Zapewnienie lochom dostatecznej ilości składników pokarmowych na każdym etapie produkcji jest bardzo trudnym zadaniem. Wymaga stałej oceny kondycji macior i ustalania na tej podstawie dziennej dawki paszy, indywidualnie dla każdej sztuki. Większość stosowanych dziś sposobów karmienia loch wykorzystuje urządzenia pozwalające na ręczne lub automatyczne sterowanie dozowaniem określonej mieszanki.

Lochy luźne

W tym sektorze lochy są utrzymywane w pojedynczych kojcach, a pasza zadawana jest do koryta biegnącego wzdłuż ciągu klatek. Przy każdym stanowisku znajduje się często poidło smoczkowe. Woda może też być wlewana bezpośrednio do koryta. W nowoczesnych chlewniach montuje się specjalny system, który pozwala utrzymywać na całej długości koryta stały poziom wody.

W budynkach, w których zainstalowano paszociąg, pasza, nim trafi do koryta, musi często przejść przez dozownik. Znajduje się on tuż przy głównej linii paszociągu i stanowi integralną część z rurą łączącą koryto z paszociągiem. Dozownik przydzielony do jednego stanowiska wykonany jest z przezroczystego tworzywa sztucznego, na którym znajduje się podziałka mającą ułatwić ustawienie ilości dozowanej paszy. W większości spotykanych rozwiązań w środku tuby dozownika jest plastikowa tuleja (stanowiąca ruchome dno), która została przymocowana do ruchomego drążka wykonanego ze stali nierdzewnej. Dodatkowo wewnątrz dozownika zamontowano korek zamykający otwór w ruchomej tulei. Kiedy pasza osiągnie ustalony poziom, za pomocą sznurka wyciąga się korek i mieszanka wsypuje się do koryta. Można też wszystkie sznurki korków tak połączyć z dodatkowym sznurem, aby jednym pociągnięciem otworzyć równocześnie wszystkie korki. Poprzez ruch metalowym drążkiem w dół lub w górę reguluje się wysokość położenia wspomnianej tulei i w taki sposób ustala się wielkość dawki paszy, jaka ma trafić z paszociągu do koryta. Im tuleja znajduje się wyżej, czyli bliżej wylotu paszy z głównej linii paszociągu, tym mniej paszy będzie zadanej dla wybranej lochy.

W sektorze loch luźnych w mniejszych gospodarstwach, w których stado podstawowe liczy 50–60 zwierząt, na ogół nie stosuje się urządzeń dozujących. W takich hodowlach w omawianym sektorze znajdować się może w jednym czasie 10–15 loch, co pozwala na ręczne rozsypanie do koryt paszy, bez większych nakładów pracy. Ręczne zadawanie paszy pozwala dodatkowo na wnikliwszą obserwację zachowań loch, co z kolei skłania wielu hodowców, nawet tych, co posiadają duże stada, do tego aby zbytnio nie mechanizować procesu zadawania paszy w sektorze loch luźnych.

Lochy prośne

Lochy, u których została pozytywnie zdiagnozowana ciąża, trafiają do sektora loch prośnych. W tym miejscu zwierzęta powinny być utrzymywane w kojcach grupowych, z wydzielonym miejscem do pobierania paszy i częścią legowiskową. Locha w takim kojcu może pobierać paszę w wolnym stanowisku żywieniowym, w samoblokującym się i ze stacji paszowej. Są to najczęściej spotykane w praktyce rozwiązania sposobów zadawania paszy w kojcach grupowych. Jeżeli pasza do tego sektora podawana jest przez paszociąg, wówczas również stosowane są wspomniane wyżej dozowniki regulujące wysyp mieszanki z linii głównej do poszczególnych stanowisk żywieniowych. W kojcach grupowych, w których nie izoluje się od siebie loch w czasie karmienia, trzeba ustalać dawkę żywieniową dla całej grupy.

W stanowiskach samoblokujących się można już wprowadzać korekty do indywidualnych dawek, zależnie od kondycji danej lochy. Nie robi się tego jednak poprzez regulację dozowników, tylko przez ręczne dosypanie paszy konkretnej sztuce. W takim systemie maciory nie przeszkadzają też sobie w czasie pobierania paszy i każda z nich może spokojnie, bez stresu zjeść ustaloną porcję mieszanki.

Jednym z nowocześniejszych rozwiązań, jakie można spotkać w sektorze loch prośnych, są stacje paszowe (lub żywieniowe), które w pełni automatyzują proces podawania indywidualnych dawek pokarmowych dla loch.

Ustawienie stacji paszowej zależy od budowy kojca i ustalonego ciągu produkcyjnego, zwłaszcza gdy w pomieszczeniu montuje się kilka stacji. Kiedy w kojcu ma stanąć jedna stacja, wówczas umieszcza się ją w części paszowej, w której podłogę często stanowi ruszt betonowy. Stacja powinna także zapewnić lochom możliwość ruchu, więc trzeba ją umieścić tak, by zwierzęta po przejściu przez nią wracały do niej jak najdłuższą drogą. Samice na ogół nie pobierają całej dziennej dawki paszy podczas jednego wejścia do stacji, stąd wracają znów do wejścia. Taki spacer jest bardzo korzystny dla utrzymania zdrowych kończyn.

Stacja paszowa składa się z bramki wejściowej, urządzenia identyfikującego numer zwierzęcia, części paszowej i bramki wyjściowej. Często instalowana jest dodatkowa bramka, która umożliwia skierowanie wybranych loch do kojca separacyjnego, gdzie np. mogą zostać przeprowadzone zabiegi weterynaryjne.

Zwierzęta są identyfikowane przez stację dzięki specjalnym kolczykom – responderom, które zakłada się lochom na uchu za pomocą odpowiedniej kolczykownicy. W niektórych stacjach paszowych można spotkać zamiast kolczyków także opaski albo identyfikatory podskórne.

Stacja, oprócz urządzenia rozpoznającego numer lochy i części sterującej bramkami i dozowaniem paszy, ma zamontowany w osobnym pomieszczeniu układ elektroniczny do przetwarzania danych odpowiedzialnych za pracę stacji. W tym minikomputerze wprowadza się wcześniej dane dotyczące każdej lochy i ustawia się dla każdej sztuki dawkę dzienną, zgodnie z wybraną krzywą żywieniową. Dla wszystkich loch można ustalić też wspólną krzywą, a indywidualną dawkę mieszanki korygować w oparciu o dodatek do podstawowej, np. 30 proc. bonusu tej samej mieszanki.

W trakcie pracy stacja zapisuje w pamięci wszystkie informacje dotyczące dobowego pobrania paszy przez konkretne zwierzę, a także ilość odpasów. Identyfikacja danej sztuki jest możliwa tylko poprzez odpowiedni kolczyk, więc trzeba stale sprawdzać, czy któraś z loch go nie zgubiła. Najłatwiej robić to, wyszukując w komputerze sztuki, które nie jadły w danej dobie. Nie zawsze bowiem brak zapisu w systemie o pobraniu paszy przez lochę musi wiązać się z jej kłopotami zdrowotnymi.

Zależnie od producenta stacji paszowej i jej wersji użytkownik ma do dyspozycji wiele rodzajów systemów sterowania i oprogramowania. Dzięki nim można sporządzać wiele różnych raportów i w dodatku w wybranych odstępach czasu. Jednym z najbardziej przydatnych jest raport sztuk „niejedzących“, który nie zawiera zbyt wielu informacji, ale pozwala na szybkie zidentyfikowanie loch, na które trzeba zwrócić baczną uwagę. System elektroniczny można też rozbudować, podłączając do niego komputer osobisty, w którym za pomocą dodatkowego oprogramowania daje się prowadzić pełną dokumentację własnej produkcji.

Obsługa stacji paszowej nie jest skomplikowana, ale wymaga dokładnego poznania zasad funkcjonowania. Dotyczy to zwłaszcza sposobu wprowadzania danych do systemu, które to trzeba wpisywać oddzielnie dla każdej lochy w grupie. Jest to niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania całego systemu. Należy również zwrócić uwagę na wytyczne dotyczące obsługi technicznej, aby nie uszkodzić stacji, gdyż na ogół części zamienne są drogie. Instalowane kilka lat temu stacje nie były wyposażone w menu w języku polskim, ale obecnie jest to standard, co ogromnie ułatwia obsługę.

Korzystanie ze stacji paszowych dla loch pozwala na dokładne analizowanie ilości paszy pobieranej przez konkretne zwierzęta. Zaplanować pokarm dla lochy można w każdym gospodarstwie, ale trudniej jest określić, ile w rzeczywistości ona go zjadła. Swoboda poruszania się i indywidualne dawkowanie paszy ułatwia utrzymanie zwierząt w dobrej kondycji. Nie osiągnie się tego bez przyuczenia loch do korzystania ze stacji paszowej. Trzeba również samemu dobrze nauczyć się obsługi urządzenia, aby móc samodzielnie wprowadzać dane i sporządzać odpowiednie raporty. Bez tego stacja nie będzie mogła spełniać swojego podstawowego zadania, jakim jest stałe dostarczanie szczegółowych informacji o lochach w grupie.

W porodówce

Tu również, kiedy pasza dostarczana jest przez paszociąg, znajdują swoje zastosowanie dozowniki wykonane z tworzywa sztucznego. Mogą one mieć inne kształty i podziałki, a także różnić się sposobem regulacji. Zasada pozostaje jednak taka sama.

W nowoczesnych budynkach, w zależności od ustawienia lochy w kojcu porodowym, stosuje się koryta, które montowane są bądź w rogu kojca, bądź na jego ścianie. Pierwszy sposób ma zastosowanie przy diagonalnym ustawieniu maciory w kojcu, drugi – gdy stoi ona wzdłuż. Koryta mogą być jednokomorowe lub dwukomorowe. W starszych chlewniach, w których maciory utrzymuje się w systemie tradycyjnym, można często spotkać koryta kamionkowe, biegnące wzdłuż całej szerokości kojca. W niektórych tego typu budynkach koryta mogą być także kamienne, osadzone bezpośrednio na podłodze. Obecnie montuje się je nad posadzką kojca, co nie zmniejsza powierzchni kojca. Trzeba jednak pamiętać, że czasem prosię, dostając się pod tak przytwierdzone koryto, ma trudności z wyjściem spod niego. Wówczas niezbędna jest pomoc.

Podstawową zasadą, jaką powinno się stosować w kojcach porodowych, jest to, że locha musi mieć tam łatwy dostęp do paszy i czystej wody. Koryto i poidła muszą być tak skonstruowane, aby można było bez większego trudu utrzymać czystość w całym kojcu. Do paszy, jaką dostaje locha, nie mogą mieć dostępu prosięta. Zapewnienie odpowiedniej higieny systemu podawania paszy i pojenia wpływa na produktywność zarówno loch, jak i prosiąt. W wielu miejscach koryta są zbyt nisko montowane w kojcach porodowych, co mocno utrudnia lochom pobieranie paszy. Ponadto dostępne na rynku wzory nie są często dostatecznie profilowane, tak aby gwarantowało to, że niezjedzona pasza pozostanie w korycie. Zdaniem wielu praktyków koryta w kojcach porodowych powinny spełniać jeden podstawowy warunek: mają umożliwić lochom swobodny dostęp do paszy.

Zaleca się, aby w chlewni montować gotowe zestawy kojców porodowych pochodzące od jednego producenta, ponieważ często trudno jest dopasować koryta jednego producenta z jarzmem pochodzącym od innego. Zestawy dostępne na rynku są kompletne, co oznacza, że mają do zamontowania jarzmo, koryto i niekiedy kompletny układ pojenia. W chlewni dany zestaw musi też zostać odpowiednio dopasowany do wielkości pomieszczeń. Sam montaż takiego kompletu jest bardzo łatwy i można go wykonać samodzielnie, ale większość firm wyposażających fermy dysponuje własnymi ekipami monterów. Skorzystanie z ich usług przyspiesza czas instalowania nowych urządzeń.

Dopracowanie sposobu karmienia loch w sektorze porodowym jest ściśle związane z dobrym systemem pojenia. Montowanie poidła wspólnego, czyli zarówno dla loch, jak i prosiąt, zapewnia przede wszystkim zapotrzebowanie na wodę samych loch. Wiele macior w ogóle nie pije z takich poideł, tylko używa ich po prostu do zabawy. To przez to w takich systemach dochodzi do nadmiernego zużycia wody. Ma to również negatywny wpływ na utrzymanie czystości wody, którą pobierają także prosięta.

W wypadku zainstalowania systemu żywienia na sucho trzeba koniecznie zamontować poidło bezpośrednio przy korycie, bo jego brak może obniżać pobranie paszy. Można dodatkowo stosować w korytach poidło, które może znacznie ułatwić losze zraszanie paszy przed jej pobraniem. Mieszanka w formie papki jest bardzo chętnie pobierana przez świnie. To właśnie między innymi w sektorze porodowym najbardziej zależy hodowcy, aby locha zjadała chętniej paszę, bo to przecież jej kondycja decyduje o wynikach odchowu prosiąt.

Niektórzy autorzy podają, że niepraktyczne okazało się stosowanie w kojcach porodowych koryt, w których utrzymywano niewielki, stały poziom wody. Dochodziło w nich szybko do zatykania przez niezjedzoną paszą przewodów doprowadzających wodę.

Okazało się, że bardzo dobre efekty przyniosło zamontowanie dla lochy dwóch poideł. Jedno umieszcza się 10 cm nad dnem koryta, a drugie na wysokości 80 cm od podłogi kojca. Pierwsze poidło spełnia rolę zraszającego i umieszcza się je ukośnie, bezpośrednio nad korytem. Drugie dostarcza losze świeżej wody. Przepływ w tych poidłach powinien wynosić ok. 2,5 litra na minutę.

Zamontowanie nowego systemu do karmienia loch lub jego modernizacja powinna przede wszystkim pomóc utrzymywać lochy stada podstawowego w odpowiedniej kondycji. Często też zrezygnowanie przy mniejszej hodowli z unowocześniania sektorów loch luźnych czy prośnych na rzecz poprawy warunków w porodówkach może przynieść duże lepsze efekty produkcyjne. Nowoczesne rozwiązania pozwalają wprawdzie zaoszczędzić czas potrzebny do obsługi stada loch, ale nie zastąpią dobrego oka hodowcy.

Źródło: "Farmer" 08/2008