Jak zaznacza Marcin Śliwiński, prezes zarządu Gobarto S.A., na ostanie cztery lata na rynku trzody chlewnej aż trzy wymagały działania w niesprzyjających warunkach rynkowych. Wyłącznie 2019 r. charakteryzował się wysokimi cenami wieprzowiny w Polsce, Europie i na świecie, natomiast pozostałe lata były trudne.

Bilansowanie się rynku trzody

Europa, będąca największym eksporterem wieprzowiny na świecie, musi się zbilansować w zakresie podaży i popytu - poprzez redukcję pogłowia.

Od początku marca obserwowaliśmy rosnące ceny, na co wpływ ma bilansowanie się rynku, gdyż dochodzi do dużego ograniczania liczby stad i pogłowia zarówno w Polsce, jak i Europie. Obecnie eksport do Chin nie jest już tak istotny, jak wcześniej, więc Europa, będąca największym eksporterem wieprzowiny na świecie, musi się zbilansować w zakresie podaży i popytu - poprzez redukcję pogłowia utrzymywanych świń. Proces ten widoczny jest już zarówno w Polsce, jak i w Niemczech – wskazuje Śliwiński.

Krajowe pogłowie może zostać zredukowane o kolejne 5 proc.

Jak jednak zaznacza, Polska nie ma aż tak dużego wpływu na rynek europejski, ponieważ w porównaniu do Hiszpanii czy Niemiec jest już niewielkim producentem.

Krajowe pogłowie może dalej podlegać redukcji o nawet 5 proc., mimo że już mamy najmniejsze pogłowie trzody od połowy lat 50-tych.

Większy wpływ będzie miał spadek pogłowia w Niemczech. Wielu tamtejszych rolników rezygnuje lub może zrezygnować z produkcji, gdyż Niemcy straciły możliwość eksportu na rynku azjatyckie, z uwagi na obecność wirusa ASF. W Hiszpanii zaś produkcja najprawdopodobniej utrzyma się na stabilnym poziomie. Z kolei krajowe pogłowie może dalej podlegać redukcji o nawet proc., mimo że już mamy najmniejsze pogłowie trzody od połowy lat 50-tych. Niepokojący jest dalszy spadek pogłowia loch, których w ostatnich trzech latach ubyło niemal 100 tysięcy. Należy przypuszczać, że trend ten będzie kontynuowany – zaznacza Śliwiński.

Rosnące koszty produkcji

Niestety, oprócz rosnących cen widzimy również zwiększające się koszty produkcji, szczególnie w zakresie pasz oraz energii, jak dodaje Śliwiński.

– Ceny zbóż od lutego zaczęły rosnąć do niespodziewanych poziomów, na co wpływ miała wojna w Ukrainie, będącej spichlerzem Europy. Wszyscy zastanawiają się, jak ceny zbóż będą kształtowy się w najbliższej przyszłości, jednak pewnym jest, że pozostaną one na dość wysokim poziomie – mówi.

Minimalny, konieczny wzrost cen trzody to…

Ceny uzyskiwane przez producentów trzody musiałyby wzrosnąć o przynajmniej 15 eurocentów, czyli ok. 70 groszy, żeby rolnicy mogli liczyć na jakiekolwiek zyski.

– Rosnące koszty produkcji przekładają się na jej niższą opłacalność. Sądzę, że ceny uzyskiwane przez producentów trzody musiałyby wzrosnąć o przynajmniej 15 eurocentów, czyli ok. 70 groszy, żeby rolnicy, biorąc pod uwagę dzisiejsze koszty, mogli liczyć na jakiekolwiek zyski. Trudno jednak przewidzieć termin możliwych podwyżek – zaznacza Śliwiński.

Czego można się spodziewać w przyszłości?

Po okresie stabilizacji cen można spodziewać się wzrostów, pod koniec drugiego lub w trzecim kwartale

Sygnały rynkowe wskazują, że redukcja stad, a więc i malejąca podaż żywca w UE, powinny doprowadzić do podwyżek. Wpływ będą miały również malejące zapasy w mroźniach zakładów mięsnych, które prędzej czy później skłonią zakłady do kupowania mięsa z rynku, co zwiększy popyt. W związku z tym myślę, że po okresie stabilizacji cen można spodziewać się wzrostów pod koniec drugiego kwartału lub w trzecim – podsumował Śliwiński.