Brak opłacalności produkcji, dramatycznie niskie ceny skupu świń i aktualnie brak perspektyw na zmianę sytuacji w  najbliższym czasie. Tak dzisiaj rysuje się rzeczywistość krajowych producentów świń.

Hodowcom trudno jest pogodzić się z tym, że w momencie kryzysu, terminy odbioru krajowych zwierząt już pod koniec listopada były przesuwane na styczeń 2021 r. Natomiast transport żywych świń na ubój, na polsko-niemieckiej granicy trwa w najlepsze. Nic więc dziwnego w tym, że rolnicy biorą sprawy w swoje ręce, gdy ich produkcja chyli się ku upadkowi.

W ostatnim czasie, hodowcy domagali się kontroli transportów zwierząt pod względem wymogów przewozu, czyli np. niezbędnej dokumentacji czy dopełnienia utrzymania warunków dobrostanu. Sprawdzali także, jakie jest miejsce docelowe zwożonych do Polski świń.

Znaczące pogorszenie sytuacji w branży produkcji świń nastąpiło w momencie wystąpienia ASF u dzików w Niemczech, co miało miejsce na początku września bieżącego roku. Wiązało się to z natychmiastowym wstrzymaniem wysyłek wieprzowiny do krajów trzecich, jak np. Chiny czy Korea Płd.  Dodatkowo, sytuację pogorszyła ograniczona moc zakładów ubojowych ze względu na COVID-19. Z tego też powodu, czyli zakażeń pracowników koronawirusem, Duńczycy także utracili możliwość eksportu do Chin.

Dlatego też zapytaliśmy, czy przypuszczenia polskich hodowców mają rzeczywiście swoje przełożenie w liczbach?

Według danych udostępnionych redakcji farmer.pl, przez Główny Inspektorat Weterynarii z systemu TRACES, wiemy, że od stycznia do 26 listopada 2020 r. do Polski przyjechało 328 transportów, w sumie z 54 357 świniami z przeznaczeniem rzeź, z czego ponad połowa, czyli 197 transportów (32 435 świń) trafiło do Polski od początku września.

Warto zauważyć, że wg danych GIW, wysyłek świń z przeznaczeniem na rzeź w 2019 r. było 150 (25 901 świń).

Wzrost przywozu zwierząt z Niemiec obejmował również warchlaki z przeznaczeniem na tucz, ale i do hodowli.

źródło GIW
źródło GIW