PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Hobby czy sposób na życie?

Hobby czy sposób na życie?

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 08-02-2015 07:15

Tagi:

Obecnie obserwujemy tendencję do coraz większej intensyfikacji produkcji trzody chlewnej. Czy w obecnych realiach jest jeszcze miejsce dla rodzimych ras świń?



Ogromna intensyfikacja produkcji trzody chlewnej, jaka nastąpiła w ostatnich dziesięcioleciach, ma zarówno dobre, jak i złe strony. Postęp, jaki nastąpił w dziedzinie żywienia, higieny czy hodowli zwierząt, umożliwił znaczną poprawę wyników produkcyjnych trzody. Charakterystyczną cechą współczesnego chowu świń jest też znaczna koncentracja produkcji. Z roku na rok przybywa dużych, wyspecjalizowanych ferm. Masowa produkcja trzody umożliwia takim hodowcom przetrwanie nawet przy złej koniunkturze na rynku wieprzowiny. Niestety, wielu rolników nie jest w stanie nadążyć za zmianami, jakie następują w produkcji trzody. Stąd cała rzesza gospodarstw przypuszczalnie skazanych obecnie na upadek. Jeszcze 15-20 lat temu rolnicy produkujący rocznie kilkaset tuczników, z powodzeniem mogli utrzymać z pracy w gospodarstwie rodzinę. W obecnych realiach rozpaczliwie poszukują oni szansy na przetrwanie. Czy w dzisiejszych czasach jest jeszcze miejsce dla rodzimych ras świń?

TRZODA OD POKOLEŃ

- W naszym gospodarstwie świnie utrzymywane były "od zawsze" - mówi Ireneusz Kamiński, hodowca z miejscowości Dębień w powiecie działdowskim. Od blisko ośmiu lat zajmuje się on hodowlą świń rasy złotnickiej białej. Wszystko zaczęło się w 2007 r., gdy przy wsparciu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, pan Ireneusz przystąpił do programu ochrony zasobów genetycznych. W szczytowym okresie posiadał ok. 30 loch. Dziś są to 22 szt. Znaczna część warchlaków przeznaczona jest na sprzedaż, niewielką liczbę (średnio 50-60 szt. rocznie) przeznacza się także na tucz. Jak mówi pan Ireneusz, na decyzję o rozpoczęciu hodowli wpływ miała przede wszystkim jakość gleb w gospodarstwie: - Obecnie gospodaruję na powierzchni ok. 30 ha, z czego większość przeznaczona jest pod uprawę zbóż paszowych. Niestety, w naszej okolicy dominują gleby niskich klas bonitacyjnych, co uniemożliwia produkcję pszenicy, a plony jęczmienia często nie są zadowalające. Na szczęście dzięki utrzymaniu gleby w dobrej kulturze oraz prawidłowemu zmianowaniu to właśnie mieszanka jęczmienia z grochem stanowi podstawę wyżywienia zwierząt. Ważną rolę pełni również ziarno żyta i owsa. Świnie rasy złotnickiej są mniej wymagające co do składu paszy, dzięki czemu mogę skarmiać zboża, które wyprodukuję nawet na słabych glebach.

Ważnym powodem, który wpłynął na decyzję o rozpoczęciu chowu rasy złotnickiej, był stan budynku inwentarskiego: - Pochodzi on sprzed kilkudziesięciu lat, świnie utrzymywane są w systemie ściołowym, budynek nie jest wyposażony również w ogrzewanie. Chów bardziej wymagających ras wiązałby się w tych warunkach z wieloma problemami zdrowotnymi, a modernizacja chlewni to ogromne koszty. Dlatego hodowla rasy złotnickiej to dla nas szansa - mimo że świnie utrzymujemy na słomie, a w okresie silnych mrozów występują niekiedy kłopoty z utrzymaniem optymalnej temperatury, nie odnotowujemy żadnych problemów zdrowotnych w stadzie - tłumaczy pan Ireneusz.

Jak już wspomniano, ważną rolę w żywieniu trzody pełni mieszanka zbożowo-strączkowa. - Siejemy ją w proporcji 5 kg jęczmienia na 1 kg grochu. Mieszanka jest jedyną paszą stosowaną w żywieniu loch - dawkę dla tej grupy zwierząt wzbogacamy wyłącznie premiksem, bez dodatku innych pasz wysokobiałkowych czy koncentratów. W przeszłości w ten sam sposób żywiliśmy tuczniki. Obecnie podajemy im pasze z dodatkiem koncentratu wysokobiałkowego, jednak wyniki tuczu są podobne, jak w przypadku paszy opartej wyłącznie na mieszance zbożowo-strączkowej. Tuczniki osiągają masę ubojową (110 kg) ok. 160-170. dnia życia. Daje nam to średni dzienny przyrost w granicach 650 g. Biorąc pod uwagę genotyp, żywienie i warunki panujące w chlewni, wynik ten uważam za zadowalający - mówi nam właściciel. Mięsność tuczników jest bardzo zróżnicowana i zależy w dużej mierze od cech genetycznych. Wśród czystych "złotników" zdarzają się tuczniki, których mięsność wynosi nawet 58 proc., są jednak również takie, u których wartość ta nie przekracza 48 proc. Z powodu zróżnicowanej mięsności świnie sprzedawane są w żywej wadze. Mięsność jest nieco bardziej stabilna w przypadku mieszańców z rasą PBZ - dodaje.

Jak już wspomniano, większość warchlaków przeznaczana jest na sprzedaż. Jak mówi pan Ireneusz, zainteresowanie jest spore, jednak hodowcy na ogół kupują warchlaki w mniejszych partiach. Ta sama zależność dotyczy sprzedawanych loszek. - Prosięta sprzedajemy przy masie ok. 20 kg. Zakup jednego prosięcia to obecnie wydatek rzędu 170 zł. Sprzedaję także loszki remontowe. Ich cena to ok. 800 zł. Pod względem liczby prosiąt mioty są dość zróżnicowane, przeciętnie udaje nam się uzyskać wynik 9 prosiąt odsadzonych od lochy. Przy częstotliwości wyproszeń rzędu 2,1 rocznie, daje nam to ok. 19 prosiąt odsadzonych od lochy na rok. Prosięta odsadzamy dopiero w 5-7. tygodniu życia. Termin odsadzenia zależy w dużej mierze od pory roku - zimą, gdy w chlewni jest chłodniej, prosięta dłużej przebywają z lochą. Gwarantuje to dobrą kondycję zdrowotną prosiąt. Młode wcześnie otrzymują pierwszą paszę treściwą, co sprawia, że nawet przy dłuższym okresie odchowu, lochy pozostają w dobrej kondycji. Dzięki temu w krótkim czasie dokonujemy ponownego krycia. Minimum 10 proc. loch zapładniane jest przez knura razy złotnickiej białej, którego posiadamy w gospodarstwie - takie bowiem są wymagania programu ochrony zasobów genetycznych. Znaczną część loch, których prosięta przeznaczone są do produkcji towarowej, inseminujemy nasieniem rasy PBZ - tłumaczy nasz rozmówca.

Wyniki tuczu, jak i rozrodu, które pan Ireneusz osiąga w swoim gospodarstwie, z pewnością nie powalają na kolana. Biorąc jednak pod uwagę znacznie niższe koszty produkcji (mniejsze wydatki na pasze, opiekę weterynaryjną), dobrą kondycję stada i małą liczbę upadków, produkcja ta jest opłacalna. Jak mówi Kamiński, dochód z gospodarstwa nie jest astronomiczny, z pewnością nie wystarczy na duże inwestycje w modernizację budynków czy parku maszynowego. Z produkcji tej można jednak z powodzeniem utrzymać rodzinę. Szczególnie że rolnicy hodujący rasy rodzime otrzymują ok. 500 zł dopłaty do każdej lochy. - Nie jest to podstawowe źródło dochodu, z pewnością dopłatę można jednak potraktować jako miły dodatek - mówi nam hodowca. Główny problem związany z produkcją ras rodzimych jest taki sam, jak w przypadku całej produkcji żywca wieprzowego - chodzi oczywiście o niską cenę skupu. To, że utrzymuję rasę złotnicką białą, nie oznacza, że zakłady płacą mi za żywiec wyższą cenę. Tuczniki sprzedaję w lokalnym skupie, tak jak inni hodowcy. W najbliższym czasie planuję odstawę partii tuczników, przewidywana cena to 4 zł netto. Cena jest kiepska, jednak niższe koszty produkcji oraz nastawienie na sprzedaż warchlaków sprawiają, że wahania na rynku wieprzowiny są dla nas nieco mniej dotkliwe - dodaje.

POGŁOWIE WCIĄŻ ZBYT NISKIE

Rodzime rasy świń, takie jak złotnicka biała, złotnicka pstra i puławska odgrywały znaczną rolę szczególnie w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych minionego stulecia. Spadek ich pogłowia nastąpił wraz z intensyfikacją produkcji, jaka rozpoczęła się w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Wtedy to z wielu gospodarstw zostały one wyparte przez bardziej wydajne genotypy. Na początku lat 90. pogłowie ras objętych obecnie hodowlą zachowawczą znajdowało się na dramatycznie niskim poziomie (populacja każdej z ras wynosiła poniżej 100 osobników), co groziło ich wyginięciem. Wtedy właśnie rozpoczęto działania mające na celu odbudowanie pogłowia rodzimych ras świń, wskutek czego ich liczebność stopniowo wzrasta. Aktualne pogłowie loch rasy złotnickiej białej, znajdujących się pod oceną, wynosi 705 szt., a rasy złotnickiej pstrej 517 szt. Jak mówi nam dr Piotr Luciński z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, minimalna wielkość populacji gwarantująca utrzymanie zasobów genetycznych to 500 szt. Aktualna liczebność loch ras złotnickich znajduje się na względnie bezpiecznym poziomie, jednak korzystny jest dalszy wzrost pogłowia. Gorzej sytuacja przedstawia się w przypadku rasy puławskiej: na dzień 1 listopada 2014 r. w Polsce pod oceną znajduje się 455 loch. - Pogłowie rasy puławskiej kilka lat temu było znacznie wyższe - przekraczała bowiem 1 000 szt. Obecna liczebność populacji nie stanowi gwarancji zachowania zasobów genetycznych, poza tym grozi wzrostem stopnia wsobności. Dlatego niezbędne jest stałe zwiększanie pogłowia loch rasy puławskiej. Absolutne minimum to 500 szt., a optymalna liczebność populacji to 1 500 loch - mówi nam dr inż. Magdalena Szyndler-Nędza z Instytutu Zootechniki w Balicach.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Przytoczone dane wskazują, że szczególnie w przypadku populacji ras złotnickiej pstrej i puławskiej jest jeszcze sporo do zrobienia. Dla mniejszych gospodarstw może to być szansa na przetrwanie. Jak ocenia dr Piotr Luciński, korzystne jest utrzymanie tych ras właśnie w małych gospodarstwach: - Rozdrobnienie produkcji stwarza większe bezpieczeństwo utrzymania odpowiedniej liczebności populacji. W przypadku wystąpienia epidemii, czy konieczności likwidacji gospodarstwa liczebność krajowej populacji spada tylko o kilkanaście - kilkadziesiąt osobników. W przypadku dużych gospodarstw likwidacja stada wiązałaby się ze znacznym spadkiem krajowego pogłowia - tłumaczy.

Programem ochrony zasobów genetycznych mogą być objęte gospodarstwa utrzymujące powyżej 8 loch ras złotnickiej białej i pstrej oraz 10 loch rasy puławskiej. Górna granica wielkości stada wynosi 100 szt. Chów ras rodzimych możliwy jest na terenie całego kraju, a nie tylko w regionie, z którego wywodzi się dany genotyp.

Rolnicy chcący rozpocząć hodowlę ras rodzimych powinni kontaktować się z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu (świnie złotnickie) lub lubelskim oddziałem Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS (świnie puławskie). Instytucje te udzielają wszelkich informacji na temat zasad przystąpienia do programu ochrony zasobów genetycznych, pomagają w prowadzeniu i obiegu dokumentacji hodowlanej. Kontaktują również zainteresowanego hodowcę z gospodarstwem, w którym zakupić można materiał hodowlany.

PODSUMOWANIE

W czasach, gdy gospodarstwa utrzymujące po kilkanaście - kilkadziesiąt loch stopniowo przechodzą do lamusa, hodowla ras rodzimych wydaje się szansą dla pewnej grupy rolników. Z pewnością nie dla wszystkich - według zarządzenia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, maksymalna liczebność dotowanej populacji rasy złotnickiej białej to 850 loch, a złotnickiej pstrej i puławskiej - 600 loch. W 2016 r. przewiduje się zwiększenie tych limitów do 1 000 loch rasy złotnickiej białej i 700 loch ras złotnickiej pstrej i puławskiej. Jeśli wielkość krajowej populacji ras rodzimych przekroczy te limity, nowi hodowcy nie będą mogli przystąpić do programu ochrony zasobów genetycznych, a co za tym idzie - skorzystać z dopłaty. Biorąc jednak pod uwagę aktualne pogłowie, trudno przewidywać, by mogło to w najbliższym czasie nastąpić. Obecnie chów ras rodzimych może pomóc przetrwać pewnej liczbie małych gospodarstw. Działalność tę można potraktować również jako dodatek do innych gałęzi produkcji roślinnej czy zwierzęcej.



Podobał się artykuł? Podziel się!

MULTIMEDIA

×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)

  • smoku 2015-03-01 20:23:59
    Niektórych to tu nieźle fantazja ponosi typu spora gospodarka wielokierunkowa + praca na etacie+ zero kredytów+wyjazdy kilka razy do roku po świecie a może jeszcze rodziny macie wielodzietne i ze 3 kochanki , no pochwalcie się i tym skoro tak lubujecie się tym obnażaniem w necie - pośmiejemy sie jeszcze.
  • też rolnik 2015-02-09 18:10:14
    Poproszę o kontakt p.Mateusza B . w sprawie złotnickiej pstrej. Chciałbym kupić parę sztuk.
    Moja poczta 1942037@gmail.com
  • aa 2015-02-08 15:38:10
    ., Aleś Ty głupiutki , może jak postoisz na mrozie do wiosny to zmądrzejesz
  • . 2015-02-08 15:29:36
    Jeszcze jeden nierób i darmozjad się reklamuje!
  • Jarek 2015-02-08 15:28:30
    A ja mam samego kota i jestem prezesem i też dobrze mi się żyje
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.227.2.109
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.