Mówił o tym w Białymstoku podczas spotkania nt. afrykańskiego pomoru świń (ASF), które zorganizował samorząd województwa.

Podlaskie jest pierwszym regionem w Polsce, gdzie cztery lata temu (w lutym 2014 r.) wykryto i potwierdzono pierwszy w kraju przypadek wirusa ASF u dzików. Dotychczas - według danych inspekcji weterynaryjnej - w Podlaskiem odnotowano 32 ogniska ASF u świń i 306 przypadków u dzików (czasem jeden przypadek stanowi kilkanaście sztuk dzików). Obecnie wirus rozprzestrzenił się także na inne regiony: lubelskie, mazowieckie, warmińsko-mazurskie.

Grabowski powiedział, że kontrole u rolników odbywają się zgodnie z harmonogramem ustalonym przez Głównego Lekarza Weterynarii. Potrwają do końca kwietnia, do połowy maja będzie z nich raport. Wtedy będzie wiadomo, czy rolnicy spełniają wymogi bioasekuracji, czyli czy zabezpieczają hodowle przed dostaniem się wirusa. - I ile świń w tych gospodarstwach niespełniających (wymogów) trzeba byłoby ubić lub zabić. Cała akcja bioasekuracji łącznie z wybiciem (świń) ma się zakończyć w połowie czerwca - poinformował Grabowski.

Henryk Grabowski podkreślał, że zabezpieczenie gospodarstw to bardzo ważny temat dla rolników. Mówił, że "część" gospodarstw, zwłaszcza dużych, które hodują powyżej 300 świń, spełnia wymogi bioasekuracji, gorzej z egzekwowaniem tych zasad jest w mniejszych gospodarstwach.

"Problem ASF jest bardzo złożonym problemem (...). Rząd bardzo poważnie do tego podchodzi. Do dnia dzisiejszego wysiłkiem rządu, ministerstwa rolnictwa, jest dostosowane prawo do przestrzegania w szczególności bioasekuracji, ponieważ przestrzeganie bioasekuracji - konsekwentne - i redukcja dzików pozwoli uniknąć szkód, jakie niesie ASF wśród trzody chlewnej" - powiedział wicewojewoda podlaski Jan Zabielski.

W ocenie członka zarządu województwa podlaskiego Stefana Krajewskiego dzieje się to za wolno. - Ciągle powtarzamy jako samorząd, że te działania są zbyt wolno prowadzone. To jest duży problem, jeśli chodzi o hodowców. Produkcja w tej chwili wygasa, najkrócej mówiąc - mówił dziennikarzom Krajewski. Dodał, że pomocy rządu wymagają też np. przedsiębiorcy, którzy skupowali mięso ze stref z ASF, a teraz mają kłopoty finansowe.

Marszałek województwa podlaskiego Jerzy Leszczyński powiedział, że w regionie widać "mocny" spadek trzody chlewnej, a produkcja jest ograniczana. Według danych przedstawionych przez podlaski oddział Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, obecnie w regionie hoduje się 365 tys. sztuk świń, podczas gdy w 2015 r. było to 560 tys. sztuk. Z 14 tys. do 6,8 tys. spadła liczba gospodarstw, które się tym zajmują.

- Uważam, że rząd zrobił bardzo dużo w sprawie założeń i ustaw dotyczących zwalczania ASF, natomiast realizacja tych zamierzeń, tych założeń, nie przebiega jeszcze w taki sposób, w jaki powinna przebiegać - ocenił prezes Stowarzyszenia Producentów Trzody Chlewnej "Podlasie" Mariusz Nackowski. Podkreślał, że konieczna jest dalsza maksymalna redukcja dzików, bez ograniczeń.

Nackowski dobrze ocenił też pomysł ministerstwa rolnictwa na budowę płotu wzdłuż granicy Polski z Białorusią i Ukrainą, by nie przychodziły stamtąd dziki. Wicewojewoda Zabielski powiedział, że wciąż trwają jeszcze prace nad specustawą, na mocy której ten płot ma powstać.

- Dzik dzisiaj ma się dobrze - mówił Henryk Grabowski i wskazywał, że wpływa na to dostępność jedzenia (pola kukurydzy) czy łagodne zimy.

Z danych łowczych okręgowych Polskiego Związku Łowieckiego w regionie i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku wynika, że dzików jest mało, ponadto w dużym stopniu realizowane są i plany łowieckie, i dodatkowe odstrzały sanitarne dzików. Według założeń jeden dzik ma przypadać na tysiąc hektarów. Np. PZŁ Białystok wykonał w sezonie 2017/2018 80 proc. planów łowieckich, a liczbę dzików na swoim terenie określa jako "bardzo znikomą".