Od dłuższego już czasu na europejskim rynku obserwujemy tendencję do ograniczania zużycia antybiotyków w chowie trzody chlewnej. Pionierami w tej dziedzinie byli Duńczycy, niemniej obecnie również w naszym kraju coraz częściej mówi się o tym, by wykorzystanie tego rodzaju farmaceutyków było traktowane jako ostateczność. W głównej mierze trendy te biorą się z obserwowanego od lat zjawiska nabywania przez bakterie (również te atakujące człowieka) odporności na działania znanych człowiekowi antybiotyków. Według prognoz WHO, jeżeli obecne tempo rozwoju tego problemu będzie się utrzymywało, to za 30 lat w skali świata rocznie w efekcie infekcji takimi szczepami bakterii może umierać nawet 10 mln osób. 

Dyskusyjny pozostaje naturalnie fakt, na ile powyższy problem wynika z nadużywania antybiotyków w chowie zwierząt, na ile zaś w medycynie ludzkiej. Niemniej produkcja zwierzęca stała się obecnie swego rodzaju kozłem ofiarnym: wiele środowisk za problem antybiotykoodporności obwinia właśnie produkcję zwierzęcą. Niezależnie od tego, kto ma rację, branża trzody chlewnej stoi przed coraz większą presją na eliminowanie wykorzystania antybiotyków. Z jednej strony to kolejna bariera, którą pokonać muszą producenci, aby móc prowadzić swoją działalność. Z drugiej strony jest to jednak dla nich szansa: nie chodzi tu tylko o możliwość wygenerowania dodatkowego zysku. Rutynowe stosowanie antybiotyków na naszych fermach często maskuje problemy wynikające choćby z niskiego poziomu dobrostanu czy błędów w zakresie higieny produkcji. 

Jak produkować bez antybiotyków? 

Jak udowadnia przykład ferm, które już dziś z powodzeniem produkują żywiec wieprzowy przy znacznym ograniczeniu stosowania antybiotyków, chów bez użycia tego rodzaju leków jest możliwy. Nie jest jednak prosty – przynajmniej w początkowym okresie jego prowadzenia. Wymaga bowiem dużej zmiany stosowanych dotychczas procedur. Co więcej, nie ma jednej uniwersalnej zasady, która na każdej fermie zapewni wysoką kondycję zdrowotną zwierząt. Jak mówił podczas tegorocznej edycji konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie” Piotr Cybulski, lekarz weterynarii, podstawą chowu świń bez udziału antybiotyków jest wysoki status zdrowotny stada. – Nie ma produkcji bez antybiotyków, jeżeli zwierzęta zarażone są dyzenterią, APP czy PRRS. Dlatego tak ważne są: bioasekuracja zewnętrzna, szczególnie znajomość statusu zdrowotnego wprowadzanych do stada zwierząt, oraz poddanie zwierząt kwarantannie. Dbać należy również o dobrostan, szczególnie o utrzymanie odpowiedniej obsady zwierząt. Wskazane jest, by ich zagęszczenie było nawet niższe, niż wymagają tego przepisy unijne. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko transmisji patogenów pomiędzy zwierzętami – mówił podczas spotkania specjalista. 

Piotr Cybulski – lekarz weterynarii, specjalista od chorób trzody chlewnej i laboratoryjnej diagnostyki weterynaryjnej
Piotr Cybulski – lekarz weterynarii, specjalista od chorób trzody chlewnej i laboratoryjnej diagnostyki weterynaryjnej

Odrębny problem stanowi wykonanie rutynowych zabiegów chirurgicznych (kastracja, korekcja kiełków, przycinanie ogonów), które ze względu na uszkodzenie powłok ciała dotychczas wymagały osłony antybiotykowej. Zdaniem Piotra Cybulskiego zabiegi takie należy ograniczać do minimum. Z części z nich można z powodzeniem zrezygnować, zaś te naprawdę konieczne należy wykonywać w odpowiedni sposób. – Unikajmy wszelkich ingerencji, o ile nie są one naprawdę konieczne. Z doświadczenia wiem, że wiele rutynowych zabiegów można po prostu pominąć. W prowadzonych przeze mnie stadach nie wykonujemy kastracji chirurgicznej: wcześniej podejmowaliśmy próby wykonywania zabiegów bez osłony antybiotyków, dochodziło jednak wówczas do znacznej liczby upadków. Dziś wszystkie knurki poddawane są kastracji immunologicznej. Nie szlifujemy także kiełków – po prostu nie ma potrzeby wykonywania tego zabiegu. Stosujemy natomiast przycinanie ogonów. Jeżeli byśmy tego nie robili, to kilka-kilkanaście tygodni później zwierzęta same by je obgryzały, co skutkowałoby zakażeniami. Ważne jednak, aby zabieg wykonywać dobrze nagrzanym narzędziem, co skutkuje szybkim zasklepianiem rany i ogranicza ryzyko wystąpienia zakażeń – mówił podczas konferencji lekarz.

Czujność ponad wszystko

Na tym nie kończą się sposoby pozwalające ograniczyć zużycie antybiotyków w chowie świń. Nie brakuje zwolenników metod żywieniowych, które zakładają, że poprzez zastosowanie specjalistycznych dodatków paszowych (fitobiotyki, zakwaszacze, preparaty probiotyczne) możliwa jest poprawa kondycji i odporności zwierząt, a przez to wyraźne zmniejszenie ryzyka zapadnięcia naszego stada na dolegliwości biegunkowe czy niektóre schorzenia dróg oddechowych. Trudno krytykować te metody – każde wsparcie odporności naszych zwierząt jest przecież na wagę złota, nie wierzmy jednak w magiczne preparaty, które „same” zabezpieczą nasze stado. Chcąc produkować żywiec wieprzowy bez udziału antybiotyków, konieczna jest przede wszystkim czujność na każdym etapie produkcji. Dotyczy ona zarówno zakupu zwierząt, procedur związanych z higieną i bioasekuracją, ale również wnikliwej obserwacji zwierząt. Wczesne dostrzeżenie objawów chorobowych pozwoli nam często skutecznie zwalczyć chorobę bez udziału antybiotyku, w ostateczności zaś odizolować chore zwierzę od stada, co uchroni nas przed dalszymi zakażeniami.