Ryszard Maj wraz z rodziną prowadzi w powiecie zielonogórskim duże gospodarstwo rolne wyspecjalizowane zarówno w produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej. Na powierzchni 800 ha uprawiane są zboża (głównie pszenica), rzepak, kukurydza z przeznaczeniem na ziarno i na kiszonkę, a także burak cukrowy i ziemniak. Produkcja zwierzęca ukierunkowana jest w gospodarstwie na chów trzody chlewnej. Obecnie na trzech fermach prowadzona jest produkcja tuczników w cyklu zamkniętym. Stado podstawowe na dzień dzisiejszy liczy 1200 loch genetyki duńskiej. Obecnie trwa budowa kolejnego budynku na 600 loch. Rocznie gospodarstwo sprzedaje około 35 tys. tuczników.

Historia produkcji trzody chlewnej w gospodarstwie sięga roku 2003. Od samego początku prowadzona jest ona w oparciu o płynne żywienie. Jak mówi Ryszard Maj, na przestrzeni lat zmieniała się opłacalność tego systemu produkcji. Wszystko za sprawą trudności z nabyciem odpowiednio dużych partii tanich komponentów pochodzących z przetwórstwa rolno spożywczego:
- Na terenie powiatu zielonogórskiego jesteśmy jedynym producentem trzody wykorzystującym technologię płynnego żywienia. Pamiętajmy jednak, że tuż za miedzą zaczyna się Wielkopolska, region w którym koncentracja ferm, a co za tym idzie zapotrzebowanie na tego typu surowce jest ogromne. Jednocześnie nasza okolica jest całkowicie wyjałowiona z jakiegokolwiek przetwórstwa. O ile w Wielkopolsce wciąż funkcjonuje wiele zakładów przetwórczych, o tyle w naszych okolicach bardzo trudno o stałe dostawy tego rodzaju pasz. Pozostaje transport z dalszych regionów, co często wykorzystanie produktów odpadowych czyni kompletnie nieopłacalnym – tłumaczy Ryszard Maj.

Zdaniem producenta, płynne żywienie pozwala na spore oszczędności, są one jednak uzależnione od dostępu do wspomnianych komponentów. Przy zastosowaniu klasycznych pasz, efekty nie są już tak spektakularne, jednocześnie płynne żywienie generuje wiele problemów.
- W stadach żywionych na mokro obserwujemy około 2 proc. więcej upadków zwierząt. Były one szczególnie często obserwowane w okresie żywienia zwierząt serwatką. Jej skład chemiczny jest bardzo niestabilny, zdarzały się partie surowca zawierające duże ilości sodu. Sprawiało to, że wśród zwierząt pojawiały się takie dolegliwości jak wrzody żołądka, czy zespół jelita krwotocznego. Nasilenie tego rodzaju problemów następowało stopniowo, dlatego mijało zazwyczaj kilka tygodni, zanim decydowaliśmy się na wprowadzenie zmian w żywieniu zwierząt – tłumaczy producent.

Do innych problemów Ryszard Maj zalicza także konieczność większej troski ze strony pracowników fermy. Tyczy się to szczególnie sektora rozrodu. Przy trudnościach z znalezieniem wykwalifikowanych pracowników może to być powodem do rezygnacji z planów instalacji żywienia na mokro. Tak też było w przypadku fermy Ryszarda Maja – nowo budowany obiekt wyposażony będzie w klasyczny system żywienia paszą sypką.

Mimo pewnych problemów, produkcja trzody chlewnej w gospodarstwie znajduje się na bardzo wysokim poziomie. Średnio rolnik odsadza od jednej lochy 14 prosiąt. Wprowadzenie odchowu w specjalnych inkubatorach umożliwiło znacznie ograniczyć śmiertelność zwierząt. Dobowe przyrosty tuczników sięgają nawet 950 g.

Jedną z działalności gospodarstwa jest także biogazownia. Funkcjonuje ona do 2012 roku. Jak mówi Ryszard Maj, na decyzję o uruchomieniu tego przedsięwzięciu wpłynęły dwa czynniki: konieczność rozwiązania problemu odorów z gnojowicy, oraz oczywiście chęć dodatkowego zarobku. Niestety z tym drugim przez kilka lat było kiepsko. Tuż po uruchomieniu biogazowni ceny prądu, jak i certyfikatów znacząco spadły, przez co przez kilka lat instalacja przynosiła straty. Na szczęście już od ponad roku opłacalność tego rodzaju produkcji znacząco się poprawiła.

W biogazowni wykorzystywana jest powstająca w fermach gnojowica, ale także kiszonka z kukurydzy. Syntetyzowany gaz za pośrednictwem generatora przetwarzany jest na energię elektryczną. Moce produkcyjne instalacji sięgają 1 MW. Tyle samo energii produkowane jest także w postaci ciepła odpadowego, które wykorzystywane jest do ogrzewania ferm, a także do zasilania suszarni.
Ważnym elementem działalności gospodarstwa jest także produkcja roślinna. Przez lata uprawiano w nim przede wszystkim pszenicę, rzepak, kukurydzę i burak cukrowy. Od zeszłego roku ważny udział w strukturze upraw zajmuje także ziemniak jadalny. Areał tej uprawy wynosi około 110 ha. Ziemniaki uprawiane są z przeznaczeniem na sprzedaż w sklepach wielkopowierzchniowych. W zeszłym roku uruchomiono też nowoczesną przechowalnie mogąca pomieścić 7 tys. ton ziemniaków.

Gospodarstwo może pochwalić się rekordowymi plonami. Wspomniane ziemniaki w zeszłym roku plonowały średnio około 62 ton/ha, przy czym w przypadku najlepszych odmian wyniósł on nawet 88 ton. W tym roku z dotychczas zebranych plantacji uzyskano średni plon rzędu 82 t/ha. Burak cukrowy plonował w zeszłym roku na poziomie 77 ton/ha, a rzepak w granicach 5 t/ha. Uzyskiwanie tak wysokich plonów możliwe jest dzięki dobrej klasie gleb (większą część stanowią gleby klasy IIIa), ale także zastosowanie powstającego w biogazowni pofermentu. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że niemal 100 proc. powierzchni gospodarstwa w razie potrzeby może być deszczowane. Wykorzystuje się w tym celu nie tylko wodę, ale także wspomniany poferment, który można stosować zarówno przedsiewnie, jak i pogłównie.

Jak mówi rolnik, podstawą osiągnięcia sukcesu jest przede wszystkim dobrze dobrana kadra. Gospodarstwo zatrudnia około 80 osób, z czego większość to pracownicy z długoletnim stażem. Jak mówi przedsiębiorca, jest to największy skarb gospodarstwa.


Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z gospodarstwa Ryszarda Maja