Jak mówił Konopka w czwartek na posiedzeniu senackiej komisji środowiska, o ile w 2019 r., (gdy jeszcze nie było specustawy), w ramach odstrzału sanitarnego zlikwidowano 26 tys. dzików, to w 2020 r. do chwili obecnej - 170 tys. "Jest to jeden z elementów, który usprawnił te działania, choć pandemia pokrzyżowała plany" - stwierdził.

Sejm uchwalił specustawę 20 grudnia 2019 r. Zmieniła ona zapisy w 9 innych ustawach, umożliwiając zwalczanie tej choroby przede wszystkim poprzez wybijanie dzików i zwiększeniu bioasekuracji. Powstała oma m.in. z powodu przeniesienie się wirusa ASF do zachodniej Polski. Nowe przepisy weszły w życie pod koniec stycznie 2020 r.

Jego zdaniem, niezwykle ważna jest budowa barier. Powstało już 560 tys. km ogrodzeń w wielu województwach. Przypomniał, że afrykański pomór świń u dzików jest w 10 województwach, a w ośmiu - u świń. Dodatkowo jako zapory przed przemieszczaniem się dzików wykorzystywane są drogi ekspresowe i krajowe.

Główny Lekarz Weterynarii poinformował, że pierwsze takie szczelne ogrodzenie powstało w woj. lubuskim, gdy znaleziono martwe dziki z wirusem ASF. Zamknięte w takim ogrodzeniu dziki "wirus wykończył"; pozostało 57 sztuk, które częściowo zostały odstrzelone, a reszta zdechła także wskutek ASF.

Jak mówił, ogrodzenia to duże i kosztowne przedsięwzięcia, stosowane także w innych krajach, np. w Czechach czy w Belgii. "Myślę, że tą drogą należy iść, aby świeże ognisko choroby (...) zabezpieczyć" - powiedział Konopka.

Najwięcej przypadków chorych dzików na ASF stwierdzono w tym roku w woj. lubuskim, gdzie wirus pojawił się 2019 r. Do 4 lutego odnotowano w tym województwie 214 przypadków na prawie 700 martwych dzików. Drugie miejsce pod tym względem zajmuje województwo warmińsko-mazurskie.

Konopna zaznaczył, że ASF występuje także w innych krajach - np. w Rumunii w tym roku wykryto 123 ogniska u świń, a w Serbii i na Ukrainie - po dwa. Choroba ta dotyka także dziki - m.in. na Węgrzech stwierdzono 519 przypadków, na Słowacji - 187, w Niemczech - 214. W Polsce w tym roku zanotowano 351 przypadków tej choroby u dzików.

- Nie tylko w Polsce, ale w Europie jest eksplozja populacji dzików i musi być ona odpowiednio zarządzana. A więc muszą być usuwane ze środowiska padłe dziki, jak również stale prowadzony monitoring - mówił Konopka. Dodał, że jest to choroba, która wywołuje ogromne perturbacje w gospodarce narodowej, utrudnienia dla hodowców i producentów, wiąże się również z ciągłymi uzgodnieniami świadectw zdrowia.

Szef Inspekcji Weterynaryjnej poinformował, że w woj. zachodniopomorskim w powiecie myśliborskim prowadzony jest monitoring dzików, tak aby policzyć ich populację. Zwierzęta liczone są m.in. przy pomocy dronów i statków bezzałogowych. Weryfikacja liczebności populacji dzików prowadzona jest też w obwodach łowieckich.

Konopka poinformował, że w tym miesiącu wprowadzona została aplikacja na telefon dotycząca padłych i odstrzelonych dzików; ma usprawnić komunikację między służbami weterynaryjnymi i pomóc w usuwaniu martwych dzików ze środowiska.