Afrykański pomór świń od lat występuje po obu stronach północnej i wschodniej granicy naszego kraju. ASF dynamicznie rozprzestrzenia się także na zachodzie kraju: w ciągu ostatnich kilku miesięcy choroba rozwinęła się na połowie długości granicy polsko-niemieckiej. Jako że nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie sytuacja miała ulec poprawie, warto zastanowić się, w jaki sposób chronimy przejścia graniczne przed transferem ASF. W pierwszym momencie pytanie to wydaje się może mało rozsądne – jaki bowiem sens ma ochrona przejść granicznych, jeżeli choroba masowo występuje po obu stronach granicy? Po chwili namysłu widzimy jednak, że postawione pytanie jest jak najbardziej zasadne: za pośrednictwem wjeżdżających do kraju środków transportu, a przede wszystkim wwożonych przez podróżnych produktów żywnościowych pochodzenia wieprzowego, choroba w dowolnym momencie może pojawić się w każdym punkcie Polski czy Europy. W konsekwencji transfer choroby w omówiony sposób, choć mniej prawdopodobny, odbywa się w wielokrotnie szybszym tempie, niż ma to miejsce przy udziale dzików. Kto wie, czy wystąpienie afrykańskiego pomoru świń w zachodniej części Polski nie jest właśnie efektem zawleczenia choroby przez środki transportu lub wraz z przewożoną przez podróżnych żywnością? Przyjrzyjmy się zatem, jak przejścia graniczne chronione są przed transferem ASF. 

Jak to wygląda na Wschodzie? 

W pierwszej kolejności skupmy się na ścianie wschodniej i północnej, których granice stanowią także zewnętrzną granicę Unii Europejskiej. Jak dowiedzieliśmy się w Granicznym Inspektoracie Weterynarii w Dorohusku, wszystkie pojazdy przekraczające w tym miejscu granicę polsko-ukraińską przejeżdżają przez maty dezynfekcyjne nasączone roztworem preparatu odkażającego. Ma to za zadanie unieszkodliwienie drobnoustrojów, które potencjalnie mogą znajdować się na bieżniku kół. W przypadku pojazdów wyższej kategorii ryzyka, np. transportów zbóż lub soi, dezynfekcja jest bardziej dokładna: za pomocą klasycznych opryskiwaczy odkażane jest wnętrze kabiny kierowcy oraz nadkola, na których gromadzić się mogą skażone mikrobiologicznie zanieczyszczenia. 

Nie prowadzi się kontroli samych pasz pod kątem obecności ASF – same w sobie nie stanowią wielkiego zagrożenia, gdyż okres przeżywalności wirusa jest w nich krótki. Dużo większe zagrożenie stanowią jednak siano i słoma – leżąc na polach, mogą być zanieczyszczane wydzielinami dzików. W konsekwencji ich transport do Polski jest całkowicie zabroniony. Dotyczy to również transportów zwierząt, nawet te zawierające śladowe ilości słomy są zawracane. 

Zakazana wieprzowina

Na wschodniej granicy naszego kraju dużym problemem pozostaje także nielegalny przywóz żywności pochodzenia wieprzowego przez podróżnych ze Wschodu. Mimo surowych mandatów proceder ten wciąż ma się dobrze. 

Jak poinformował nas rzecznik prasowy Izby Administracyjno-Skarbowej w Lublinie Michał Deraś, w 2020 r. na przejściach granicznych w województwie lubelskim zatrzymano 29,7 t produktów pochodzenia zwierzęcego, z czego 45 proc. stanowiły produkty mięsne. Łącznie odnotowano blisko 2400 prób wprowadzenia na teren kraju żywności pochodzenia wieprzowego. W tym czasie wystawiono 1041 mandatów karnych na łączną kwotę blisko 330 tys. zł. W 18 przypadkach sprawa trafiła do sądu. W zeszłym roku ilość skonfiskowanej na granicy żywności była znacznie mniejsza niż w latach ubiegłych: w 2019 r. było to ok. 53 t, zaś rok wcześniej blisko 120 t. Spadek obserwowany w zeszłym roku w dużej mierze był następstwem ograniczenia ruchu granicznego związanego z pandemią COVID-19, jednak nie sposób nie wspomnieć także o wzroście świadomości podróżnych w zakresie przewozu przez granicę produktów pochodzenia zwierzęcego.

„O ile rok 2020 nie jest rokiem miarodajnym, to porównanie np. roku 2019 do 2018 wskazuje na spadek prób nielegalnego wwozu do Unii Europejskiej tego typu produktów. Niemniej, chociaż wielu podróżnych stosuje się do obowiązujących przepisów, to niektórzy nadal beztrosko podchodzą do regulacji zakazujących przywozu wyrobów mięsnych i mlecznych (w tym kanapek, przekąsek, konserw, deserów itp.). A warto przypomnieć, że zakaz ten obowiązuje już od 2009 roku. W związku z zagrożeniami epizootycznymi i ryzykiem wprowadzenia chorób na teren Unii Europejskiej, w tym np. wirusa afrykańskiego pomoru świń ASF, funkcjonariusze celno-skarbowi stale prowadzą intensywne działania kontrolne. Na bieżąco przypominają też podróżnym o zakazie wwozu do Unii Europejskiej żywności pochodzenia zwierzęcego. Podróżni, którzy posiadają tego typu produkty spożywcze, mają obowiązek wyrzucenia ich do specjalnych pojemników znajdujących się na przejściach. Żywność ta jest następnie utylizowana. Najwięcej produktów pochodzenia zwierzęcego funkcjonariusze celno-skarbowi zatrzymują na drogowych przejściach granicznych w Hrebennem, Terespolu i Dorohusku” – czytamy w odpowiedzi rzecznika Izby Administracyjno-Skarbowej w Lublinie.

Zachód bez kontroli

A jak sytuacja przedstawia się w przypadku zachodnich granic naszego kraju? Tu, niestety, jest znacznie gorzej. Jak dowiedzieliśmy się w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Żarach, ze względu na brak funkcjonowania przejść granicznych pojazdy przekraczające granicę polsko-niemiecką nie podlegają żadnej dezynfekcji, nie ma mowy nawet o najprostszej dezynfekcji opon pojazdów za pośrednictwem mat czy niecek dezynfekcyjnych. Z jednej strony faktem jest, że na większym odcinku granicy z Niemcami ASF występuje masowo po obu jej stronach. Z drugiej jednak strony ryzyko, jakie nieść ze sobą może transfer choroby za pośrednictwem środka transportu, każe zastanowić się nad tym, czy nie powinniśmy wdrożyć podstawowych procedur ochronnych. Ze względu na brak kontroli granicznych nie może być oczywiście mowy o kontroli przewożonej żywności. Żadne przepisy nie mówią zresztą o zakazie transportu produktów pochodzenia wieprzowego pomiędzy krajami UE. Może jednak warto pokusić się o to, by również w tej części kraju zastosować technologię pozwalającą choćby na dezynfekcję kół pojazdów?