W ciągu ostatnich 10 lat w naszym kraju w znaczący sposób zwiększyła się powierzchnia uprawy rzepaku. Wiąże się to głównie z rozwojem rynku biopaliw, jakiego nasz kraj doświadczył po 2006 roku. Pamiętajmy jednak o tym, że rzepak to nie tylko olej. Z każdej przetworzonej tony rzepaku powstaje około 600 kg śruty rzepakowej. Rocznie nasz kraj produkuje tym samym około 1,5 mln ton tego surowca. Śruta rzepakowa to doskonałe, lecz wciąż niedoceniane źródło białka w paszach dla zwierząt. Niemal połowa wyprodukowanej w naszym kraju śruty trafia na eksport. W kontekście uzależnienia polskiego i europejskiego rolnictwa od importu białka sojowego, a także planowanego od dawna wprowadzenia zakazu stosowania pasz pochodzących z upraw GMO szczególnie istotna jest promocja stosowania pasz rzepakowych przez polskie gospodarstwa. Tematyce tej poświęcona była konferencja „Śruta rzepakowa jako realna alternatywa dla importu soi. Możliwości zwiększenia wykorzystania pasz rzepakowych w produkcji mleka, bydła mięsnego i trzody chlewnej”, która odbyła się 28 listopada w Przysieku k. Torunia.

Konferencja zorganizowana została przez Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju, Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych oraz Kujawsko – Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego.

Spotkanie otworzyli Ryszard Kamiński – dyrektor K-PODR, oraz Adam Stępień, dyrektor generalny PSPO. Jak podkreślili w krótkim wystąpieniu, rzepak, to nie tylko wysokiej jakości olej, ale także wartościowe białko które można wykorzystać w żywieniu większości grup zwierząt gospodarskich. Niestety, o ile jesteśmy obecnie wiodącym producentem biopaliw, o tyle potencjał pasz rzepakowych wciąż pozostaje w naszym kraju niewykorzystany.

Następnie głos zabrał Jan Krzysztof Ardanowski, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jak wskazywał, temat spotkania istotny jest nie tylko dla samej branży, ale dla całego krajowego rolnictwa. Powinno być ono rozwijane bowiem tak, aby nie tylko zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe kraju, ale także zabezpieczyć pewny i stabilny zysk producentów. Uprawa rzepaku istotna jest z kilku powodów. Przede wszystkim rzepak jest najważniejszą rośliną pozwalającą przerwać monokulturę zbożową na krajowych polach. Jednocześnie powoli, acz systematycznie rośnie zapotrzebowanie ludności na żywność, w tym na olej. Rzepak powinien być także postrzegany jako bardzo wartościowe źródło białka. Niestety wiele osób wciąż przeświadczonych jest o tym, że nie ma alternatywy dla poekstrakcyjnej śruty sojowej. Doszło do tego że świat uzależnił się od białka sojowego i nie wyobrażamy sobie żywienia zwierząt bez jego udziału.

Poseł Ardanowski wskazał także na zagrożenia dla krajowej uprawy rzepaku. Najważniejszym z nich jest stopniowe odchodzenie Unii Europejskiej od tzw. biopaliw I generacji, czyli wyprodukowanych na bazie surowców mogących być wykorzystywanych jako żywność lub pasza. Jeżeli trend ten się utrzyma zapotrzebowanie na nasiona rzepaku może spaść o połowę, a to pociągnie za sobą niższą produkcję śruty poekstrakcyjnej. 

Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych mówił z kolei o największych wyzwaniach i perspektywach dla krajowej i europejskiej produkcji rzepaku. Jak mówił prelegent, mijający rok nie był korzystny dla rolników uprawiających rzepak. Pomimo dużych oczekiwań przebieg pogody i wysoka presja chorób oraz szkodników pod koniec wegetacji sprawiły, że uzyskiwane plony były przynajmniej o tonę mniejsze niż oczekiwane. Od ponad 10 lat powierzchnia uprawy w naszym kraju utrzymuje się na stabilnym poziomie około 800 tys. ha, istnieją jednak możliwości by wzrosła ona do poziomu 1 – 1,1 mln ha. Warunki klimatyczne w naszym kraju nie pozwalają niestety na uzyskiwanie tak wysokich plonów jak w krajach Europy Zachodniej, niemiej jednak już teraz w dobrych gospodarstwach otrzymuje się plony rzędu 4,5 – 5 ton/ha. Prezes Młodecki nawiązał także do wspomnianego przez posła Ardanowskiego problemu spadku zainteresowania krajów UE produkcją biopaliw I generacji. Przemysł spożywczy jest w stanie zagospodarować 1 – 1,1 mln ton nasion, pozostała produkcja musi być wykorzystana na cele techniczne. Na szczęście przynajmniej do 2030 roku mamy zagwarantowane, że olej rzepakowy będzie mógł być stosowany jako substrat do produkcji biodiesla.

Jak mówił Juliusz Młodecki, spore nadzieje można pokładać także w uprawie soi. Przypomniał, że jeszcze nie tak dawno kukurydza na ziarno uprawiana była wyłącznie w cieplejszych regionach kraju, dziś uprawy te spotkać można także na północy Polski. Lepsza aklimatyzacja roślin może sprawić, że w wieloletniej perspektywie również uprawa soi może się w naszym kraju rozwinąć.

Na koniec pierwszej części spotkania głos zabrała prof. Iwona Bartkowiak – Broda z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. Jak wskazywała prowadząca, w ostatnim czasie obserwujemy zmianę trendów w krajach Unii Europejskiej. Jeszcze do niedawna Unia zapatrzona była w poekstrakcyjną śrutę rzepakową, była jednocześnie jej głównym odbiorcą na globalnym rynku. W tej chwili wysokie zapotrzebowanie rynku chińskiego na białko sprawia, że to właśnie tam trafia znaczna część produkowanej w obu Amerykach soi. Tym samym kraje UE utraciły możliwość swobodnego dyktowania cen. W tej chwili w Unii Europejskiej coraz większy nacisk kładziony jest na poszukiwanie alternatywnych dla soi źródeł białka.

Jak mówiła profesor Bartkowiak – Broda, rzepaku nie możemy rozpatrywać wyłącznie jako źródło oleju lub źródło białka. Obie te gałęzie muszą być zagospodarowany. Jak wskazała prelegent, olej rzepakowy jest dużo bardziej wartościowy od sojowego: cechuje się znacznie korzystniejszym stosunkiem kwasów tłuszczowych. W naszej szerokości geograficznej jest to najlepszy rodzaj oleju jaki w ogóle możemy wyprodukować, niektóre publikacje wskazują nawet na wartość wyższą niż olej z oliwek.

Śruta rzepakowa zawiera wprawdzie nieco mniej białka i lizyny niż sojowa, nie mniej jednak jest to bogate źródło aminokwasów siarkowych (metioniny i cystyny). Jednocześnie postęp genetyczny częściowo rozwiązał problem występujących w rzepaku związków antyżywieniowych takich jak glukozynolany, taniny, polifenole czy synapina.

Po zakończeniu wystąpienia profesor Bartkowiak – Brody, w osobnych salach rozpoczęły się panele tematyczne dla producentów mleka, wieprzowiny i mięsa wołowego.

Wykład dla producentów trzody chlewnej wygłosił Mirosław Makowski z firmy Sano. Jak mówił, śruta rzepakowa jest komponentem który szczególnie dobrze sprawdza się w tuczu świń. W diecie młodych tuczników może ona stanowić do 10 proc. składu, w paszach na końcową fazę tuczu – nawet 15 proc. Należy jednak wziąć przy tym pod uwagę specyfikę białka rzepakowego. Niezbędne będzie uzupełnienie poziomu lizyny, której pasze rzepakowe zawierają relatywnie mało.

Na temat zastosowania śruty rzepakowej w paszach dla bydła mlecznego mówił z kolei dr Zbigniew Lach z OHZ Osięciny. Jak mówił, negatywne nastawienie rolników do zastosowania tego rodzaju pasz, wynika głównie z nie do końca racjonalnych uprzedzeń. Śruta jest postrzegana negatywnie ze względu na swój kolor, smak, czy pochodzenie. Rolnicy obawiają się, że śruta rzepakowa będzie nadmiernie obciążała wątrobę zwierząt, lub rozreguluje rozród stada. Zarzuty te są absolutnie niepotwierdzone, a śruta rzepakowa może stać się wartościowym substytutem białka sojowego, ale ważne jest przy tym uwzględnienie aspektów ekonomicznych.

W podobnym tonie wypowiedział się dr Marcin Gołębiewski, który w panelu dla producentów bydła mięsnego mówił na temat stosowania pasz rzepakowych w żywieniu bydła mięsnego. Możliwe jest ono w przypadku większości grup bydła, ważne są przy tym relacje cen pomiędzy śrutą rzepakową i sojową.
Ostatnią część spotkania stanowiła debata podczas której omówiono największe bariery dla stosowania śruty rzepakowej w żywieniu zwierząt. W debacie udział wzięli: Radosław Stasiuk (wiceprezes PSPO), Ryszard Kamiński (dyrektor K-PODR), Jerzy Wierzbicki (prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego), dr Zbigniew Lach (Ośrodek Hodowli Zarodowej Osięciny) i Adam Tański – prezydent Izby Zbożowo – Paszowej.

Wprowadzenie do debaty wygłosił Adam Tański. Jak mówił zasadniczym pytaniem jest to, czy możemy w kraju zakazać stosowania pasz pochodzących z roślin modyfikowanych genetyczni i czy polskie rolnictwo przetrzymałoby taką regulację. Jeżeli taki przepis wszedłby w życie, Polska byłaby ewenementem na skalę Unii Europejskiej, żaden inny kraj czegoś takiego nie rozważa. Jednocześnie prezydent Tański wskazał, że w krajach UE rzeczywiście zmienia się postrzeganie soi. Odbierana jest ona nie tyle w kontekście szkodliwości roślin GM (na którą skądinąd nie ma żadnych dowodów) ale przez pryzmat uzależnienia Europy od importu białka.

Jak mówił Adam Tański, przy obecnie obowiązujących zaleceniach żywieniowych w kraju moglibyśmy skarmić 2.6 mln ton pasz rzepakowych, czyli znacznie więcej niż wynosi obecna produkcja. Niestety śruta rzepakowa w naszym kraju wciąż nie jest doceniana przez rolników. Głównym problemem jest właśnie zachęcenie producentów mleka, wołowiny czy wieprzowiny do zastosowania białka rzepakowego.

W debacie jako pierwszy głos zabrał Radosław Stasiuk, który odniósł się do faktu, iż blisko połowa produkowanego w Polsce białka rzepakowego przeznaczona jest na eksport. Jak mówił, wynika to z niczego innego, jak z niskiego popytu na surowiec w kraju. Jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, które eksportuje tanie białko rzepakowe, a w zamian importuje drogą soję. Robimy coś, co z ekonomicznego punktu widzenia jest absolutnie nieracjonalne.
Adam Tański mówił z kolei o konieczności promocji śruty rzepakowej. Krajowi rolnicy muszą mieć bowiem świadomość tego, iż pasze rzepakowe są równowartościową, a przy tym często tańszą alternatywą dla śruty sojowej.

Zbigniew Lach z OHZ Osięciny mówił z kolei o zastosowaniu śruty rzepakowej w żywieniu bydła mlecznego. Jak mówił, każda krowa może pobrać dziennie przynajmniej 1 kg tej paszy. Nawet przy tak ograniczonej dawce rocznie jesteśmy w stanie tylko poprzez bydło mleczne zagospodarować obecnie eksportowaną ilość śruty rzepakowej. Ogromne ilości tego surowca można skarmiać także w paszach dla bydła mięsnego i trzody chlewnej.

Jerzy Wierzbicki mówił z kolei o wykorzystaniu białka rzepakowego w żywieniu bydła mięsnego. Jak mówił, wielu rolników z powodzeniem stosuje tego rodzaju komponentu w paszach dla zwierząt, niemniej jednak wciąż funkcjonuje spora grupa producentów, którzy obawiają się czy śruta rzepakowa będzie tak samo dobra jak białko sojowe.

Uczestnicy debaty zgodnie stwierdzili że niezbędna jest promocja śruty rzepakowej wśród rolników. Jak mówił Ryszard Kamiński, jest to potężne zadanie stojące przed Ośrodkami Doradztwa Rolniczego, firmami paszowymi, ale także przed mediami branżowymi. Jeżeli rolnicy zrozumieją wreszcie, że „ciemna śruta” nie jest wcale gorsza od „jasnej” – sojowej, odbędzie się to z korzyścią dla całego krajowego rolnictwa.