Przypomnijmy: odwlekano przyjazd weterynarzy do zakładu w Rawie Mazowieckiej, gdzie protestujący rolnicy blokowali samochód z ładunkiem wymagającym ich zdaniem zbadania. Dopiero po interwencji poseł Teresy Hałas, przewodniczącej NSZZ RI „Solidarność” u Głównego Lekarza Weterynarii, do zakładu przyjechali zastępca GLW Jacek Kucharski i wojewódzki lekarz weterynarii.

Więcej: Czy rolnicy wezmą sprawę kontroli weterynaryjnej w swoje ręce?

Zapytaliśmy w Głównym Inspektoracie Weterynarii, dlaczego powiatowa inspekcja weterynaryjna nie reagowała na wezwania rolników do zbadania tego transportu mięsa? Czy rolnik (każdy obywatel) nie ma prawa oczekiwać zbadania sprawy przez inspekcję weterynaryjną, jeśli ma wątpliwości dotyczące naruszenia prawa przez kogoś? Na czyje i jakie sygnały mówiące o podejrzeniu wystąpienia nieprawidłowości inspekcja weterynaryjna musi reagować i reaguje? Ile takich zasygnalizowanych przez obywateli interwencji podjęto w 2018 roku?

Odpowiedź GIW-etu w dużej części dotyczy zapewnienia co do konieczności spełnienia odpowiednich warunków higienicznych przy otwarciu samochodu z mięsem (są niewątpliwe i bezsporne, pomijam więc ten fragment, czytelnicy znajdą całość udzielonej odpowiedzi GIW w załączniku), niestety dużo mniej GIW-et ma do powiedzenia w kwestii samego zdarzenia, które miało miejsce w Rawie (podkreślenie redakcji): „Zgodnie z informacją przekazaną przez terenowe organy IW około godziny 15 pracownik powiatowego inspektoratu weterynarii w Rawie Mazowieckiej otrzymał wniosek o przeprowadzenie kontroli zatrzymanego przez rolników w czasie protestu środka transportu przewożącego mięso wieprzowe. Strajkujący zostali poinformowani, że taka kontrola jest możliwa do przeprowadzenia wyłącznie po umożliwieniu wjazdu zatrzymanego pojazdu na teren zakładu i podstawienia go do rampy wyładunkowej, gdzie panują odpowiednie warunki higieniczne i zapewnione jest odpowiednie wyposażenie umożliwiające przeprowadzenie kontroli. (...)

Ponadto, należy wskazać, że organy Inspekcji Weterynaryjnej, podejmują tzw. kontrole doraźne, w przypadku otrzymania informacji o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu nadzorowanych podmiotów. Nie jest jednak możliwe każdorazowe skontrolowanie nadzorowanych podmiotów po otrzymaniu tzw. donosu. Wskazać należy, że przeprowadzenie kontroli doraźnej uzależnione jest od możliwości organizacyjnych oraz kadrowych jednostki kontrolującej. Jednocześnie należy zauważyć, że zgodnie z art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Zatem każdy, kto posiada informacje o możliwości popełnienia przestępstwa jest zobowiązany zgłosić to do organów ścigania. Główny Inspektorat Weterynarii nie zbiera ilości takich zgłoszeń kierowanych do powiatowych inspektoratów weterynarii, ponieważ są one rozpatrywane w ramach funkcjonowania danej jednostki.”

Jak z tego wynika, na „możliwości organizacyjne oraz kadrowe jednostki kontrolującej” w tym przypadku miała wpływ interwencja odgórna, która znacznie zwiększyła te możliwości, nawet o dołączenie przedstawicieli jednostek nadzorujących - tyle że stało się to już w godzinach nocnych. Wtedy też okazała się możliwa obecność protestujących przy pobieraniu próbek z budzącego ich wątpliwości transportu mięsa.

Dziwi brak wnikliwości GIW-etu w zbadaniu tej zaistniałej konkretnie sytuacji. Czyżby weterynaria nie była zainteresowana otrzymywaniem tego rodzaju „tzw. donosów” i badaniem ich słuszności?

Odpowiedź tę GIW-et potraktował też jako odpowiedź na pytania: „Jak powinni postępować rolnicy, jeśli z ich wiedzy wynika, że naruszane jest prawo i istnieje potrzeba zbadania transportu mięsa, aby ich oczekiwaniom stało się zadość?”

Zatem trzeba mieć na względzie, że "tzw. donosy" składać trzeba, zaś bada się je "w zależności od możliwości". Albo od konieczności - jak wynika z tej konkretnej sytuacji.

Pytaliśmy też – w związku z uprawnieniami organizacji miłośników zwierząt, pozwalającymi im na odbieranie zwierząt od właścicieli – o to, czy inspekcja reaguje na tego typu informacje zgłaszane przez organizacje miłośników zwierząt, sygnalizujących krzywdę dziejącą się zwierzętom i odbierających właścicielom zwierzęta, ich zdaniem - krzywdzone? GIW-et stwierdził, że takie działania organizacji nie wymagają współpracy z weterynarią i żadnej wiedzy na ten temat nie posiada. To było wiadome i wcześniej, ciekawy jest jednak sam brak zainteresowania weterynarii takimi sytuacjami, mającymi miejsce przecież w sferze podlegającej pod jej nadzór.

Wyjaśniono też, że stały nadzór w zakładzie w Rawie jest prowadzony przez 21 lekarzy weterynarii, niebędących pracownikami IW, wyznaczonych przez PLW.

„W zakładzie w bieżącym roku przeprowadzone zostały 2 kontrole okresowe (kompleksowe) z zakresu przestrzegania prawa żywnościowego, 1 kontrola dotycząca zachowania dobrostanu zwierząt w rzeźni, 2 kontrole doraźne, 1 kontrola celowa, 1 kontrola okresowa z zakresu wymagań dotyczących ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego. Ponadto pobrano w tym zakładzie 141 prób do badań laboratoryjnych w ramach <Krajowego programu badań kontrolnych obecności substancji niedozwolonych oraz pozostałości chemicznych, biologicznych i produktów leczniczych u zwierząt i w żywności pochodzenia zwierzęcego>. Do 15 grudnia 2018 roku otrzymano 110 wyników, wszystkie były ujemne. Pobranych zostało 65 prób urzędowych do badań mikrobiologicznych, wszystkie wyniki były zgodne. W oparciu o przepisy ustawy z dnia 10 grudnia 2003 r. o kontroli weterynaryjnej w handlu (Dz. U. z 2015r. poz. 519 z późn. zm.) PLW przeprowadził 28 kontroli produktów pochodzenia zwierzęcego pochodzących z krajów Unii Europejskiej, w trakcie których nie stwierdzono nieprawidłowości w zakresie wymagań weterynaryjnych. W ramach tych kontroli pobrano 4 próbki w kierunku pozostałości substancji niedozwolonych oraz pozostałości chemicznych, biologicznych i produktów leczniczych w ramach ww. programu badań kontrolnych, w 3 przypadkach otrzymano wynik ujemny, na 1 wynik PLW oczekuje” – podano.

A my oczekujemy na poważne podejście do badania mięsa tam, gdzie rolnicy wskazują na taką potrzebę i gdzie jest podejrzenie wystąpienia nieprawidłowości.

Jak wynika z oświadczenia protestujących w Rawie, nie są oni zbudowani podejściem do ich protestu – już nie tylko demonstrowanym przez weterynarię, ale też MRiRW.

Więcej: Oświadczenie rolników z województwa łódzkiego po rozmowach z ministrem rolnictwa

Czyżby czekały nas kolejne protesty?

W załączniku cała odpowiedź GIW-etu z 21 grudnia na pytania "Farmera" zadane 14 grudnia.