letnim zapewnienie tak niskiej ciepłoty nie jest często możliwe. Dlatego też wielu producentów decyduje się na zastosowanie alternatywnych metod zwalczania owadów. Mowa tu między innymi o lampach owadobójczych, taśmach lepowych czy drapieżnych owadach. Zasady działania dwóch pierwszych wymienionych rozwiązań nie trzeba nikomu raczej tłumaczyć. Pochylmy się natomiast przez chwilę nad metodami biologicznymi: polegają one na wykorzystaniu drapieżnych owadów, które żerując na larwach złożonych przez muchy, znacząco ograniczają ich populację. W zależności od systemu chowu (ściołowy/bezściołowy) wykorzystujemy odmienne gatunki owadów, łączy je jednak wysoka skuteczność i brak negatywnego oddziaływania na utrzymywane w obiekcie zwierzęta.

Wszystkie trzy metody zwalczania owadów łączy niestety to, że ich skuteczność zależna jest od wielkości populacji owadów. W przypadku silnie skolonizowanych obiektów wymienione środki będą niewystarczające. W tej sytuacji konieczne będzie wykorzystanie insektycydów.