• Od początku wieku pogłowie trzody chlewnej spadło w Polsce spadło o blisko 7 milionów sztuk. 
  • W tym czasie Polska z ważniejszego eksportera wieprzowiny stała się jej znaczącym importerem. 
  • W ciągu ostatnich dwóch dekad pojawiło się również niemal nieznane wcześniej zjawisko importy żywych zwierząt do tuczu. Dziś nasz kraj importuje rocznie ponad 6 milionów warchlaków. 

W ostatnim czasie dużo mówi się o kryzysie na rynku trzody, i o niskiej opłacalności produkcji żywca wieprzowego. W zeszłym tygodniu informowaliśmy państwa o relacjach cen żywca wieprzowego do cen podstawowych środków i czynników produkcji.

Pozostając w tematach historycznych warto porównać jak zmieniało się pogłowie trzody chlewnej w czasie minionych dwóch dekad. Na początek zagłębmy się jednak bardziej w przeszłość – apogeum rozkwitu krajowej produkcji trzody przypada na koniec lat 70-tych minionego stulecia, kiedy to w Polsce utrzymywano ponad 22 miliony sztuk trzody chlewnej. W kolejnych latach pogłowie to nieco spadło, niemniej wciąż utrzymywało się ono na bardzo wysokim (w porównaniu do obecnego) poziomie. Jeszcze w 1995 roku w naszym kraju utrzymywano blisko 20,5 miliona świń. Niestety następna lata przyniosły potężny kryzys na rynku, który w zasadzie obserwujemy do dziś.

Miłe złego początki

Jeszcze w pierwszej dekadzie nowego stulecia sytuacja nie wyglądała dramatycznie.  Latach 2000-2005 pogłowie trzody oscylowało w granicach 17-18 milionów świń, zaś na koniec dekady w kraju utrzymywano około 15 milionów zwierząt. Niestety apogeum kryzysu przypadło na lata 2010 – 2020. Najpierw nasi eksporterzy utracili rynek rosyjski, później zaś ze względu na afrykański pomór świń straciliśmy możliwość eksportu wieprzowiny na wiele rynków azjatyckich. Doprowadziło to do zapaści ekonomicznej wielu gospodarstw, które bezpowrotnie zrezygnowały z chowu trzody.

Zmiany pogłowia trzody chlewnej w latach 2000-2021 (Źródło: GUS, ARiMR)
Zmiany pogłowia trzody chlewnej w latach 2000-2021 (Źródło: GUS, ARiMR)

Zmiany pogłowia loch w latach 2000-2020 (Źródło: GUS)
Zmiany pogłowia loch w latach 2000-2020 (Źródło: GUS)

Według danych za pierwszy kwartał 2021 roku pogłowie trzody wynosi obecnie około 10,2 miliona świń. Oznacza to, że w porównaniu z 1995 rokiem straciliśmy połowę utrzymywanych zwierząt, a po raz ostatni tak niskie pogłowie trzody obserwowaliśmy w połowie lat 50-tych minionego stulecia. Ostatecznie doprowadziło to do sytuacji w której w ciągu 10 lat Polska z liczącego się w Europie eksportera wieprzowiny stała się jednym z większych jej importerów.

Import warchlaków rośnie w siłę

Innym niepokojącym zjawiskiem jest rosnący od ponad dekady import warchlaków do tuczu. Jeszcze w 2005 był on śladowy, do kraju sprowadzano rocznie około 160 tys. warchlaków. Niestety już dekadę później import warchlaków bliski był pięciu milionów.

Zmiany wielkości importu prosiąt w latach 2005-2020 (Źródło: Eurostat)
Zmiany wielkości importu prosiąt w latach 2005-2020 (Źródło: Eurostat)

Od kilku lat wielkość importu jest dość stabilna, niemniej niezmiennie utrzymuje się ona na poziomie przekraczającym 6 milionów sztuk. Przyczyny tego zjawiska były dwie – pierwszą z nich było (skądinąd mylne) przekonanie o lepszej wartości zwierząt importowanych od krajowych. Być może kilkanaście lat temu ta opinia faktycznie miała swoje odzwierciedlenie w faktach niemniej dziś krajowy warchlak charakteryzuje się często lepszą jakością od importowanego. Ważniejszym czynnikiem stymulującym rozwój importu warchlaków była chyba możliwość zakupu dużych partii zwierząt, które wówczas na krajowym rynku były trudno dostępne. Co prawda w ostatnich latach w naszym kraju pojawia się coraz więcej wyspecjalizowanych ferm produkujących warchlaki do tuczu, niemniej nic nie wskazuje na to by w przewidywalnej przyszłości nasz kraj mógł stać się samowystarczalny pod względem produkcji zwierząt do tuczu.

Co poszło nie tak?

Warto postawić sobie pytanie, co odpowiada za tak drastyczny spadek pogłowia trzody chlewnej w naszym kraju, jaki zaobserwowaliśmy w ciągu minionych dwóch dekad. Pytanie to jest skomplikowane i nie ma na nie jednej uniwersalnej odpowiedzi. Po części opisana sytuacja jest wynikiem naturalnych zjawisk: rosnąca wydajność produkcji – zarówno tempa wzrostu tuczników, jak i parametrów rozrodu loch sprawia, że do produkcji takiej samej ilości żywca, czy warchlaków potrzebujemy dziś mniejszą ilość zwierząt. Jest to jednak tylko część prawdy. Biorąc pod uwagę niski poziom samowystarczalności naszego kraju pod względem żywca wieprzowego, a także uzależnienie naszego rynku od importu – zarówno wieprzowiny jak i zwierząt do tuczu widać, że branża znajduje się obecnie w dużej zapaści. Przyczyn tego kryzysu jest dużo i można by im było poświęcić niejeden artykuł, jednak warto przynajmniej wymienić te najważniejsze: niską rentowność produkcji, niestabilność dochodów, problemy związane z przeprowadzaniem inwestycji związanych z rozbudową gospodarstw, czy wreszcie afrykański pomór świń. Niestety nie widać obecnie perspektyw na rozwiązanie choćby jednego z wymienionych problemów.