Tematem wystąpienia doktora Tomasza Schwarza podczas tegorocznej konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie” było znaczenie stresu cieplnego w produkcji trzody, oraz sposoby na walkę z nim.

>>>>> Czytaj więcej: Stres cieplny to realne zagrożenie dla wyników produkcyjnych naszych stad

Jak mówił dr Schwarz, przez 40 proc. roku jesteśmy zagrożeni występowaniem stresu cieplnego. Nie oznacza to oczywiście że przez blisko 5 miesięcy nasze zwierzęta są stale zagrożone. Wystarczy jednak tylko jeden dzień wysokich temperatur, aby skutki tego zjawiska odczuwalne były przez następnych kilka tygodni, co oczywiście przełoży się na wyniki produkcyjne naszego stada. Stąd też o schładzaniu fermy powinniśmy myśleć nie pod kątem pojedynczych dni w roku, ale pod kątem wyrównania temperatur w dłuższym okresie czasu:

- Temperatura realna, a odczuwalna to dwie różne rzeczy. Temperatura odczuwalna zależy bowiem nie tylko od wskazań termometrów, ale również od wilgotności powietrza i prędkości jego przepływu. Wykorzystując ten fakt, temperaturą odczuwalną możemy sterować nawet z poziomu systemu wentylacji. Wydajnie pracująca wentylacja ogranicza poziom wilgotności powietrza, co ogranicza ryzyko wystąpienia stresu cieplnego. Wentylacja jednak nie zawsze sobie poradzi – w przypadku ekstremalnie wysokich temperatur na zewnątrz konieczne jest często wykorzystanie dodatkowych systemów odpowiedzialnych za chłodzenie pomieszczeń – tłumaczył specjalista.

W czasie spotkania specjalista omówił również najpopularniejsze metody schładzania powietrza w chlewniach.

- Dostępnych jest kilka rodzajów rozwiązań pozwalających na ochładzanie pomieszczeń w których utrzymujemy świnie. Najprostszym z nich są mieszacze, których zadaniem jest przede wszystkim wzrost prędkości przepływu powietrza, co działa na zwierzęta ochładzająco. Niestety rozwiązanie to niesie ze sobą ryzyko nadmiernego wychłodzenia zwierząt, co jest groźne dla ich zdrowia. Dlatego też przez wielu specjalistów rozwiązanie to nie jest zalecane. Inne rozwiązanie, to wymienniki ciepła i rekuperatory. Stosowane są one głównie w celu odzyskiwania ciepła w okresie zimowym, mogą być jednak wykorzystane także celem obniżenia temperatur w obiekcie. Niestety ich działanie ochładzające nie jest zbyt wydajne. Inna technologia to systemy ewaporacyjne których działanie polega na chłodzeniu za pośrednictwem wody. Mogą one działać bezpośrednio na zwierzęta (zraszacze) lub pośrednio (chłodnice montowane na wlotach powietrza do budynku). – tłumaczył specjalista

Prelegent krytycznie odniósł się natomiast do montażu w obiektach systemów klimatyzacji z zamkniętym obiegiem czynnika chłodzącego:

- To rozwiązanie kosztowne zarówno na etapie inwestycji, jak i eksploatacji, a przy tym w warunkach fermowych dość awaryjne. Dodatkowym minusem jest znaczne osuszanie powietrza. O ile nadmiar wilgoci w atmosferze jest zdecydowanie niekorzystny, to również zbyt suche powietrze może być szkodliwe dla zwierząt – tłumaczył ekspert.

Na koniec specjalista poruszył najważniejsze zagadnienie, czyli opłacalność inwestycji w systemy schładzania powietrza:

- Według przeprowadzonej przeze mnie kalkulacji, roczne straty wywołane przez stres cieplny, to w przypadku fermy loch o obsadzie około 200 loch, to roczny koszt rzędu 66 tys. złotych. Tymczasem montaż w takim obiekcie systemu schładzania powietrza to wydatek o kilka tysięcy złotych mniejszy. Oznacza to, że inwestycja zwróci nam się w ciągu jednego roku. Przy stratach, które w naszej strefie klimatycznej może wywołać stres cieplny jest to z pewnością inwestycja zasadna – tłumaczył dr Schwarz.