Jak wyjaśnia nam w rozmowie Grzegorz Rykaczewski, analityk Santander Bank Polska, producenci mimo nieznacznych podwyżek cen wieprzowiny nadal działają w otoczeniu bardzo wysokich kosztów żywienia zwierząt, a ceny skupu pozostają sporo poniżej zeszłorocznego poziomu. - Na rynku krajowym od połowy lutego średnie ceny powoli rosną. W drugim tygodniu marca, w zakładach monitorowanych przez MRiRW, za kilogram żywca płacono w skupie przeciętnie 4,25 zł/kg, tj. o 3% więcej niż miesiąc wcześniej. Nadal jest to jednak poziom znacznie niższy – o 11% - niż w analogicznym okresie 2018 r. Oczekiwane sezonowe wzrosty cen żywca poprawią nieco sytuację rolników w drugim kwartale br., jednak trudno oczekiwać aby w całości zrekompensowały wzrost kosztów.

A wszystko za sprawą wyjątkowo wysokich kosztów żywienia, które pozostają sporo powyżej poziomu z zeszłego roku.  - Wprawdzie w ostatnich tygodniach wzrosty cen zbóż wyhamowały, jednak nadal pozostały znacznie powyżej roku ubiegłego. W drugim tygodniu marca żyto paszowe było droższe o 27% w relacji rocznej, zaś za kukurydzę trzeba było zapłacić średnio o 15% więcej niż w analogicznym tygodniu 2018 r. – tłumaczy Grzegorz Rykaczewski.

Jeśli chodzi o rynek europejski, to w opisywanym tygodniu, w większości krajów UE obserwowaliśmy delikatne wzrosty cen wieprzowiny. - To, co szczególnie zwraca uwagę, to wysoka dynamika wzrostu cen w Hiszpanii. W tym kraju tusze klasy E podrożały przeciętnie o 8% w ciągu ostatniego miesiąca – mówi Rykaczewski. Jak komentuje Krajowy Związek Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej - w Hiszpanii popyt na żywiec w przewyższa podaż. Zbiega się to z większym zainteresowaniem Chin importem unijnej wieprzowiny.

Przeczytaj także>>>>>

>>>>>>Niemcy: Doczekaliśmy się dużych podwyżek cen tuczników

Podwyżki dotyczą również belgijskiej wieprzowiny ale dynamika wzrostu cen jest nieco niższa niż w Hiszpanii. Trzeba mieć jednak na uwadze, że poziom cen z którego podnosi się Belgia, nie jest jeszcze w stanie poprawić sytuacji hodowców. – Belgijskie ceny wieprzowiny do połowy lutego kształtowały się na bardzo niskim poziomie, nieznacznie przekraczającym 100 euro/100 kg tuszy. Pomimo 7-procentowej podwyżki belgijska wieprzowina jest nadal tańsza niż średnio w Unii Europejskiej – podkreśla analityk.

W doniesieniach prasowych, zagranicznych portali możemy wyczytać, że belgijski przemysł produkcji świń jest finansowo zrujnowany, a gospodarstwa, które dotychczas radziły sobie dość dobrze, mają aktualnie spore problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Samowystarczalność Belgów pod względem produkcji wieprzowiny jest na poziomie 225 proc., co skazuje ich na eksport mięsa. Jednak po zeszłorocznym wystąpieniu ASF u dzików, spora część krajów trzecich, w tym Chiny zamknęły się na belgijskie dostawy. To poważnie komplikuje dystrybucję mięsa poza UE i zmusza do przekierowania tej sprzedaży do krajów Wspólnoty, w tym Polski.

Póki co, nie widać szans na znaczącą poprawę sytuacji na terenie Belgii i choć tamtejsi przedstawiciele branży mięsnej prowadzą z chińskimi władzami rozmowy w zakresie uznania regionalizacji i wznowienie eksportu do Państwa Środka, to można powiedzieć, że szanse na porozumienie w tym temacie są nikłe.

Argumenty Belgów tracą na sile, gdy spojrzymy na liczbę przypadków ASF u dzików, których odnotowano już 668. To tylko wskazuje, że opanowanie choroby nie jest takie proste i okazuje się sporym wyzwaniem.

Rokowania dla szybkiego rozwiązania sytuacji na terenie Belgii nie są najlepsze. Choć tamtejsze służby robią co mogą, to fakt, że pierwszy znaleziony przypadek ASF w Belgii, to był padły dzik, w dość zaawansowanym stanie rozkładu, a kolejne przypadki były znajdowane lawinowo, może oznaczać, że zwierzęta chorują tam masowo.

Elementem, który w najbliższym czasie może też pracować na rzecz poprawy sytuacji cenowej na europejskim rynku trzody chlewnej, to redukcja stada świń w UE. Grzegorz Rykaczewski, przypomina, że - badanie realizowane przez krajowe urzędy statystyczne w grudniu 2018 r. pokazało 1-procentowy spadek pogłowia w UE-28 w porównaniu do końca 2017 r. Liczba loch zmniejszyła się o 3%. W rezultacie, w drugiej połowie roku na poziom cen może wpływać niższa unijna produkcja wieprzowiny, dając nadzieję na trwalszą poprawę sytuacji rynkowej.

Kolejną znaczącą informacją, związaną z wielkością stada świń, były ostatnie doniesienia dotyczące mocnego spadku pogłowia świń w Chinach. W lutym tamtejsze stado liczyło o 16,6 proc. mniej świń niż przed rokiem, a stado loch skurczyło się aż o 19,1 proc. (za Reuters).

Nie da się ukryć, że europejska branża trzody chlewnej spogląda ze sporym zainteresowaniem właśnie w tamtym kierunku. Obok spadku pogłowia świń w Unii Europejskiej, takim drugim oczekiwanym czynnikiem, który mógłby wpłynąć na poprawę sytuacji na europejskim rynku trzody chlewnej jest właśnie większy popyt na wieprzowinę ze strony Państwa Środka. - Co ważne, istotny wzrost chińskich zakupów na rynku światowym stworzyłby szansę zarówno dla producentów z Brazylii, Stanów Zjednoczonych czy Kanady, którzy są obecnie mocno konkurencyjni cenowo na globalnym rynku, jak i dla branży z Unii Europejskiej, która oferuje nieco droższe mięso – komentuje Rykaczewski.

Jednocześnie przypomina, że Polska nie może bezpośrednio korzystać z ewentualnego większego zapotrzebowania na wieprzowinę w Chinach, ale wyższy popyt i wzrost cen na rynku światowym, wpłynąłby również na ceny w UE, która jest głównym zagranicznym rynkiem zbytu dla polskiej wieprzowiny.

Warto przy tym wszystkim pamiętać, że aby dobry scenariusz w zakresie wymiany handlowej z Chinami został zrealizowany, to sytuacja dotycząca występowania ASF w Europie musi być stabilna. Pojawienie się ASF w nowych obszarach, w kolejnych krajach UE będzie tylko i wyłącznie oznaczać nowe ograniczenia w sprzedaży do krajów trzecich i destabilizację europejskiego rynku wieprzowiny.